Rano. Wreszcie nie spóźnię się na
pierwszą lekcję ponieważ jest 7. Osiem lekcji minęło mi wolno. Na Matematyce
rysowałam sobie rysunki np. SpongeBob. Nudziło mi się bardzo.
Do domu wróciłam o 16. O 16.30
przyszedł do mnie Kamil i powiedział że mam się ubrać szybko i idziemy gdzieś.
Nie miałam pojęcia o co chodziło, ale Kamil był dość elegancko ubrany więc
przemogłam się i ubrałam różową sukienkę, niestety nie mam tyle silnej woli aby
ubrać szpilki. Pogłaskałam tylko Nera i powiedziałam żeby był grzeczny i
wyszłam na zewnątrz.
- Ślicznie wyglądasz skarbie,
prawdziwy aniołek – powiedział słodko całując mnie. – Chodź idziemy.
- Ale gdzie ? O co chodzi ? –
pytałam zdezorientowana.
- Zobaczysz na miejscu śliczna –
mówiąc to, znów mnie pocałował.
Szliśmy i szliśmy i tak się to
ciągnęło aż pół godziny. Stanęliśmy przez wielkim budynkiem, naprawdę nie
wiedziałam jaka to okazja. Powoli wchodziliśmy do środka.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO ! STO LAT, STO LAT NIECH ŻYJE, ŻYJE
NAM !
- O Boże ! – krzyknęłam i
wyszczerzyłam oczy. Zupełnie zapomniałam że mam dziś urodziny.
Wszyscy po kolei podchodzili do
mnie i składali mi życzenia.
- KOCHAM WAS ! – krzyczałam przez
łzy.
- Kochanie, jak moglibyśmy
zapomnieć o Twoich urodzinach ? – zapytał Kamil po czym podał mi szampana.
Jutro szkoła, ale postanowiliśmy
jutro do niej nie iść, za pare dni piątek, więc postanowiłam zostać w domu do
końca tygodnia. Nadal zastanawiałam się co to był za chłopak z którym rozmawiał
Kamil i dlaczego Miśka była z Natalią i Patrykiem. Długo nie musiałam czekać na
odpowiedź. Chłopak z którym rozmawiał Kamil wszedł na scenę wnosząc wielką
kartkę urodzinową z liśćmi z drzewa. Na laurce były moje zdjęcia z Kamilem i
Miśką i z wieloma znajomymi. Byłam naprawdę tym wzruszona, płakałam jak idiotka
mimo iż nie wypiłam jeszcze tak dużo. Po tym wydarzeniu piliśmy dużo alkoholu.
Była godzina 3.30. Wszyscy byli już wykończeni i poszli do domów. Kamil i ja
poszliśmy do Kamila. Cieszyłam się że spędzę z nim tę „noc”. A przynajmniej to
co z niej zostało. Jak się okazało, Kamil wziął jeszcze jedną butelkę wina. I
tak byłam już nieźle napita, ale postanowiłam wypić z nim jeszcze jedną
butelkę. Po tym jak ją wypiliśmy rzuciliśmy się na łóżko, rozbierając się.
Byłam zdecydowana, chciałam przeżyć swój pierwszy raz właśnie z nim, właśnie
teraz.
Następnego ranka obudził mnie
pocałunek Kamila, który przyniósł mi śniadanie. Tamta noc była idealna.
Naprawdę go kochałam i chciałabym spędzić z nim resztę życia, wiem że zawsze
mogę na nim polegać. Kocham go.
- Dzień Dobry, skarbie –
wyszeptał i pocałował mnie.
- No hej – powiedziałam i odwzajemniłam
jego pocałunek.
- Misiu, po śniadaniu idziemy do
ciebie po ciepłe ubrania i Nera. Śpimy dziś w namiocie. – powiedział słodko.
- No dobrze – powiedziałam i
zrobiłam gryza tosta w kształcie serca.
Po śniadaniu ubrałam się i
poszliśmy spacerkiem do mnie. Przebrałam sukienkę w rurki, bluzkę i conversy.
Wzięłam kurtkę, szalik i czapkę. Wzięłam także smycz i zapięłam Nera i
ruszyliśmy w stronę domu Kamila. Gdy doszliśmy puściłam Nera ze smyczy i zaczęliśmy
rozkładać namiot, który był ogromny. Po około 2 godzinach skończyliśmy
rozkładanie i rozłożyliśmy się wygodnie w namiocie. Leżeliśmy 2 godziny, a
później wyszliśmy z namiotu patrzeć na gwiazdy. Nero w tym czasie latał jak
szalony po całym podwórku i gonił koty, które pochowały się na noc na placu
Kamila. Gdy weszliśmy z powrotem do namiotu puściliśmy głośno muzykę,
przytuliliśmy się mocno do siebie i zasnęliśmy.
Supeer ;*
OdpowiedzUsuń