czwartek, 14 lutego 2013

#15 opowiadanie.


Po tym wydarzeniu, wróciłam z nim do domu. Na szczęście mama wyjechała na weekend na delegacje, więc mieliśmy dla siebie cale trzy dni. Zostawiła mi trochę pieniędzy na przeżycie, więc mogliśmy sobie coś zamówić. Na wieczór zadzwoniłam do Miśki, aby przyszła do mnie z Aleksem na noc, bo chciałam zrobić taką małą imprezę tylko dla nas. O 20 już u mnie byli. Miśka oczywiście jak to ona, weszła do domu bez pukania, bo po co. Przyjaźniłam się z nią tak długo, że juz nawet czasem zapominam, że ona nie jest moją siostrą.
- Joł kochani. – weszła do kuchni, gdzie ja wraz z Kamilem przygotowywaliśmy przekąski.
- Ooo, już jesteście. Dłużej się nie dało iść ? – zapytałam w żartach. Uśmiechałam się od ucha do ucha bo wiedziałam, że ta noc bd niesamowita.
- Idźcie do salonu, zaraz tam przyjdziemy. Kończyłam właśnie robić przekąski, więc dałam Kamilowi znak żeby poszedł razem z nimi, a ja zaraz dojdę. Chwile później już byłam razem z nimi.
- Dobra, bo już nie mogę wytrzymać ! – krzyknęła nagle Miśka. – Mówcie, od kiedy jesteście razem ? – poczułam się trochę niezręcznie i Kamil to wyczul wiec zaczął się tłumaczyć za nas.
- Od dzisiaj, rana. –uśmiechnęłam się nieśmiało do Miśki i przytuliłam się do Kamila.
- No to gratulacje. – Miśka podeszła i przytuliła nas.
- Przepraszam na chwile, zaraz ją zwrócę.- chwaciła mnie za rękę, po czym zaprowadziła mnie do mojego pokoju i zamknęła drzwi na klucz.
- Miśka o co Ci chodzi ? Bo zaczynam się Cb bać. – zaśmiałam się niepewnie.
- Nie musisz się mnie bać, ale nie uważasz, że to trochę nie za szybko ? Niedawno co Dawid Cie zostawił, a Ty już masz nowego. Nie żebym Ci coś wmawiała, ale ja bym się tak nie spieszyła.
- Miśka, wiem co robie. Kocham go i on mnie też kocha. Nie musisz się o mnie martwić. A co do Dawida, to sama mi mówiłaś, że mam z nim być, więc nie wypominaj mi go tu teraz. – uśmiechnęłam się do niej tak jak zawsze, gdy jestem szczęśliwa i mocno ją przytuliłam.
- A teraz możemy już wyjść ? Bo chyba ktoś na nas czeka.
- Jasne. – Miśka uśmiechnęła się i otworzyła drzwi. – I pamiętaj, wierze w Cb.
Wróciłyśmy do chłopców. Na stole stały butelki piwa.
- Skąd to masz? – popatrzyłam się na Aleksa. – O ile dobrze pamiętam, to w wiadomości do Miśki nie pisałam nic o piwie.
- Ej, siostra nie denerwuj się, to tylko kilka piw. Nie zaszkodzą nam. A teraz siadaj i chodź się zabawić.
Byłam na niego zła. Ale gdy tylko Kamil do mnie podszedł i powiedział żebym się nie przejmowała, jakoś cala złość ze mnie zeszła. Jego głos mnie uspokajał, mogłabym po prostu zrobić dla niego wszystko. Wziął mnie na kolana i miział po ramieniu.
- Masz siostrzyczko kochana, napij się. - Alex podał mi butelkę trunku i uśmiechnął się.
- Żeby mi to było pierwszy i ostatni raz. – pogroziłam mu palcem. Musiało to pewnie śmiesznie wyglądać bo Miśka o mało co, nie zakrztusiła się ze śmiechu. No i wzięłam łyka, potem dwa i tak dalej. Nawet nie wiem kiedy zrobiła się 3 w nocy i Alex z Miśką już spali, a ja z Kamilem dalej siedzieliśmy na kanapie.
- Chodź mała, już Ci wystarczy tego piwa. Trzeba iść spać.
- Ale mi się nie chce spać. Zostańmy jeszcze i porozmawiajmy – zrobiłam minę małego szczeniaczka.
- Chodź nie marudź. – Kamil się uśmiechnął i wziął mnie na ręce. Zaniósł mnie do mojego pokoju.
- Przebierz się do piżamy, a ja zaraz wrócę. – wyszedł z pokoju, a ja przebrałam się posłusznie do piżamy. Usiadłam na łóżku i czekałam aż przyjdzie. W końcu wszedł do pokoju w samych bokserkach. Uśmiechnęłam się tylko. Normalnie to pewnie zasłoniłabym oczy, ale że wypiłam tak dużo nie zrobiłam tego.
- Niezłe bokserki.
- Dzięki. – uśmiechnął się. – mogę ? – wskazał palcem na łóżko.
- Ta, jasne. – położył się, a ja przyłożyłam głowę do jego klatki.  Zaczęliśmy rozmawiać, bo oczywiście nie chciało mi się spać.  Potem było rozmaicie. Tej nocy opowiedziałam mu wszystko. Wszystko, co od lat zamknęłam w sobie. Słuchał mnie w milczeniu, ściskał moją dłoń, a ja wsłuchiwałam się w bicie jego sera, już wtedy biły razem. Żaden inny wieczór nie był taki piękny jak właśnie ten: szary i rozpłakany. Tak strasznie zmokliśmy. A potem zasnęliśmy. Razem. Tuż obok siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz