Po tym
wydarzeniu, wróciłam z nim do domu. Na szczęście mama wyjechała na weekend na
delegacje, więc mieliśmy dla siebie cale trzy dni. Zostawiła mi trochę
pieniędzy na przeżycie, więc mogliśmy sobie coś zamówić. Na wieczór zadzwoniłam
do Miśki, aby przyszła do mnie z Aleksem na noc, bo chciałam zrobić taką małą
imprezę tylko dla nas. O 20 już u mnie byli. Miśka oczywiście jak to ona,
weszła do domu bez pukania, bo po co. Przyjaźniłam się z nią tak długo, że juz
nawet czasem zapominam, że ona nie jest moją siostrą.
- Joł
kochani. – weszła do kuchni, gdzie ja wraz z Kamilem przygotowywaliśmy przekąski.
- Ooo, już jesteście.
Dłużej się nie dało iść ? – zapytałam w żartach. Uśmiechałam się od ucha do
ucha bo wiedziałam, że ta noc bd niesamowita.
- Idźcie do
salonu, zaraz tam przyjdziemy. Kończyłam właśnie robić przekąski, więc dałam
Kamilowi znak żeby poszedł razem z nimi, a ja zaraz dojdę. Chwile później już byłam
razem z nimi.
- Dobra, bo już
nie mogę wytrzymać ! – krzyknęła nagle Miśka. – Mówcie, od kiedy jesteście razem
? – poczułam się trochę niezręcznie i Kamil to wyczul wiec zaczął się tłumaczyć
za nas.
- Od
dzisiaj, rana. –uśmiechnęłam się nieśmiało do Miśki i przytuliłam się do
Kamila.
- No to gratulacje.
– Miśka podeszła i przytuliła nas.
-
Przepraszam na chwile, zaraz ją zwrócę.- chwaciła mnie za rękę, po czym zaprowadziła
mnie do mojego pokoju i zamknęła drzwi na klucz.
- Miśka o co
Ci chodzi ? Bo zaczynam się Cb bać. – zaśmiałam się niepewnie.
- Nie musisz
się mnie bać, ale nie uważasz, że to trochę nie za szybko ? Niedawno co Dawid
Cie zostawił, a Ty już masz nowego. Nie żebym Ci coś wmawiała, ale ja bym się tak
nie spieszyła.
- Miśka,
wiem co robie. Kocham go i on mnie też kocha. Nie musisz się o mnie martwić. A
co do Dawida, to sama mi mówiłaś, że mam z nim być, więc nie wypominaj mi go tu
teraz. – uśmiechnęłam się do niej tak jak zawsze, gdy jestem szczęśliwa i mocno
ją przytuliłam.
- A teraz
możemy już wyjść ? Bo chyba ktoś na nas czeka.
- Jasne. –
Miśka uśmiechnęła się i otworzyła drzwi. – I pamiętaj, wierze w Cb.
Wróciłyśmy
do chłopców. Na stole stały butelki piwa.
- Skąd to masz?
– popatrzyłam się na Aleksa. – O ile dobrze pamiętam, to w wiadomości do Miśki
nie pisałam nic o piwie.
- Ej,
siostra nie denerwuj się, to tylko kilka piw. Nie zaszkodzą nam. A teraz siadaj
i chodź się zabawić.
Byłam na
niego zła. Ale gdy tylko Kamil do mnie podszedł i powiedział żebym się nie przejmowała,
jakoś cala złość ze mnie zeszła. Jego głos mnie uspokajał, mogłabym po prostu zrobić
dla niego wszystko. Wziął mnie na kolana i miział po ramieniu.
- Masz
siostrzyczko kochana, napij się. - Alex podał mi butelkę trunku i uśmiechnął się.
- Żeby mi to
było pierwszy i ostatni raz. – pogroziłam mu palcem. Musiało to pewnie śmiesznie
wyglądać bo Miśka o mało co, nie zakrztusiła się ze śmiechu. No i wzięłam łyka,
potem dwa i tak dalej. Nawet nie wiem kiedy zrobiła się 3 w nocy i Alex z Miśką
już spali, a ja z Kamilem dalej siedzieliśmy na kanapie.
- Chodź
mała, już Ci wystarczy tego piwa. Trzeba iść spać.
- Ale mi się
nie chce spać. Zostańmy jeszcze i porozmawiajmy – zrobiłam minę małego
szczeniaczka.
- Chodź nie marudź.
– Kamil się uśmiechnął i wziął mnie na ręce. Zaniósł mnie do mojego pokoju.
- Przebierz się
do piżamy, a ja zaraz wrócę. – wyszedł z pokoju, a ja przebrałam się posłusznie
do piżamy. Usiadłam na łóżku i czekałam aż przyjdzie. W końcu wszedł do pokoju
w samych bokserkach. Uśmiechnęłam się tylko. Normalnie to pewnie zasłoniłabym oczy,
ale że wypiłam tak dużo nie zrobiłam tego.
- Niezłe
bokserki.
- Dzięki. – uśmiechnął
się. – mogę ? – wskazał palcem na łóżko.
- Ta, jasne.
– położył się, a ja przyłożyłam głowę do jego klatki. Zaczęliśmy rozmawiać, bo oczywiście nie chciało
mi się spać. Potem było rozmaicie. Tej
nocy opowiedziałam mu wszystko. Wszystko, co od lat zamknęłam w sobie. Słuchał
mnie w milczeniu, ściskał moją dłoń, a ja wsłuchiwałam się w bicie jego sera,
już wtedy biły razem. Żaden inny wieczór nie był taki piękny jak właśnie ten:
szary i rozpłakany. Tak strasznie zmokliśmy. A potem zasnęliśmy. Razem. Tuż
obok siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz