niedziela, 10 lutego 2013

#8 opowiadanie.


Następnego dnia około godziny 10.00 zadzwonił dzwonek. Było to dziwne ponieważ w niedziele nikt do nas nie przychodził. Akurat byłam w ubikacji więc poprosiłam Miśkę żeby poszła otworzyć drzwi. Jak sie okazało stał w nich Dawid.
- Po co tu przylazłeś ? - zapytała. Ze wściekłości w oczach miała łzy. Nie mogła uwieżyć że jeszcze ma czelność tu przychodzić.
- Przyszedłem do Olki, chyba że byś chciała żebym to przyszedł do ciebie ? - zapytał Dawid z zachłannością w oczach. Wtedy w drzwiach pojawiła się Ola, gdy tylko zobaczyła Dawida zaszkliły jej sie oczy. Poszła w głąb mieszkania.
- Olka co jest ? Przecież to co powiedziałem Dominice to były żarty - wołał za mną Dawid, chciał wejść za mną do domu. Miśka go nie puściła.
- Spadaj stąd. Wczoraj jak byłeś z tą swoją lafiryndą przypadkowo zadzwoniłeś do mnie. Słyszałyśmy z Olką każde twoje słowo, razem z tym jak sie lizaliście i bóg wie co jeszcze. Jeszcze raz sie do niej zbliżysz to pożałujesz. Olkę bolało to co powiedziałeś i zrobiłeś. Jak mogłeś jej to zrobić ? - powiedziała Miśka z taką wściekłością i żalem w oczach, że Dawid załamany odszedł.
Ten poranek był jednym z najgorszych w moim życiu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz