Następnego dnia około godziny
10.00 zadzwonił dzwonek. Było to dziwne ponieważ w niedziele nikt do nas nie
przychodził. Akurat byłam w ubikacji więc poprosiłam Miśkę żeby poszła otworzyć
drzwi. Jak sie okazało stał w nich Dawid.
- Po co tu przylazłeś ? -
zapytała. Ze wściekłości w oczach miała łzy. Nie mogła uwieżyć że jeszcze ma czelność
tu przychodzić.
- Przyszedłem do Olki, chyba że
byś chciała żebym to przyszedł do ciebie ? - zapytał Dawid z zachłannością w
oczach. Wtedy w drzwiach pojawiła się Ola, gdy tylko zobaczyła Dawida zaszkliły
jej sie oczy. Poszła w głąb mieszkania.
- Olka co jest ? Przecież to co
powiedziałem Dominice to były żarty - wołał za mną Dawid, chciał wejść za mną
do domu. Miśka go nie puściła.
- Spadaj stąd. Wczoraj jak byłeś
z tą swoją lafiryndą przypadkowo zadzwoniłeś do mnie. Słyszałyśmy z Olką każde
twoje słowo, razem z tym jak sie lizaliście i bóg wie co jeszcze. Jeszcze raz
sie do niej zbliżysz to pożałujesz. Olkę bolało to co powiedziałeś i zrobiłeś.
Jak mogłeś jej to zrobić ? - powiedziała Miśka z taką wściekłością i żalem w
oczach, że Dawid załamany odszedł.
Ten poranek był jednym z
najgorszych w moim życiu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz