Obudziłam się i spojrzałam na zegarek, była 4 nad ranem. Oczywiście Kamil
spał sobie w najlepsze przytulony do poduszki. Pomyślałam, że zrobię mu
zdjęcie, bo tak słodko wyglądał. Wzięłam mojego iPhona i pstryknęłam mu zdjęcie.
Od razu ustawiłam je sobie na tapetę. Zadowolona, położyłam się znowu z
nadzieja, że jeszcze zasnę, bo strasznie bolała mnie głowa. Nie minęło nawet
kilka minut a już zasnęłam. Kolejny raz obudziłam się, ale tym razem już o
8:30. Głowa jak bolała, tak bolała. Najwyraźniej tej nocy wypiłam więcej niż ostatnio.
Postanowiłam, że poszukam tabletki przeciwbólowej w mojej torebce, próbowałam
to zrobić po cichu, aby nie obudzić Kamila, który dalej spał jak zabity, ale
niestety na moje nieszczęście z torebki wypadł mi perfum, robiąc przy tym dużo
hałasu. Kamil się obudził, i o mało nie spadł z łóżka ze strachu.
- Co się stało ? Która godzina ? – zdezorientowany, rozglądał się na
wszystkie strony, aż w końcu napotkał mnie i się zatrzymał.
- Ciii, szukam tylko tabletki przeciwbólowej. Jest dopiero przed 9. Śpij
dalej. – mówiąc to w końcu znalazłam tabletkę. Uradowana, pochyliłam się nad
Kamilem i pocałowałam go. Po czym wstałam z łóżka i poszłam do łazienki się
trochę ogarnąć. Wychodząc z łazienki zobaczyłam, że Kamil jednak nie poszedł
spać.
- A Ty co ? Już się wyspałeś ?
- Jak najbardziej. – wstał, pocałował mnie w nos i teraz to on poszedł do
łazienki. Zastanawiałam się czy Miśka z Aleksem już wstali, więc podeszłam do
ich drzwi z pokoju i co usłyszałam ? Chrapanie. Nie mogłam dokładnie określić
czy to był Alex czy Miśka, ale tak śmiesznie to brzmiało, że od razu wybuchłam
śmiechem. Odeszłam od drzwi i postanowiłam, że zrobię coś na śniadanie.
Wynajęcie tego statku musiało dużo kosztować, bo kuchnia, która się tu znajdowała,
była lepiej wyposażona niż u mnie w domu. Ale wracając do śniadania to miałam
smaka na naleśniki, więc je zrobiłam. Kamil już w tym czasie wyszedł z łazienki
i poszedł pościelić łóżko. Naleśniki były gotowe, a że pogoda na zewnątrz była
wspaniała to postanowiłam zjeść je na świeżym powietrzu.
- Ooo, naleśniki. Mogę się dosiąść ? – Widziałam tylko jak Kamil oblizuje
się na sam widok.
- Jasne, siadaj i wcinaj. – uśmiechnęłam się do niego i władowałam kolejny kawałek
ciasta do ust. Po śniadaniu trochę nam się nudziło, więc chcieliśmy pooglądać
sobie film. Dużego wyboru to nie mieliśmy, wzięłam pierwszy lepszy z brzegu zatytułowany
„ Rejs”. Położyliśmy się na łóżku i oglądaliśmy film. Oczywiście przez większość
czasu całowaliśmy się i wygłupialiśmy. Była już 12 a Miśka z Aleksem dalej
spali. Nie mogłam dopuścić, aby przespali taki piękny dzień, więc wparowałam z
Kamilem do ich pokoju, krzycząc i śmiejąc się.
Miśka wraz z
Aleksem wstali jak poparzeni, a ja turlałam się na podłodze ze śmiechu.
- Haha, bardzo śmieszne wiesz. – powiedziała Miśka sarkastycznie, ale zaraz
potem również zaczęła się śmiać, tylko że ze mnie.
- No co ? Miałam pozwolić, abyście przespali taki piękny dzień ? Ubierajcie
się bo wraz z Kamilem chcemy iść na spacer. A na statku raczej trudno gdzieś
iść. – pokazałam Miśce język i wyszłam z pokoju. Minęło 30 min, kiedy w końcu
wyszli z pokoju. Potem zrobili sobie śniadanie i nareszcie przybiliśmy do
przystani. Wszyscy ruszyliśmy na spacer w stronę polany. Miśka z Aleksem szli z
tylu a ja z Kamilem z przodu. Gdy tam doszliśmy, nagle zaczęło padać.
- No nie, tylko nie to !
- Musimy szybko wraca, bo zaraz będziemy cali mokrzy. – powiedział Kamil
ciągnąc mnie w stronę statku.
- O nie, ja nigdzie nie idę. Cały dzień czekałam na to, aby tu przyjść i
nawet sama matka natura mnie stąd nie wygoni. – w tym momencie zaczęło lać
jeszcze mocniej a w dodatku zagrzmiało. Przestraszyła się trochę, ale nie dałam
tego po sobie poznać.
- O nie moja mała, zabieram Cie stąd. – Kamil wziął mnie na ręce i zaniósł na
statek. Byłam pełna podziwy, bo mimo tego, że się wyrywałam i krzyczałam to
Kamil dalej nie dawał za wygraną. Po 20 minutach byliśmy już w środku. Bieg się
na mało zdał bo i tak byliśmy cali mokrzy.
- Tak po za tym, to dziękuje, że mnie niosłeś na rękach, chociaż nie musiałeś.
– zrobiłam słodki uśmiech i pocałowałam Kamila w nos.
-O Ty, nieładnie. – uśmiechnął się do mnie szyderczo i zaczął mnie gilgotać.
- Aaaa, nie przestań !! Przepraszam już nie będę. – od śmiechu miałam już
łzy w oczach. Ale na szczęście Kamil przestał mnie gilgotać. – Dziękuję. – on się
tylko uśmiechnął i zaczął mnie całować.
- To my was może zostawimy samych. – powiedział Alex i zabrał Miśke do
pokoju. Po jakimś czasie przestało padać a całej naszej czwórce się już nudziło.
Włączyliśmy telewizor, ale nic nie leciało. Nagle zadzwonił telefon od Miśki,
to była jej mama.
- No cześć mamo.... No dobra... Yhm... Ale, że już ? Nie mogę zostać
jeszcze trochę ? ... Dobra będę za jakąś godzinę ok ? ... Dobra, to pa. – i się
rozłączyła.
- O co chodzi ? – spytałam się.
- Musze wracać do domu. – powiedziała to i zrobiła smutna minę.
- Spoko, i tak się już tu nudzimy. Jutro tez jest dzień, więc się spotkamy.
– przytuliłam przyjaciółkę i wszyscy poszli się pakować. Po kilkunastu minutach
wszyscy byli już gotowi. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę domu. Siedziałam
z tylu wraz z Kamilem. Zrobiłam się śpiąca, więc przytuliłam się do niego i
zasnęłam. Po jakimś czasie poczułam jak ktoś mnie szturcha abym się obudziła.
Nie chciałam się budzić, ale ten ktoś był bardzo uparty.
- Dobra już dobra, wstaje. – otworzyłam oczy i zobaczyłam jak Kamil się
uśmiecha. To właśnie on mnie dźgał palcem w żebra abym się obudziła.
- Teraz będę miała Twoje odciski palców na żebrach. – chciał mnie pocałować,
lecz ja ugryzłam go lekko w nos.
- Ała ? Czemu mnie ugryzłaś ?
- No co ? Ja mam ślady Twoich palców na żebrach a Ty masz ślad moich zębów
na nosie. – posłałam mu całusa, lecz on ujął moją twarz i mnie pocałował. Widać
było, że jest z tego powodu zadowolony.
- A tak w ogóle to dlaczego miałam się obudzić ?
- Bo właśnie jesteśmy na miejscu. – powiedział Alex i auto się zatrzymało.
- No to ja wysiadam. – Miśka otworzyła drzwi i pomachała nam na pożegnanie.
Auto znowu ruszyło i po chwili byliśmy już pod moim domem. Jakimś cudem
wygramoliłam się z auta i zamknęłam za sobą drzwi. Kamil wysiadł wraz ze mną.
Podeszłam jeszcze do Aleksa by dać mu całusa w policzek na pożegnanie. I
poszłam otworzyć dom.
- Aaa ! O mój Boże.
- Hej, co Ci się stalo ? – Kamil podbiegł do mnie zaniepokojony i ujrzał to
samo co ja. Mały koszyk. Podeszłam bliżej bo zauważyłam małą karteczkę. Było na
niej napisane „ Proszę zaopiekuj się nim, najlepiej jak potrafisz”. Gdy to
przeczytałam, to coś się w nim ruszyło. Od razu pomyślałam, że to może być jakieś
dziecko, ale wyrzuciłam to z głowy, bo nawet jeśli to na pewno nie zmieściło by
się do tak małego koszyka. Odsłoniłam kocyk, aby zobaczyć co to. I co ujrzałam
? Małego psiaka. Od razu wzięłam go na ręce.
- Łoo bozie. Jaki on kochany. – okryłam go kocykiem i otworzyłam drzwi do
domu.
- Kamil, możesz wziąć ten koszyk do środka ? A ja dam małemu coś do
jedzenia. – jak powiedziałam tak zrobiłam, od razu ruszyłam do kuchni i wyjęłam
kawałek szynki z lodówki.
- Zatrzymasz go ? – Kamil był oparty o framugę drzwi i spoglądał na mnie.
- Oczywiście, przecież go nie porzucę tak jak poprzedni właściciele. Będzie
się nazywał Nero. – poczułam jak wibruje mi telefon w kieszeni.
- Możesz go potrzymać ? Mama do mnie dzwoni. – podałam małego Kamilowi i
odebrałam telefon.
- Hej mamo... Ooo, no to trudno... Nie bój się dam sobie radę.. A Mateusz
jest u taty .... No to dobra, pa.
- Mojej mamie się delegacja przedłużyła. Zostanie tam cały tydzień.
- A zostawiła Ci pieniądze na przeżycie ?
- Powiedziała, że jeszcze dzisiaj
powinnam dostać je pocztą. – wzięłam Nera od Kamila i postawiłam na ziemi.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Komentujcie, proszę ;*