czwartek, 28 lutego 2013

#24 opowiadanie.


Obudziłam się o 5. Wyszłam z namiotu, żeby nie obudzić Kamila, który spał jak zabity. Usiadłam obok oczka wodnego, które Kamil zbudował razem z Aleksem i swoim tatą. Obok oczka stał drewniany domek. Kamil nie miał tyle siły, aby wejść do środka. Bał się. Nero latał po całym podwórku, wbiegł do oczka. Wystraszył się i wybiegł z niego jakby zobaczył ducha. Przybiegł do mnie i zaczął się wytrzepywać. Moim piskiem obudziłam Kamila.
- Co jest ? Co się stało ? – wrzeszczał Kamil wylatując z namiotu. Wymachiwał rękami tak idiotycznie, że zaczęłam się śmiać jak idiotka. Gdy Kamil mnie zobaczył też zaczął się śmiać.
- Nic, to tylko Nero ochlapał mnie wodą – uspokajałam Kamila, po czym on podszedł do mnie, chwycił mnie w pasie i pocałował.
- Ola, już nigdy mnie tak nie strasz – wyszeptał z poważną miną i strachem w oczach.
- Przepraszam – szepnęłam spuszczając głowę. Kamil podniósł ją i spojrzał mi prosto w oczy.
- Kocham Cię ! – powiedział.
- Ja Ciebie bardziej – powiedziałam i pocałowałam go – Idę dziś do galerii z Miśką i Aleksem, może chcesz iść z nami ?- zapytałam uśmiechając się
- Z chęcią pójdę z Wami – powiedział Kamil i dał mi buziaka w policzek.
Zaczęliśmy sprzątać w namiocie i powoli się zbieraliśmy do wyjścia, musieliśmy iść jeszcze do mnie, żeby zostawić Nera i musiałam się jeszcze przebrać.
O 15.30 byliśmy już na miejscu i spotkaliśmy się z Miśką i Aleksem. Ruszyliśmy w stronę różnych sklepów. W jednym z nich spostrzegłam niesamowitą sukienkę. Mimo iż nie lubiłam w nich chodzić, bardzo mi się spodobała i postanowiłam ją kupić. Weszliśmy do sklepu, a ja podeszłam do wieszaka z sukienkami, w tym też z tą i spojrzałam na cenę, po czym posmutniałam i podeszłam do reszty.
- Co się stało ? – zapytał mnie Alex.
- Nic ważnego, spodobała mi się jedna sukienka. Jest bardzo droga, ale to nic. Znajdę sobie coś innego.
- Okej, to idziemy dalej – powiedziała Miśka i pociągnęła mnie za rękę. Po 4 godzinnych zakupach, poszliśmy do Aleksa pooglądać film. Była to „Ostatnia piosenka”, film bardzo nam się spodobał. Zostałam u Miśki na noc, ponieważ jutro jest sobota.
Przez całą noc gadałyśmy. O wszystkim i o niczym. Zajadałyśmy się czipsami i popcornem. Słuchałyśmy muzyki, śpiewałyśmy „Ona tańczy dla mnie” i tańczyłyśmy „Harlem shake”. Było bardzo fajnie. Gadałyśmy o balu, który ma się odbyć w następną sobotę.  Miałam nadzieje że Kamil mnie zaprosi.
- Miśka, jak Kamil mnie zaprosi pożyczysz mi jakąś kieckę ? – zapytałam robiąc oczka szczeniaczka.
- No jasne że tak. Szpilki też ? Możesz sobie poprzymierzać dzisiaj.
Zgodziłam się i zaczęłam szperać w szafie od Domi. Zaczęłyśmy się przebierać. Wyglądałyśmy jak prawdziwe księżniczki. Wybrałam sobie kremową sukienkę wraz z szpilkami w tym samym kolorze. Potem położyłyśmy się spać, była godzina 4 więc byłyśmy bardzo śpiące.

wtorek, 26 lutego 2013

#23 opowiadanie.


Rano. Wreszcie nie spóźnię się na pierwszą lekcję ponieważ jest 7. Osiem lekcji minęło mi wolno. Na Matematyce rysowałam sobie rysunki np. SpongeBob. Nudziło mi się bardzo.
Do domu wróciłam o 16. O 16.30 przyszedł do mnie Kamil i powiedział że mam się ubrać szybko i idziemy gdzieś. Nie miałam pojęcia o co chodziło, ale Kamil był dość elegancko ubrany więc przemogłam się i ubrałam różową sukienkę, niestety nie mam tyle silnej woli aby ubrać szpilki. Pogłaskałam tylko Nera i powiedziałam żeby był grzeczny i wyszłam na zewnątrz.
- Ślicznie wyglądasz skarbie, prawdziwy aniołek – powiedział słodko całując mnie. – Chodź idziemy.
- Ale gdzie ? O co chodzi ? – pytałam zdezorientowana.
- Zobaczysz na miejscu śliczna – mówiąc to, znów mnie pocałował.
Szliśmy i szliśmy i tak się to ciągnęło aż pół godziny. Stanęliśmy przez wielkim budynkiem, naprawdę nie wiedziałam jaka to okazja. Powoli wchodziliśmy do środka.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO ! STO LAT, STO LAT NIECH ŻYJE, ŻYJE NAM !
- O Boże ! – krzyknęłam i wyszczerzyłam oczy. Zupełnie zapomniałam że mam dziś urodziny.
Wszyscy po kolei podchodzili do mnie i składali mi życzenia.
- KOCHAM WAS ! – krzyczałam przez łzy.
- Kochanie, jak moglibyśmy zapomnieć o Twoich urodzinach ? – zapytał Kamil po czym podał mi szampana.
Jutro szkoła, ale postanowiliśmy jutro do niej nie iść, za pare dni piątek, więc postanowiłam zostać w domu do końca tygodnia. Nadal zastanawiałam się co to był za chłopak z którym rozmawiał Kamil i dlaczego Miśka była z Natalią i Patrykiem. Długo nie musiałam czekać na odpowiedź. Chłopak z którym rozmawiał Kamil wszedł na scenę wnosząc wielką kartkę urodzinową z liśćmi z drzewa. Na laurce były moje zdjęcia z Kamilem i Miśką i z wieloma znajomymi. Byłam naprawdę tym wzruszona, płakałam jak idiotka mimo iż nie wypiłam jeszcze tak dużo. Po tym wydarzeniu piliśmy dużo alkoholu. Była godzina 3.30. Wszyscy byli już wykończeni i poszli do domów. Kamil i ja poszliśmy do Kamila. Cieszyłam się że spędzę z nim tę „noc”. A przynajmniej to co z niej zostało. Jak się okazało, Kamil wziął jeszcze jedną butelkę wina. I tak byłam już nieźle napita, ale postanowiłam wypić z nim jeszcze jedną butelkę. Po tym jak ją wypiliśmy rzuciliśmy się na łóżko, rozbierając się. Byłam zdecydowana, chciałam przeżyć swój pierwszy raz właśnie z nim, właśnie teraz.
Następnego ranka obudził mnie pocałunek Kamila, który przyniósł mi śniadanie. Tamta noc była idealna. Naprawdę go kochałam i chciałabym spędzić z nim resztę życia, wiem że zawsze mogę na nim polegać. Kocham go.
- Dzień Dobry, skarbie – wyszeptał i pocałował mnie.
- No hej – powiedziałam i odwzajemniłam jego pocałunek.
- Misiu, po śniadaniu idziemy do ciebie po ciepłe ubrania i Nera. Śpimy dziś w namiocie. – powiedział słodko.
- No dobrze – powiedziałam i zrobiłam gryza tosta w kształcie serca.
Po śniadaniu ubrałam się i poszliśmy spacerkiem do mnie. Przebrałam sukienkę w rurki, bluzkę i conversy. Wzięłam kurtkę, szalik i czapkę. Wzięłam także smycz i zapięłam Nera i ruszyliśmy w stronę domu Kamila. Gdy doszliśmy puściłam Nera ze smyczy i zaczęliśmy rozkładać namiot, który był ogromny. Po około 2 godzinach skończyliśmy rozkładanie i rozłożyliśmy się wygodnie w namiocie. Leżeliśmy 2 godziny, a później wyszliśmy z namiotu patrzeć na gwiazdy. Nero w tym czasie latał jak szalony po całym podwórku i gonił koty, które pochowały się na noc na placu Kamila. Gdy weszliśmy z powrotem do namiotu puściliśmy głośno muzykę, przytuliliśmy się mocno do siebie i zasnęliśmy.

poniedziałek, 25 lutego 2013

#22 opowiadanie.


Obudziłam się o godzinie 8. Znów zaspałam na pierwszą lekcję. Ku mojemu zdziwieniu Kamila już nie było. Zauważyłam małą karteczkę z napisem „Ubierz się i zejdź na śniadanie, które zrobiłem. Ja niestety musiałem już iść. Miłego dnia kochanie ;*”. Czytając list uśmiechałam się jak idiotka. Ubrałam się, ogarnęłam włosy i zeszłam na śniadanie. Kamil zrobił naleśniki z truskawkami. Mmmm… Za każdym razem kocham go bardziej i bardziej.  Gdy zjadłam wyciągnęłam z szafki puszkę z jedzeniem do Nera i nałożyłam do jego miseczki. W czasie kiedy zajadał się smakołykiem wyszłam z domu i ruszyłam w stronę szkoły. Zdziwiłam się gdy przed szkołą zauważyłam Miśkę z jakimś facetem. Na początku myślałam że to Alex, ale gdy podeszłam bliżej zobaczyłam naszego kolegę z klasy Patryka. Nie wiedziałam dlaczego Miśka z nim rozmawia, nie za bardzo za nim przepadałyśmy. Nagle zauważyłam jak Miśka pocałowała go w policzek. Zaczęli iść w stronę wielkiej łąki, nie wiem dlaczego, ale coś mnie ciągnęło żebym poszła za nimi. Na łące było wielkie drzewo, to przy którym siedzieliśmy w dzień naszego spotkania z Kamilem. Przy drzewie stała dziewczyna, po bliższym spojrzeniu zauważyłam że to dziewczyna z młodszej klasy, Natalia. Patryk podszedł do dziewczyny i zaczął ją całować. Miśka stała coś w stylu jakby na czatach, czy nikt nie idzie. Natalia i Patryk weszli na drzewo. Nie chciałam tam więcej stać, więc wróciłam do szkoły. Postanowiłam że dowiem się wszystkiego później od Miśki. Lekcje minęły mi niespodziewanie szybko. Gdy wracałam do domu, w parku spostrzegłam Kamila z jakimś chłopakiem. I Miśka i Kamil, kto jeszcze będzie coś przede mną ukrywał?
- Hej Kamil – zawołałam i pomachałam chłopakowi, on jak poparzony pożegnał się z chłopakiem i podbiegł do mnie.
- Hej skarbie – powiedział i pocałował mnie namiętnie.
- Co to za chłopak z którym rozmawiałeś ? – zapytałam
- To mój kolega ze szkoły, spotkałem go w drodze do ciebie – powiedział i wziął mnie na ręce, całując jak opętany. Poszliśmy do mnie i rozmawialiśmy o wszystkim. Gdy Kamil poszedł zadzwoniłam do Miśki.
- Hej Domi, po co byłaś dziś z Natalią i Patrykiem ? – zapytałam robiąc dziwną minę, dobrze że nikt mnie nie widział.
- Jakto, ja byłam cały dzień w domu. Musiałaś mnie z kimś pomylić – powiedziała zakłopotanym głosem.
- Okej, niech ci będzie, nie będę cię dręczyć przez telefon. Papa – powiedziałam.
- Pa, do jutra – powiedziała Miśka i cmoknęła do telefonu po czym rozłączyła się.
Poszłam do Nera, pobawiłam się z nim chwilkę i dałam mu jeść. Później poszłam i spakowałam się do szkoły. Przebrałam się w piżamkę i położyłam się do łóżka, zawołałam Nera.
- Nero, mam nadzieję że ty nigdy nie będziesz mnie okłamywał i nigdy mnie nie opuścisz – pocałowałam go w nos i zasnęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo proszę o komentarze, jutro zjawi się kolejna część opowiadania, więc czekajcie. ;3

piątek, 22 lutego 2013

#21 opowiadanie.


Następny dzień. Poniedziałek. Trzeba iść do szkoły, lecz nogi jakoś dziwnie odmawiają mi posłuszeństwa.  Po jakiś 30 minutach leżenia w łóżku, w końcu się z niego wygrzebałam. Było już późno więc na pierwszą lekcje i tak bym już nie zdążyła. Poszłam do łazienki się ogarnąć, a potem do kuchni coś zjeść. Wyszłam z domu koło 9. Prawdopodobnie na drugą lekcje też się spóźnię, ale jakoś się tym nie przejmuje. W szkole lekcję mijały mi strasznie powoli. W końcu po 8 godzinnych katuszach, wyszłam ze szkoły. Kamil już na mnie czekał.
- Hej skarbie – pocałował mnie. – Co będziemy dzisiaj robić ?
- A no nie wiem, myślałam że ty coś wymyślisz. – spojrzałam mu w oczy i uśmiechnęłam się.
- Widać myślimy podobnie. – pokazał mi język, wtedy ja chciałam mu go ugryźć ale nie wyszło mi i oboje zaczęliśmy się śmiać. W końcu wymyśliliśmy, że pójdziemy do kawiarni na kawę i ciastko, a potem do mnie do domu i weźmiemy Nera na spacer. Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Po spacerze Kamil został jeszcze u mnie trochę, gdyż moja jakże kochana mama zostawiła mi kartkę, że będzie późno w domu.  Pewnie poszła do tego kochasia, który ją podwiózł. Niedobrze mi się robiło na samą myśl, że oni się całują i w ogóle. Leżałam na łóżku przytulona do mojego chłopaka. On natomiast miział mnie po plecach. Gdy tak myślałam o moich rodzicach strasznie zrobiło mi się żal mojego małego brata, który jeszcze nie wie co się dzieje. On nawet nie jest świadom tego, że rodzice się rozwodzą. Gdy tak o tym myślałam z oka poleciała mi łza. Chciałam ja szybko wytrzeć żeby Kamil nie zauważył, lecz nie udało mi się.
- Hej bejbe, co się dzieje ? – spytał się zmartwiony.
- Nic, po prostu…. Tak myślałam o moich rodzicach i o Mateuszku. Że oni się rozwiodą i Mateusz będzie musiał zamieszkać z jednym z nich i nie będzie wiedzieć czemu nie możemy mieszkać razem. Ja za kilka lak i tak chce się wyprowadzić, ale on …. Nie pozwolę, żeby zamieszkał z matką. Nigdy. Wiem jak mnie traktowała i z nim było by tak samo. Zostawiała by go samego w domu na kilka dni, bez wytłumaczenia.
- Nie bój się, Twój ojciec nie pozwoli aby sąd przyznał jej prawa rodzicielskie. Zresztą Ty będziesz mogła powiedzieć jak was traktowała i jak się zachowuje w stosunku do was.
- Pewnie masz racje. – przytuliłam się do niego mocno i pocałowałam go. – W ogóle to która godzina ?
- Jest już 22.10, no nieźle się zasiedziałem. – wstał z łóżka i przeciągnął się.
- A Ty gdzie idziesz ?
- No jak to gdzie ? Do domu nie ? Twoja mama pewnie zaraz będzie, a zresztą jutro jest szkoła.
- To zostań u mnie na noc. Nie puszcze Cię teraz do domu, gdy jest tak późno.
- Skoro nalegasz. – zaśmiał się i z powrotem wskoczył mi do łóżka i zaczął mnie całować. Zasnęliśmy dopiero o 1 w nocy,  bo przez ten czas rozmawialiśmy o przyszłości. Jak będziemy mieszkać, że będziemy codziennie zasypiać i budzić się razem, aż do śmierci.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Trochę krótkie, ale niestety nie miałam czasu żeby pisać kolejne części. Byłam u Waybooloo, więc wybaczcie nam tą kilkudniową przerwę ;P Bardzo proszę o komentarze, wasza Caroline ;*

poniedziałek, 18 lutego 2013

#20 opowiadanie.


Rano obudził mnie warkot samochodu. Wstałam po cichu z łóżka i podeszłam do okna. Zauważyłam tam moją mamę całującą się z jakimś facetem. Czy ona zdradza tatę ? Jak ona może tak robić, tata jest na misji w Afganistanie, ciężko pracuje a ona co ? Z przemyśleń wyrwał mnie głośny dźwięk, dźwięk odjeżdżającego samochodu. Wtedy uświadomiłam sobie, że w salonie leżą jeszcze butelki po wczorajszym winie, szybko obudziłam Kamila żeby po nie pobiegł, ponieważ ja byłam w samej bieliźnie i musiałam się ubrać. Kamil myknął z salonu akurat jak drzwi wejściowe otwierały się. Wparował do mojego pokoju jak poparzony i chował butelki pod łóżko. Usiadł obok mnie i zaczął oglądać ze mną telewizję.
- Gdzie Nero ? – zapytałam przerażona.
- Pewnie jest na dole – powiedział Kamil słysząc przeraźliwy krzyk mojej mamy.  
Zbiegając na dół usłyszeliśmy jak coś się przewraca.
- Ola, co to ma być. Co to jest ? – zapytała mnie mama patrząc na mnie jakby chciała mnie zabić.
- Mamo, to jest Nero. Ktoś podrzucił nam go pod drzwi, nie miałam serca oddawać go na pastwę losu, więc wzięłam go do siebie – wytłumaczyłam mamie.
- Dobrze, niech zostanie. Ale ma mi nie przeszkadzać, przypilnuj go – powiedziała mama – idę się położyć,  strasznie boli mnie głowa.
Ciekawe po czym ją tak boli ? Po upojnej nocy z tym frajerem rujnującym naszą rodzinę ? – pomyślałam.
- Dobrze mamo ! My pójdziemy na spacer – powiedziałam i sztucznie uśmiechnęłam się.
- Dobrze, tylko nie wracaj zbyt późno.
Po tych słowach poszłam wyłączyć telewizor i wziąć smycz od Nera. Zeszłam na dół, ubrałam kurtkę, Kamil był już z małym na dworze. Wzięłam jeszcze telefon i portfel i wyszłam do chłopaków.
Najpierw ruszyliśmy w stronę polany z drzewem na środku, tam gdzie byliśmy podczas moich wagarów. Siedzieliśmy tam ponad 3 godziny. Gdy zgłodnieliśmy poszliśmy do KFC. Zjedliśmy po B-smarcie i poszliśmy kupić coś do Nera. Byliśmy w sklepie i kupiliśmy mu parę kiełbasek. Poszliśmy na rynek, posiedzieć przy fontannie. Później pomaszerowaliśmy na lody. O godzinie 20.00 postanowiliśmy wracać, zaprosiłam Kamila na chwilkę do mnie. Jutro już musieliśmy iść do szkoły więc nie mógł już u mnie spać. Po 2 godzinach wygłupiania się i całowania Kamil wyszedł z mojego domu i ruszył w stronę swojego. Ja zostałam z Nerem. Pozwoliłam mu spać ze mną, nie chciałam być sama. Cieszyłam się, że wreszcie mam kogoś kto zawsze mnie wysłucha i nie wyśmieje.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo proszę o komentarze, to dla mnie bardzo ważne. 

sobota, 16 lutego 2013

#19 opowiadanie.


Następnego ranka obudziłam się sama w łóżku. Było grubo po 10. Wstałam więc i zeszłam do kuchni, skąd dobiegał przepiękny zapach.
- Hej piękny – podeszłam do Kamila i dałam mu całusa na dzień dobry. – Co tu tak pięknie pachnie ?
- No wiesz wstałem dziś wcześnie, więc pomyślałem, że zrobię Ci śniadanie do łóżka, ale że już wstałaś to mój plan nie wypali. – uśmiechnął się tylko do mnie i znów wrócił wzrokiem do posiłku. – A na śniadanie będą gofry.
- O nie, to zaczekaj ja lecę jeszcze trochę pospać. – podskoczyłam z radości, dałam mu buziaka w policzek i wróciłam do łóżka. Przykrywając się kołdrą usłyszałam cichy skowyt. To był...... . Wzięłam go do siebie i udałam, że dalej śpię. Po chwili do pokoju wszedł mój chłopak z tacą, na której miał dla mnie śniadanie.
- Wstawaj śpiochu, śniadanie już czeka. – otworzyłam oczy a on pocałował mnie w czoło.
- Ooo, niespodziewałam się. – uśmiechnęłam i zaczęłam konsumować posiłek. Po śniadaniu, udałam się z Kamilem i Nerem na spacer.
- Tak sobie pomyślałam, że może zaprosimy na noc Aleksa i Miśke ?
- Świetny pomysł.
- Wiesz tak na pożegnanie „wolnej chaty”. – zaśmiałam się.
- Co tylko chcesz moja mała. – uśmiechnąl mnie, objąl i pocalował w głowe. Gdy tak robił to zawsze oznaczało, że coś chce.
- Dobra kochaniutki, gadaj mi tu czego chcesz ? – zatrzymałam się u spojrzałam na niego.
- A tam od razu chce.... No ale skoro pytasz. To chciałbym przynieść na Twoją imprezę alkohol. – zrobił minę małego szczeniaczka, a w dodatku wziął Nera na ręce i przyłożył mi do twarzy po czym ten zaczął mnie lizać po nosie.
- Oj Nero, gdyby nie ty, to bym się nie zgodziła. Twój pan nieźle to sobie przemyślał.  – po spacerze wróciliśmy do domu. Była już 13 więc wzięłam się za robienie obiadu. Poszperałam w szafkach i postanowiłam, że zrobię zapiekankę. W tym czasie Kamil zadzwonił do Aleksa, aby przyszli do nas na noc.
- Oluś, Alex powiedział, że Miśka ma zakaz wyjścia z domu, po ostatnim wypadzie nad jezioro.
- Oj, to nie mogą przyjść ?
- Nie.
- Kurde, szkoda. No ale cóż będzie więcej dla nas. A teraz siadaj do stołu bo obiad zaraz będzie. – rozkładałam właśnie talerze na stół, gdy zaczął pikać piekarnik na znak, że zapiekanka jest już gotowa. Wyciągnęłam ją i podałam na talerze. Po obiedzie włączyliśmy film „ Kocha, lubi, szanuje”. Chyba zasnęłam, bo nawet nie wiem kiedy ale film się skończył.
- Która jest godzina ? – spytałam się Kamila.
- Yyy... 19 a co ?
- Hah, mam świetny pomysł. – zerwałam się z kanapy i poleciałam szybko do piwnicy. Mój ojciec ma tam swój schowek z winami i innymi tego typu trunkami. Gdyby moja mam o tym wiedziała, już dawno by tego nie było. Jak to dobrze, że ona tutaj w ogóle nie schodzi. Wzięłam trzy butelki wina i wróciłam na górę.
- Patrz co mam. – pokazałam je Kamilowi, a on tylko zrobił minę jakby zobaczył ducha.
- No wiesz Ty co. Skąd to masz ?
- A to moja tajemnica. – pokazałam mu język i położyłam butelki na ławie. Wzięłam jeszcze tylko dwa kieliszki z szafki i usiadłam koło Kamila. Chłopak otworzył jedną butelkę i zaczęliśmy pić. Potem były tańce, zabawy w ganianego i inne tego typu głupoty. W końcu wypiliśmy wszystkie butelki, była chyba 3 w nocy. Alkohol właśnie robił swoje. Usiadłam na Kamilu i zaczęłam go całować. On sam nie był gorszy, całował mnie po szyi, dekoldzie, ramionach. W końcu wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju, nie przestając mnie całować. Emocje wzięły górę, zaczęłam ściągać z niego ubrania. On również poszedł w moje ślady po ściągnął mi koszulkę i spodnie. Całowaliśmy się nadal, jego dłonie wędrowały po moim ciele. Naglę się otrząsnęłam. Nie mogę tego zrobić. Nie jestem jeszcze gotowa.
- Kamil ? – potrząsnęłam nim lekko, żeby przestał. Lecz to nie zadziałało.
- Kamil ! – tym razem krzyknęłam.
- Coś się stało ? – spojrzał mi w oczy pełen troski.
- Ja... ja nie jestem jeszcze gotowa. Nie gniewaj się na mnie, ale wolałabym poczekać jeszcze trochę czasu. Przepraszam ... – chciałam jeszcze coś powiedzieć ale Kamil mnie pocałował.
- Hej skarbie, nie musisz mnie za nic przepraszać. Naprawdę. – pocałował mnie znowu i położył się obok mnie. Wszyscy mówią, że seks jest super i jeśli robisz to z ukochaną osobą to wyznajesz jej, jak bardzo ją kochasz. A co ja o tym myślę ? Ja mam to po prostu gdzieś. Seks nie jest najważniejszy. Najważniejsze to budzić się z kimś. Spać przytulonym do ukochanego. Przytulanie jest ważne. Świadomość, że jeżeli przyjdą potwory, ktoś z tobą jest. Budzisz się rano, z ciepłym ciałem, czujesz oddech kochanej osoby na swoim ramieniu. To jest to przytulanie. Leżeliśmy teraz przytuleni do siebie. Fajnie mieć kogoś, z kim nawet cisza nie jest krępująca. Właśnie za to go kocham. Za to, że szanuje moje decyzje, i że nigdy mnie nie skrzywdzi ani nie zostawi.
- Słońce, jesteś przy mnie szczęśliwa ? – zadał nagle to pytanie. Nie wiem co odpowiedzieć. Jak leżę obok niego, to tak. A poza tym, poza leżeniem obok niego, to nie wiem. W końcu mu odpowiadam.
- W tej chwili jak najbardziej. – pocałowałam go jeszcze raz, po czym zasnęłam.

 Proszę was kochani komentujcie ;*

#18 opowiadanie.


Gdy położyłam Nera na ziemi zaczął się ślizgać jak na lodowisku. Było już dosyć późno, więc zaczęliśmy przygotowywać się do spania, była niedziela. Postanowiłam że przez następny tydzień nie będę chodzić do szkoły i będę się opiekować Nerem. Kamil powiedział, że będzie do mnie codziennie rano do mnie przychodził i też zrezygnuje z tygodnia szkoły, więc zaproponowałam mu żeby został u mnie na ten tydzień. Mieliśmy w planie przygotować łóżko dla małego, gdy ja szukałam jakiejś kołderki Kamil szukał pudełka . Była godzina 22.00, mały spał już w swoim „łóżku”. Postanowiliśmy z Kamilem, że też się już położymy.
Gdy obudziłam się rano była 9.00. Zauważyłam, że Kamila i Nera nie ma, więc poszłam ich poszukać. Gdy zeszłam na dół, do salonu zobaczyłam piękny widok. Śpiącego Kamila na plecach, Nero spał mu na brzuchu poruszając się to w dół, to w górę. Podeszłam do nich i zaczęłam ich budzić.
- Pobudka śpioszki, trzeba wstawać – powiedziałam szeptem uśmiechając się.
- Już, chwilka – wyszeptał Kamil i powoli wstawał. Gdy już usiadł i trzymał Nera na kolanach pocałował mnie.
- Dlaczego śpicie tutaj ? – zapytałam zaciekawiona.
- Nero w nocy, zaczął wyć. Nie chciałem żeby cię obudził, więc zabrałem go na chwilkę na dwór i wziąłem na kanapę. Nie chciałem żeby został sam, więc położyłem się z nim – powiedział Kamil patrząc na przeciągającego się Nera.
- Słodziak z ciebie – wyszeptałam i pocałowałam Kamila – a teraz możesz przejść się do sklepu i kupić jakąś karmę do Nera, a ja przygotuje naleśniki.
- Okej, tylko się przebiorę – mówiąc to popędził do mojego pokoju.
Ja wzięłam się za przygotowanie naleśników. Kamil zleciał z góry jak poparzony i popędził do sklepu. Gdy naleśniki były już gotowe, czekając na Kamila wzięłam dwie miseczki. Do jednej nalałam wody, a do drugiej nasypie jedzenie, które przyniesie Kamil. Gdy mój ukochany nareszcie wrócił, ja już zajadałam się naleśnikami, byłam tak głodna że nie mogłam już wytrzymać. Więc Kamil podszedł do drugiej miseczki i napełnił ją karmą. Wyrzucił puszkę do kosza i podszedł do stołu, wziął jednego naleśnika.
- Po śniadaniu weźmiemy go do weterynarza, żeby dowiedzieć się czegoś o nim – powiedział zdecydowanym tonem Kamil.
- Dobrze, już się robi – powiedziałam, śmiejąc się. Wzięłam talerze i umyłam je – jestem już gotowa.
- Chyba zapomniałaś o czymś – powiedział Kamil, uśmiechając się idiotycznie.
- Ale o czym ? – zrobiłam zdziwioną minę.
- O tym, że jesteś w piżamie.
- O boże. Faktycznie, już lecę się przebrać – krzyknęłam biegnąc w stronę mojego pokoju. Po 10 minutach wróciłam na dół i oznajmiłam, że teraz już wszystko mam i możemy iść. Założyłam torbę na ramie, zamknęłam drzwi na klucz i ruszyliśmy w stronę weterynarza.
Po 30 minutach dotarliśmy na miejsce i weszliśmy do środka.
- Dzień Dobry – powiedziałam.
- Dzień Dobry, proszę tutaj – krzyknął lekarz. Weszliśmy do jego gabinetu. Było w nim pełno różnych sprzętów do leczenia zwierząt.
- Chcielibyśmy się dowiedzieć coś o tym piesku. Wczoraj ktoś podrzucił go pod mój dom. Chcę się nim zaopiekować. Nie wiem nawet jaka to rasa – powiedziałam miłym głosem panu doktorowi podając Nera. Weterynarz dokładnie go przebadał.
- Piesek to Owczarek Kaukaski, ma około 2 miesiące – powiedział podając mi go – Jeżeli chce go pani zatrzymać, będę musiał zaszczepić go na różne choroby i założyć książeczkę zdrowia.
-Dobrze, proszę.
Weterynarz kazał mi położyć pieska na wielkim metalowym stole. Wtedy zabrał strzykawkę i zaszczepił go. Wziął książeczkę i napisał jak się nazywa, kiedy się urodził i napisał, że piesek został zaszczepiony. Był tam także mały sklepik, więc kupiłam Nerowi obroże, smycz, miseczki i karmę dla juniorów. A, no i zabawki, pełno zabawek. Za wszystko razem ze szczepieniem wyszło mnie 150 zł.
Wróciliśmy do domu, przez cały tydzień zajmowaliśmy się tylko Nerem. Chodziliśmy z nim na spacery, bawiliśmy się z nim i uczyliśmy go sztuczek. Był to naprawdę wyjątkowy szczeniak. W piątek położyliśmy się wcześnie, ale Nero chciał iść na spacer więc zabraliśmy go na chwilkę, po powrocie wszyscy położyliśmy się spać.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo proszę o komentarze, to bardzo ważne.

#17 opowiadanie.


Obudziłam się i spojrzałam na zegarek, była 4 nad ranem. Oczywiście Kamil spał sobie w najlepsze przytulony do poduszki. Pomyślałam, że zrobię mu zdjęcie, bo tak słodko wyglądał. Wzięłam mojego iPhona i pstryknęłam mu zdjęcie. Od razu ustawiłam je sobie na tapetę. Zadowolona, położyłam się znowu z nadzieja, że jeszcze zasnę, bo strasznie bolała mnie głowa. Nie minęło nawet kilka minut a już zasnęłam. Kolejny raz obudziłam się, ale tym razem już o 8:30. Głowa jak bolała, tak bolała. Najwyraźniej tej nocy wypiłam więcej niż ostatnio. Postanowiłam, że poszukam tabletki przeciwbólowej w mojej torebce, próbowałam to zrobić po cichu, aby nie obudzić Kamila, który dalej spał jak zabity, ale niestety na moje nieszczęście z torebki wypadł mi perfum, robiąc przy tym dużo hałasu. Kamil się obudził, i o mało nie spadł z łóżka ze strachu.
- Co się stało ? Która godzina ? – zdezorientowany, rozglądał się na wszystkie strony, aż w końcu napotkał mnie i się zatrzymał.
- Ciii, szukam tylko tabletki przeciwbólowej. Jest dopiero przed 9. Śpij dalej. – mówiąc to w końcu znalazłam tabletkę. Uradowana, pochyliłam się nad Kamilem i pocałowałam go. Po czym wstałam z łóżka i poszłam do łazienki się trochę ogarnąć. Wychodząc z łazienki zobaczyłam, że Kamil jednak nie poszedł spać.
- A Ty co ? Już się wyspałeś ?
- Jak najbardziej. – wstał, pocałował mnie w nos i teraz to on poszedł do łazienki. Zastanawiałam się czy Miśka z Aleksem już wstali, więc podeszłam do ich drzwi z pokoju i co usłyszałam ? Chrapanie. Nie mogłam dokładnie określić czy to był Alex czy Miśka, ale tak śmiesznie to brzmiało, że od razu wybuchłam śmiechem. Odeszłam od drzwi i postanowiłam, że zrobię coś na śniadanie. Wynajęcie tego statku musiało dużo kosztować, bo kuchnia, która się tu znajdowała, była lepiej wyposażona niż u mnie w domu. Ale wracając do śniadania to miałam smaka na naleśniki, więc je zrobiłam. Kamil już w tym czasie wyszedł z łazienki i poszedł pościelić łóżko. Naleśniki były gotowe, a że pogoda na zewnątrz była wspaniała to postanowiłam zjeść je na świeżym powietrzu.
- Ooo, naleśniki. Mogę się dosiąść ? – Widziałam tylko jak Kamil oblizuje się na sam widok.
- Jasne, siadaj i wcinaj. – uśmiechnęłam się do niego i władowałam kolejny kawałek ciasta do ust. Po śniadaniu trochę nam się nudziło, więc chcieliśmy pooglądać sobie film. Dużego wyboru to nie mieliśmy, wzięłam pierwszy lepszy z brzegu zatytułowany „ Rejs”. Położyliśmy się na łóżku i oglądaliśmy film. Oczywiście przez większość czasu całowaliśmy się i wygłupialiśmy. Była już 12 a Miśka z Aleksem dalej spali. Nie mogłam dopuścić, aby przespali taki piękny dzień, więc wparowałam z Kamilem do ich pokoju, krzycząc i śmiejąc się.
Miśka wraz z Aleksem wstali jak poparzeni, a ja turlałam się na podłodze ze śmiechu.
- Haha, bardzo śmieszne wiesz. – powiedziała Miśka sarkastycznie, ale zaraz potem również zaczęła się śmiać, tylko że ze mnie.
- No co ? Miałam pozwolić, abyście przespali taki piękny dzień ? Ubierajcie się bo wraz z Kamilem chcemy iść na spacer. A na statku raczej trudno gdzieś iść. – pokazałam Miśce język i wyszłam z pokoju. Minęło 30 min, kiedy w końcu wyszli z pokoju. Potem zrobili sobie śniadanie i nareszcie przybiliśmy do przystani. Wszyscy ruszyliśmy na spacer w stronę polany. Miśka z Aleksem szli z tylu a ja z Kamilem z przodu. Gdy tam doszliśmy, nagle zaczęło padać.
- No nie, tylko nie to !
- Musimy szybko wraca, bo zaraz będziemy cali mokrzy. – powiedział Kamil ciągnąc mnie w stronę statku.
- O nie, ja nigdzie nie idę. Cały dzień czekałam na to, aby tu przyjść i nawet sama matka natura mnie stąd nie wygoni. – w tym momencie zaczęło lać jeszcze mocniej a w dodatku zagrzmiało. Przestraszyła się trochę, ale nie dałam tego po sobie poznać.
- O nie moja mała, zabieram Cie stąd. – Kamil wziął mnie na ręce i zaniósł na statek. Byłam pełna podziwy, bo mimo tego, że się wyrywałam i krzyczałam to Kamil dalej nie dawał za wygraną. Po 20 minutach byliśmy już w środku. Bieg się na mało zdał bo i tak byliśmy cali mokrzy.
- Tak po za tym, to dziękuje, że mnie niosłeś na rękach, chociaż nie musiałeś. – zrobiłam słodki uśmiech i pocałowałam Kamila w nos.
-O Ty, nieładnie. – uśmiechnął się do mnie szyderczo i zaczął mnie gilgotać.
- Aaaa, nie przestań !! Przepraszam już nie będę. – od śmiechu miałam już łzy w oczach. Ale na szczęście Kamil przestał mnie gilgotać. – Dziękuję. – on się tylko uśmiechnął i zaczął mnie całować.
- To my was może zostawimy samych. – powiedział Alex i zabrał Miśke do pokoju. Po jakimś czasie przestało padać a całej naszej czwórce się już nudziło. Włączyliśmy telewizor, ale nic nie leciało. Nagle zadzwonił telefon od Miśki, to była jej mama.
- No cześć mamo.... No dobra... Yhm... Ale, że już ? Nie mogę zostać jeszcze trochę ? ... Dobra będę za jakąś godzinę ok ? ... Dobra, to pa. – i się rozłączyła.
- O co chodzi ? – spytałam się.
- Musze wracać do domu. – powiedziała to i zrobiła smutna minę.
- Spoko, i tak się już tu nudzimy. Jutro tez jest dzień, więc się spotkamy. – przytuliłam przyjaciółkę i wszyscy poszli się pakować. Po kilkunastu minutach wszyscy byli już gotowi. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę domu. Siedziałam z tylu wraz z Kamilem. Zrobiłam się śpiąca, więc przytuliłam się do niego i zasnęłam. Po jakimś czasie poczułam jak ktoś mnie szturcha abym się obudziła. Nie chciałam się budzić, ale ten ktoś był bardzo uparty.
- Dobra już dobra, wstaje. – otworzyłam oczy i zobaczyłam jak Kamil się uśmiecha. To właśnie on mnie dźgał palcem w żebra abym się obudziła.
- Teraz będę miała Twoje odciski palców na żebrach. – chciał mnie pocałować, lecz ja ugryzłam go lekko w nos.
- Ała ? Czemu mnie ugryzłaś ?
- No co ? Ja mam ślady Twoich palców na żebrach a Ty masz ślad moich zębów na nosie. – posłałam mu całusa, lecz on ujął moją twarz i mnie pocałował. Widać było, że jest z tego powodu zadowolony.
- A tak w ogóle to dlaczego miałam się obudzić ?
- Bo właśnie jesteśmy na miejscu. – powiedział Alex i auto się zatrzymało.
- No to ja wysiadam. – Miśka otworzyła drzwi i pomachała nam na pożegnanie. Auto znowu ruszyło i po chwili byliśmy już pod moim domem. Jakimś cudem wygramoliłam się z auta i zamknęłam za sobą drzwi. Kamil wysiadł wraz ze mną. Podeszłam jeszcze do Aleksa by dać mu całusa w policzek na pożegnanie. I poszłam otworzyć dom.
- Aaa ! O mój Boże.
- Hej, co Ci się stalo ? – Kamil podbiegł do mnie zaniepokojony i ujrzał to samo co ja. Mały koszyk. Podeszłam bliżej bo zauważyłam małą karteczkę. Było na niej napisane „ Proszę zaopiekuj się nim, najlepiej jak potrafisz”. Gdy to przeczytałam, to coś się w nim ruszyło. Od razu pomyślałam, że to może być jakieś dziecko, ale wyrzuciłam to z głowy, bo nawet jeśli to na pewno nie zmieściło by się do tak małego koszyka. Odsłoniłam kocyk, aby zobaczyć co to. I co ujrzałam ? Małego psiaka. Od razu wzięłam go na ręce.
- Łoo bozie. Jaki on kochany. – okryłam go kocykiem i otworzyłam drzwi do domu.
- Kamil, możesz wziąć ten koszyk do środka ? A ja dam małemu coś do jedzenia. – jak powiedziałam tak zrobiłam, od razu ruszyłam do kuchni i wyjęłam kawałek szynki z lodówki.
- Zatrzymasz go ? – Kamil był oparty o framugę drzwi i spoglądał na mnie.
- Oczywiście, przecież go nie porzucę tak jak poprzedni właściciele. Będzie się nazywał Nero. – poczułam jak wibruje mi telefon w kieszeni.
- Możesz go potrzymać ? Mama do mnie dzwoni. – podałam małego Kamilowi i odebrałam telefon.
- Hej mamo... Ooo, no to trudno... Nie bój się dam sobie radę.. A Mateusz jest u taty .... No to dobra, pa.
- Mojej mamie się delegacja przedłużyła. Zostanie tam cały tydzień.
- A zostawiła Ci pieniądze na przeżycie ?
 - Powiedziała, że jeszcze dzisiaj powinnam dostać je pocztą. – wzięłam Nera od Kamila i postawiłam na ziemi.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Komentujcie, proszę ;*

piątek, 15 lutego 2013

Komunikat !

Kochani czytelnicy ;3
Zwracam się do was z prośbą o wstawianie komentarzy co do opowiadania. Razem z Waybooloo nie wiemy czy wam się podoba i czy mamy pisać dalsze części. Opowiadania staramy się dodawać co wieczór, ale czy ktoś to w ogóle czyta ? Nad opowiadaniem myślimy czasami przez cały dzień . Bardzo prosimy o pomoc z waszej strony. Jeżeli coś wam się nie podoba to tez napiszcie, postaramy się zmienić to co się nie podoba. Dziękujemy <3

#16 opowiadanie.


Obudziłam się około godziny 12.00. Wyszłam po cichu z łóżka, w którym spał jeszcze Kamil i zeszłam na dół gdzie zastałam Miśkę i Aleksa jedzących śniadanie.
-Może się podzielicie ? – zapytałam idąc w stronę stołu.
- Jasne, siadaj. A gdzie Kamil ? – powiedział Alex.
- Śpi jeszcze, a co macie dobrego ?
- Znaleźliśmy tylko jajka, więc jajecznicę – powiedziała z uśmiechem Miśka, bardzo lubiła jajecznicę.
Gdy zaczęłam jeść śniadanie przyszedł do nas zaspany Kamil, podszedł do mnie i pocałował mnie na przywitanie.
- Co macie dobrego ? – zapytał zaspanym głosem Kamil oblizując się.
- Jajecznicę – powiedziałam uśmiechając się do niego najpiękniej jak umiałam, Kamil pochylił się i znowu mnie pocałował.
- Może zostaniecie na jeszcze jedną noc ? – zapytałam znów się uśmiechając.
- Oczywiście – wykrzyknęli wszyscy.
- Już myślałam, że nie zapytasz – powiedziała Miśka i mocno mnie przytuliła.
Po śniadaniu postanowiliśmy iść na jakieś zakupy spożywcze. Musieliśmy kupić coś na obiad, postanowiliśmy, że zrobimy frytki. Więc kupiliśmy dwie paczki frytek i wróciliśmy do domu. Ja z Miśką zaczęłyśmy robić frytki, a chłopaki poszli na górę. Mam przeczucie, że knują coś strasznego.
Poszłam po chłopców, ponieważ frytki są już zrobione. Gdy weszłam do pokoju, w którym mieli być chłopcy, nikogo nie było. Była jedynie mała karteczka z napisem „ O 15.00 w centrum, obok fontanny. Nie spóźnijcie się”. Poszłam na dół i powiedziałam Miśce o karteczce. Ponieważ była godzina 13.00 zjadłyśmy frytki i poszłyśmy się powoli przygotowywać do wyjścia. Miśka ubrała sukienkę. Ja nienawidzę sukienek, więc ubrałam krótkie spodenki, T-shirt i converse. Była godzina 14.30, postanowiłyśmy już powoli wychodzić, nie chciałyśmy się spóźnić. Gdy doszłyśmy na miejsce ujrzałyśmy Aleksa i Kamila w garniturach. Widziałyśmy, że coś szykują, ale nie wiedziałyśmy jeszcze co. Podeszłyśmy do nich, zauważyłam szyderczy uśmiech na twarzy Kamila, wystraszyłam się.
- Okej, więc o co chodzi ? – zapytała Miśka, w jej głosie można było usłyszeć strach.
- Pojedziemy gdzieś, ale nie bójcie się, to będzie coś fajnego – uspokoił nas Alex i pocałował Miśkę.
Chłopaki zaprowadzili nas do wielkiego auta, coś podobnego do limuzyny. Okna były czarne, więc nie wiedziałyśmy dokąd jedziemy. Po godzinie jazdy auto zatrzymało się, a my dalej siedzieliśmy w samochodzie.
- Kiedy wychodzimy ? – zapytała zniecierpliwiona Miśka – auto się nie rusza, a my dalej siedzimy.
- Okej, nie trzymajmy ich już w takim napięciu – powiedział Kamil zwracając się do Aleksa.
Powoli zaczęliśmy wysiadać, wtem naszym oczom ukazało się piękne niebo pełne gwiazd, czułyśmy że powoli poruszmy się. Zorientowałyśmy się, że jesteśmy na statku. Chłopaki powiedzieli nam że spędzimy na nim całą noc, wynajęli dwa „pokoje” jeden dla mnie i Kamila, druga do Aleksa i Miśki. Jak na razie postanowiliśmy posiedzieć na dworze, chłopaki wyciągnęli wino. Nie byłam z tego powodu zadowolona, ale się skusiłam na parę kieliszków. Znów za dużo wypiłam. Kamil wziął mnie do naszego „pokoju” i położyliśmy się na łóżko całując się. Wiedziałam już, że to właśnie ten z którym chciałabym spędzić całe życie, byłam wtedy najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Miałam ochotę leżeć tak z nim do końca życia, ale wiedziałam że to niemożliwe. Wtedy zasnęłam w objęciach ukochanego.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo proszę o komentarze, to dla mnie bardzo ważne czy wam się podoba czy nie ;3

czwartek, 14 lutego 2013

#15 opowiadanie.


Po tym wydarzeniu, wróciłam z nim do domu. Na szczęście mama wyjechała na weekend na delegacje, więc mieliśmy dla siebie cale trzy dni. Zostawiła mi trochę pieniędzy na przeżycie, więc mogliśmy sobie coś zamówić. Na wieczór zadzwoniłam do Miśki, aby przyszła do mnie z Aleksem na noc, bo chciałam zrobić taką małą imprezę tylko dla nas. O 20 już u mnie byli. Miśka oczywiście jak to ona, weszła do domu bez pukania, bo po co. Przyjaźniłam się z nią tak długo, że juz nawet czasem zapominam, że ona nie jest moją siostrą.
- Joł kochani. – weszła do kuchni, gdzie ja wraz z Kamilem przygotowywaliśmy przekąski.
- Ooo, już jesteście. Dłużej się nie dało iść ? – zapytałam w żartach. Uśmiechałam się od ucha do ucha bo wiedziałam, że ta noc bd niesamowita.
- Idźcie do salonu, zaraz tam przyjdziemy. Kończyłam właśnie robić przekąski, więc dałam Kamilowi znak żeby poszedł razem z nimi, a ja zaraz dojdę. Chwile później już byłam razem z nimi.
- Dobra, bo już nie mogę wytrzymać ! – krzyknęła nagle Miśka. – Mówcie, od kiedy jesteście razem ? – poczułam się trochę niezręcznie i Kamil to wyczul wiec zaczął się tłumaczyć za nas.
- Od dzisiaj, rana. –uśmiechnęłam się nieśmiało do Miśki i przytuliłam się do Kamila.
- No to gratulacje. – Miśka podeszła i przytuliła nas.
- Przepraszam na chwile, zaraz ją zwrócę.- chwaciła mnie za rękę, po czym zaprowadziła mnie do mojego pokoju i zamknęła drzwi na klucz.
- Miśka o co Ci chodzi ? Bo zaczynam się Cb bać. – zaśmiałam się niepewnie.
- Nie musisz się mnie bać, ale nie uważasz, że to trochę nie za szybko ? Niedawno co Dawid Cie zostawił, a Ty już masz nowego. Nie żebym Ci coś wmawiała, ale ja bym się tak nie spieszyła.
- Miśka, wiem co robie. Kocham go i on mnie też kocha. Nie musisz się o mnie martwić. A co do Dawida, to sama mi mówiłaś, że mam z nim być, więc nie wypominaj mi go tu teraz. – uśmiechnęłam się do niej tak jak zawsze, gdy jestem szczęśliwa i mocno ją przytuliłam.
- A teraz możemy już wyjść ? Bo chyba ktoś na nas czeka.
- Jasne. – Miśka uśmiechnęła się i otworzyła drzwi. – I pamiętaj, wierze w Cb.
Wróciłyśmy do chłopców. Na stole stały butelki piwa.
- Skąd to masz? – popatrzyłam się na Aleksa. – O ile dobrze pamiętam, to w wiadomości do Miśki nie pisałam nic o piwie.
- Ej, siostra nie denerwuj się, to tylko kilka piw. Nie zaszkodzą nam. A teraz siadaj i chodź się zabawić.
Byłam na niego zła. Ale gdy tylko Kamil do mnie podszedł i powiedział żebym się nie przejmowała, jakoś cala złość ze mnie zeszła. Jego głos mnie uspokajał, mogłabym po prostu zrobić dla niego wszystko. Wziął mnie na kolana i miział po ramieniu.
- Masz siostrzyczko kochana, napij się. - Alex podał mi butelkę trunku i uśmiechnął się.
- Żeby mi to było pierwszy i ostatni raz. – pogroziłam mu palcem. Musiało to pewnie śmiesznie wyglądać bo Miśka o mało co, nie zakrztusiła się ze śmiechu. No i wzięłam łyka, potem dwa i tak dalej. Nawet nie wiem kiedy zrobiła się 3 w nocy i Alex z Miśką już spali, a ja z Kamilem dalej siedzieliśmy na kanapie.
- Chodź mała, już Ci wystarczy tego piwa. Trzeba iść spać.
- Ale mi się nie chce spać. Zostańmy jeszcze i porozmawiajmy – zrobiłam minę małego szczeniaczka.
- Chodź nie marudź. – Kamil się uśmiechnął i wziął mnie na ręce. Zaniósł mnie do mojego pokoju.
- Przebierz się do piżamy, a ja zaraz wrócę. – wyszedł z pokoju, a ja przebrałam się posłusznie do piżamy. Usiadłam na łóżku i czekałam aż przyjdzie. W końcu wszedł do pokoju w samych bokserkach. Uśmiechnęłam się tylko. Normalnie to pewnie zasłoniłabym oczy, ale że wypiłam tak dużo nie zrobiłam tego.
- Niezłe bokserki.
- Dzięki. – uśmiechnął się. – mogę ? – wskazał palcem na łóżko.
- Ta, jasne. – położył się, a ja przyłożyłam głowę do jego klatki.  Zaczęliśmy rozmawiać, bo oczywiście nie chciało mi się spać.  Potem było rozmaicie. Tej nocy opowiedziałam mu wszystko. Wszystko, co od lat zamknęłam w sobie. Słuchał mnie w milczeniu, ściskał moją dłoń, a ja wsłuchiwałam się w bicie jego sera, już wtedy biły razem. Żaden inny wieczór nie był taki piękny jak właśnie ten: szary i rozpłakany. Tak strasznie zmokliśmy. A potem zasnęliśmy. Razem. Tuż obok siebie.

środa, 13 lutego 2013

#14 opowiadanie.


Następnego dnia z samego rana napisałam do Kamila sms’a, z treścią że musimy się spotkać. Ogarnęłam się i poszłam zrobić sobie śniadanie. Spojrzałam na telefon, ale nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Wysłałam wiec kolejnego, z godziną i miejscem, gdzie chce się z nim spotkać. Wyszłam z domu i ruszyłam w stronę umówionego miejsca.  Gdy tam doszłam, Kamil już na mnie czekał, bardzo się ucieszyłam na jego widok. Podbiegłam do niego i dałam całusa w policzek na przywitanie.
- Hej ! Tak się cieszę, że w końcu Cie widzę. Stęskniłam się za Toba. – uśmiechnęłam się ochoczo.
-Myślałem, ze mnie nie lubisz.
-Dlaczego tak myślałeś ? Po tym jak mnie wtedy pocałowałeś, zrozumiałam, że ja również się w Tobie zakochałam... – spuściłam wzrok, gdyż czułam jak wyskakuje mi rumieniec na twarzy.
-Naprawdę ? Nie wiedziałem o tym. – przytulił mnie i pocałował w czoło.
-Tak, naprawdę. Podobasz mi się i chce być z Toba.– spojrzałam mu prosto w oczy. A wtedy on mnie pocałował.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że taki krótki, ale mam chwilowy brak weny :/  Bardzo proszę o komentarze :P 

#13 opowiadanie.


Razem z Aleksem siedzieliśmy przy łóżku Miśki przez 2 dni. Nagle Miśka zaczęła się przebudzać, zawołaliśmy szybko lekarza. Musieliśmy wyjść z pomieszczenia, ale tylko dopóki lekarz się tam znajduje. Kilka minut później mięliśmy ją już tylko dla siebe.
- Przepraszam, bardzo przepraszam – mówił Alex zbliżając się powoli do Dominiki, płakał.
- Nic się nie stało, to nie Twoja wina – mówiła Miśka. Wtedy Alex podszedł do jej łóżka, pocałował ją i mocno przytulił.
- Kocham Cię – mówił szeptem.
- Okej, koniec tych czułości. Teraz moja kolej – powiedziałam Aleksowi, podeszłam do Miśki i mocno ją przytuliłam – już nigdy mnie tak nie strasz, rozumiesz ?
- Sie wie – powiedziała i uśmiechnęła się do mnie najpiękniej jak potrafiła. Kochałam jej uśmiech, wzrok, śmiech. Nie wiem co bym zrobiła jeżeli coś by jej się stało, bardzo ją kochałam. Była dla mnie jak siostra.
Po kilku dniach Miśka wyszła ze szpitala, w tym czasie dowiedzieliśmy się że Ci faceci co zrobili to Miśce zostali złapani. Bardzo ucieszyła nas ta wiadomość. Wiedzieliśmy że Miśka jest już bezpieczna.
Od następnego dnia mama kazała mi już chodzić do szkoły, na szczęście był już piątek więc po lekcjach szybko się przebrałam i pobiegłam do Miśki. Jak się okazało był już u niej Alex.
Po tym incydencie lepiej się dogadują, Alex nie odstawia Miśki na krok, cały czas jej pilnuje. To takie słodkie z jego strony. W tej chwili przypomniałam sobie o Kamilu. Ciekawe co robił przez te ostatnie dni. Pewnie Alex powiedział mu, że Miśka miała wypadek i że ja jestem teraz cały czas z nią.
- Hej mała, jak się trzymasz ? – zapytałam, dając jej czekoladki i słodkiego buziaka w policzek.
- Jest coraz lepiej, Alex mi pomaga. A jak tam w szkole ?
- Bez ciebie nudy – powiedziałam smutno
- Jasne, a co tam u Kamila ? – zapytała uśmiechając się
- Dawno się nie odzywał, Alex wiesz może czy coś się stało ? – zapytała patrząc przenikliwie na Alexa.
- Nic się nie stało, po prostu miał dużo nauki – powiedział, widziałam że kłamie.
- Mów prawdę, co jest ?
- Bo Kamil powiedział mi, że mu się bardzo podobasz, ale on Tobie nie i nie chciał się narzucać – powiedział Alex, zrobił poważną minę. Zasmuciłam się na tą wiadomość, wiedziałam , że muszę zadziałać.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Za pomoc dziękuję mojej koleżance Weronice *.* Zapraszam na jej Fb --> http://www.facebook.com/weronika.walus.739?fref=ts

wtorek, 12 lutego 2013

#12 opowiadanie.


Obudziłam się o 6.00 ponieważ zadzwonił mi budzik. Znów szkoła – pomyślałam, zrobiłam skrzywioną minę i poszłam do łazienki. Ogarnęłam się, ubrałam i zeszłam na dół zjeść śniadanie. Napisałam sms’a Miśce : „Jestem już prawie gotowa, czekam”. Miśka nie odpisywała, zmartwiłam się lecz wyszłam na dwór na którym jej nie było. Pewnie zaspała – pomyślałam i ruszyłam w stronę szkoły. Po jednej lekcji Miśki dalej nie było, postanowiłam się zerwać i pójść do niej do domu. Doszłam. Ze zdenerwowania nie potrafiłam trafić w dzwonek. Gdy już mi się udało, nikt nie otwierał. Byłam spanikowana, zadzwoniłam do mamy Miśki :
- Dzień Dobry – powiedziałam – mogłabym się dowiedzieć co dzieje się z Dominiką ?
- Dominika, ona jest w szpitalu – mówiła mama Miśki szlochając – jeśli przyjedziesz opowiem ci co się stało, przez telefon nie wypada – powiedziała i rozłączyła się.
Szybko zaczęłam biec w stronę domu dzwoniąc jednocześnie do mamy.
- Mamo ! Szybko, odpalaj samochód. Miśka jest w szpitalu – krzyknęłam do telefonu i przyspieszyłam.
Po niecałych 5 minutach znalazłam się pod domem, mama już na mnie czekała.
- Co się stało ? – zapytała
- nie wiem jeszcze, mama Dominiki powiedziała że powie mi jak przyjadę do szpitala – powiedziałam z drżeniem w głosie, bardzo martwiłam się o moją przyjaciółkę.
Gdy przyjechałam przy łóżku Miśki siedział Alex. Był cały poobijany.
- Co się stało ? – zapytałam Aleksa ciągnąc go za rękę na korytarz.
- Byliśmy wieczorem w parku, do Dominiki przyczepiło się paru nachlanych kolesi więc zaczęliśmy iść w stronę jej domu – mówił, widziałam łzy które spływały mu po policzkach – Miśka, martwiąc się że idą za nami zadzwoniła do mamy gdzie jesteśmy żeby po nas przyjechała, ale oni nas dogonili i zaczęli Miśkę ciągnąć w stronę parku. Zacząłem się z nimi bić żeby ją zostawili. Wtedy jeden z nich mi przywalił, reszta zaciągnęła ją do wielkiego drzewa i zaczęli ją dotykać. Było to obrzydliwe. Miśka się strasznie bała, krzyczała jak opętana. Wtedy przyjechała jej mama z policją, ci faceci zaczęli uciekać a Miśkę rzucili na to drzewo, uderzyła mocno głową. Na razie jest w śpiączce, ale jak się wybudzi wszystko ma być dobrze.
- O boże ! – powiedziałam, trzęsłam się jak opętana. Bałam się, że mojej przyjaciółce mogło się coś stać, na szczęście zjawiła się policja z jej mamą.
- Dlaczego do mnie nie zadzwoniłeś ? Jak mogłeś mi tego nie powiedzieć ? – krzyczałam na Aleksa, chociaż był to cichy krzyk spowodowany płaczem Alex poczerwieniał.
- Wiedziałem że się zdenerwujesz jak dowiesz się że to przeze mnie – powiedział roztrzęsiony. Wiedziałam że jest mu z tego powodu przykro. Wtedy mocno go przytuliłam i powiedziałam że wszystko będzie dobrze.

#11 opowiadanie.


Od razu się od niego odsunęłam. Dlaczego on to w ogóle zrobił, przecież znaliśmy się zaledwie kilka godzin.
- Przepraszam, nie powinienem.  Wybacz. – strasznie się tym speszył, ale coś mnie w nim pociągało, że nie mogłam się na niego gniewać.
- Nie musisz mnie przepraszać, ja po prostu... – wzięłam głęboki oddech, gdyż nie wiedziałam co tak na prawdę chce powiedzieć. Bardzo mi się podobało, ale to się stało zbyt szybko. Dopiero co Dawid zranił mi serce i wyjechał a już całuje się z nowo poznanym chłopakiem. To zupełnie do mnie nie podobne. Zdezorientowana zapytałam tylko :
- Dlaczego mnie pocałowałeś ?
-Bo, spodobałaś mi się i chyba się w Tobie zakochałem. – słysząc te słowa, coś we mnie drgnęło. Uświadomiłam sobie, że ja również się w nim zakochałam. Mimo, że znaliśmy się dopiero kilka godzin, to jeszcze z nikim nie było mi tak dobrze. Byłam przy nim taka szczęśliwa. I chyba nie istniało nic wspanialszego, od tego jak na mnie patrzył.
-Naprawdę ? Zakochałeś się we mnie ? – zarumieniłam się.  
-Tak. - to było takie słodkie. To jego zawstydzenie, widziałam jak się rumieni z tego powodu. Zrobiło mi się go żal. W końcu przytuliłam się do niego.  Nie wiem dlaczego, ale po prostu to zrobiłam. Po tym miłym incydencie, ruszyliśmy w milczeniu do domu. Po drodze wstąpiliśmy jeszcze na lody, z powodu upału. Nie wiem jakim cudem,  ale właśnie wybiła już 18. Kamil odprowadził mnie do domu, aż pod same drzwi.
-Co to tamtej sytuacji, to...
- Kamil, nie musisz nic mówić.- uśmiechnęłam się i pocałowałam go na pożegnanie.
- Do jutra. Pa.- Zamknęłam drzwi i poszłam do mojego pokoju.
-Chwileczkę moja droga. Gdzie byłaś cały dzień ? Twoja wychowawczyni do mnie dzwoniła, mówiła ze wyszłaś ze szkoły z jakimś chłopakiem.- stanęłam w drzwiach i słuchałam tylko jak się mnie wypytuje gdzie to byłam i z kim.
-Nie powinno Cie to obchodzić. Jakoś nigdy się mną nie interesowałaś. – zdenerwowana zamknęłam drzwi na klucz i włączyłam głośno muzykę.  Mama jednak nie dawała za wygraną. Waliła w drzwi i groziła że zadzwoni do psychiatryka. Nie przejmowałam się tym zbytnio, zawsze tak mówiła, gdy zamykałam jej drzwi przed nosem bo nie miałam już sił jej wysłuchiwać. Minęło dobre kilka minut, zanim dala sobie spokój. Miśka przysłała mi wiadomość: Hej mała :* Gdzie się podziewałaś ? Chyba musimy pogadać :P Zadzwoniłam więc do niej i opowiedziałam o całym dniu. Gadałyśmy chyba z dwie godziny, po czym położyłam się spać.  Lecz zanim zasnęłam dostałam jeszcze wiadomość : Dobranoc piękna ;* Dziękuję Ci za ten dzień. J

poniedziałek, 11 lutego 2013

#10 opowiadanie.


Kupiłam wiec w pospiechu kawę i pobiegłam w stronę sali z angielskiego. Jednak od razu się zatrzymałam, bo za mną stal Kamil, patrząc się co robie.
-A Ty nie idziesz na lekcje ?- spytałam się go, biorąc łyk kawy.
-Nie chodzę tu do szkoły. W ogóle zrobiłem sobie dzisiaj dzień wolny, specjalnie by Cie poznać.- zarumieniłam się na tę wiadomość.  Pierwszy raz w życiu poczułam się wyjątkowo.
-Ooo, to co będziesz robić cały dzień ?
-Pomyślałem, że poszłabyś ze mną do parku, albo gdzie tylko chcesz, abyśmy się lepiej poznali.
-Ale ja mam teraz lekcje i w ogóle....- I w tej samej chwili zadzwonił dzwonek na lekcje.  Kompletnie nie wiedziałam co mam robić. Iść na lekcje, czy urwać się razem z Kamilem ze szkoły ?  Postanowiłam, że jeden dzień bez zajęć nic mi nie zrobi.
- Albo, wiesz co ? Z miłą chęcią gdzieś z Tobą pójdę.- Kamil uśmiechnął się do mnie szarmancko i podał mi dłoń. Chwytając go za rękę, uśmiechnęłam się i wyszliśmy ze szkoły.
-To gdzie pójdziemy ?
-Prosto przed siebie, aż w końcu gdzieś dojdziemy.- Dalej trzymaliśmy się za ręce i rozmawialiśmy ze sobą. Dowiedziałam się, że mieszka z babcią, gdyż jego rodzice zginęli kilka lat temu w wypadku samochodowym. Po szkole, chodzi tez do sklepu swojego wujka, aby pomóc mu wykładać towar na półki albo stać przy kasie. Po jakimś czasie, doszliśmy na polane. Po środku niej stało wielkie drzewo. Pomyślałam, że to może być fajne miejsce aby posiedzieć i pogadać. Tam nikt nas nie zobaczy, a już na pewno nie straż miejska, która codziennie szuka uczniów, którzy nie poszli do szkoły tak jak my tylko chodzą po mieście.
-Możemy tutaj zostać ? Tu jest tak pięknie.
-Oczywiście, że tak.  Może chodźmy pod to drzewo, tam jest cień, a nie ukrywajmy dzisiaj jest wyjątkowo gorąco.
- Właśnie miałam zamiar to zaproponować, ale jak widać wyprzedziłeś mnie. – Pokazałam mu język. – To co, może się pościgamy do drzewa ?
-A co będzie miał zwycięzca ?
-Nie wiem, może dostanie całusa. – uśmiechnęłam się do niego i klepnęłam w ramie.
- Berek ! – zaśmiałam się i pobiegłam w stronę mety, zostawiając Kamila daleko w tyle.
-To nie fair ! Oszukujesz ! – w końcu ruszył się z miejsca i po chwili już mnie doganiał. Nie miałam pojęcia że jest tak szybki. Od drzewa dzieliło mnie już tylko kilka metrów, lecz Kamil zdążył mnie wyprzedzić.
- Wygrałem ! Dajesz mi buziaka. – powiedział ciesząc się jak małe dziecko.
-Ok. – nawet mnie to ucieszyło, że przegrałam, ale nie dałam tego po sobie poznać.  Podeszłam do niego lekko zdyszana i już miałam pocałować go w policzek, gdy on odwrócił głowę i nasze usta się spotkały...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opowiadanie zostało napisane przez moją kochaną kuzynkę, która pomogła mi jak zabrakło mi weny twórczej.

#9 opowiadanie.


Gdy wyszedł, totalnie się rozkleiłam. Po tym wydarzeniu już nigdy się nie zobaczyliśmy. Podobno wyjechał wraz z mama do Chorwacji, gdzie znalazła prace i bogatego męża. Minął tydzień, a Miśka w końcu znalazła sobie chłopaka Aleksa, inaczej mówiąc mojego najlepszego przyjaciela, którego znam od piaskownicy . Miał poszarpane ciemne włosy i brązowe oczy. Był wysoki i lekko umięśniony. Istny ideał. Weekend dobiegł końca, następnego dnia trzeba było iść do szkoły. Na nogach byłam już od 7 nad ranem, mimo że szkoła zaczynała się dopiero o 9:00. Gdy tylko wstałam od razu napisałam do mojej przyjaciółki Miśki sms’a, aby się zaczęła ubierać i przyszła do mnie jeszcze przed szkoła . Kończąc śniadanie, usłyszałam dzwonek do drzwi. To była Miśka, jak zwykle wyglądała olśniewająco.  Mimo, ze była w zasadzie bardzo niepewną siebie osobą, to i tak wszyscy ja kochali. A najbardziej jej chłopak Alex, który zrobiłby dla niej wszystko.
- Gotowa ? – zapytała, uśmiechając się przy tym ochoczo.
- Yyy.... ta jasne tylko założę buty – Wychodząc spojrzałam jeszcze raz w lustro, by ostatni raz ocenić swój stan. Jak na mnie, to wyglądałam nawet przyzwoicie. – Dobra możemy iść. –Zamknęłam drzwi i obie ruszyłyśmy w stronę szkoły, od której dzieliło nas zaledwie 1 kilometr.
- A gdzie jest Alex ? Myślałam ze przyjdzie razem z tobą.
-Umówiłam się z nim w szkole. Ma przyjść ze swoim przyjacielem Kamilem. – uśmiechnęła się do mnie tajemniczo. Już od jakiegoś czasu Miśka gadała mi o przyjacielu Aleksa, że mi go przedstawi, tylko musze być cierpliwa.
-Oooo, nie mogę się już doczekać . –  Dochodziłyśmy do szkoły. W oddali widziałam już Aleksa, jak stoi ze swoim przyjacielem. Oczywiście Miśka nie mogła się opanować dlatego podbiegła do swojego chłopaka rzucając się mu na szyje.
- Hej Alex- uśmiechnęłam się i przytuliłam na przywitanie, gdyż Alex był dla mnie jak brat.
- A no właśnie. Ola to jest Kamil. Poznajcie się- mówiąc to uśmiechnęła się do nas i odeszła wraz z Aleksem, w stronę klasy, w której Miśka i ja miałyśmy mieć lekcje.
- Część Kamil, miło mi cie poznać- uśmiechnęłam się do niego najładniej jak potrafiłam.  Chłopak miał ciemne włosy, lekko opadające na brązowe oczy. Wyglądał na trochę starszego ode mnie, pewnie miał 15 albo 17 lat. Ubrany był w ciemny T-shirt i dżinsy.
- Hej, mi również jest miło – uścisnął mi dłoń, odsłaniając przy tym swoje niemal śnieżno białe zęby.- Alex dużo mi o tobie opowiadał, ale nie sądziłem, że to co mówi okaże się prawdą.
-Naprawdę ? A co takiego mówił ?- spytałam się, robiąc przy tym podejrzliwy wzrok. Musiało to śmiesznie wyglądać, bo Kamil od razu się roześmiał. Speszona, zarumieniłam się i ruszyłam w stronę sali.
 –Idziesz ? – zapytałam się go.
-Ta, jasne. Z miłą chęcią Cię odprowadzę. – zrobił chytry uśmiech, podszedł do mnie i objął jedną ręką w pasie. Trochę się wzdrygnęłam, gdyż jeszcze nigdy żaden facet, poza Dawidem mnie nie objął. Uśmiechnęłam się tylko, nie wiedząc co tak na prawdę mam zrobić. Wchodząc do szkoły, poczuliśmy chłód klimatyzacji. To był chyba jedyny plus tej szkoły.
 – A co do Aleksa, to mówił mi, że jesteś piękna. I, że na pewno mi się spodobasz, co do tego to się nie mylił.-  powiedział i w tym momencie zadzwonił dzwonek na lekcje.
- To już ? – zdziwiłam się tym dzwonkiem, ponieważ myślałam że do przerwy jest jeszcze trochę czasu. Zawsze przychodzę tak dwadzieścia minut przed dzwonkiem razem z Miśką, byśmy mogły jeszcze coś kupić w sklepiku szkolnym. Odkryłyśmy, że nasz automat z napojami robi bardzo dobrą kawę latte...

niedziela, 10 lutego 2013

#8 opowiadanie.


Następnego dnia około godziny 10.00 zadzwonił dzwonek. Było to dziwne ponieważ w niedziele nikt do nas nie przychodził. Akurat byłam w ubikacji więc poprosiłam Miśkę żeby poszła otworzyć drzwi. Jak sie okazało stał w nich Dawid.
- Po co tu przylazłeś ? - zapytała. Ze wściekłości w oczach miała łzy. Nie mogła uwieżyć że jeszcze ma czelność tu przychodzić.
- Przyszedłem do Olki, chyba że byś chciała żebym to przyszedł do ciebie ? - zapytał Dawid z zachłannością w oczach. Wtedy w drzwiach pojawiła się Ola, gdy tylko zobaczyła Dawida zaszkliły jej sie oczy. Poszła w głąb mieszkania.
- Olka co jest ? Przecież to co powiedziałem Dominice to były żarty - wołał za mną Dawid, chciał wejść za mną do domu. Miśka go nie puściła.
- Spadaj stąd. Wczoraj jak byłeś z tą swoją lafiryndą przypadkowo zadzwoniłeś do mnie. Słyszałyśmy z Olką każde twoje słowo, razem z tym jak sie lizaliście i bóg wie co jeszcze. Jeszcze raz sie do niej zbliżysz to pożałujesz. Olkę bolało to co powiedziałeś i zrobiłeś. Jak mogłeś jej to zrobić ? - powiedziała Miśka z taką wściekłością i żalem w oczach, że Dawid załamany odszedł.
Ten poranek był jednym z najgorszych w moim życiu.

#7 opowiadanie.


... numer Dawida. Widocznie nie wiedział, że do niej zadzwonił, ale z kimś rozmawiał. Miśka puściła głośnomówiący.
- Przepraszam, nie wiedziałem że cie to urazi. Przecież wiesz, że tylko ciebie kocham. Olka to tylko moja przyjaciółka - był to głos Dawida.
- Uwierze ci, ponieważ też cię kocham - wtedy zaczęli się całować i rzucili sie na łóżko. Nie chciałyśmy tego słuchać, więc Miśka sie rozłączyła. Zaczęłam płakać.
- Byłam taka naiwna. Uwierzyłam mu w tą historyjkę z Alicją. Jak mogłam być taka głupia - mówiłam płacząc. Przez resztę nocy Miśka pocieszała mnie, że wszystko będzie dobrze i że znajdę kogoś lepszego.
- Musisz o nim zapomnieć. To zwykły idiota. Prawdziwy facet nie wykorzystał by dziewczyny - mówiła mi Miśka, słyszałam ten żal w jej głosie. To ona namawiała mnie żebym dała Dawidowi szanse.
- Miśka, nie przejmuj się - powiedziałam - oszukał nas obie.
Nie miałyśmy już na nic siły, więc położyłyśmy się spać.

#6 opowiadanie.


Po paru minutach lotu wylądowaliśmy na wielkiej łące. Zauważyłam tam wielki koc na którym był koszyk, najprawdopodobniej z jedzeniem. Dawid wziął mnie za rękę i poszliśmy na kocyk.
- Dawid, ale jak wrócimy na górę ? – zapytałam.
- Chodź za mną – mówiąc to wstał i podał mi rękę.
Gdy przeszliśmy kawałek za zakrętem stał wielki koszyk, nad koszykiem był balon.
- I ja mam do tego wsiąść ? – zapytałam i zrobiłam wielkie oczy
- Tak i bez gadania – wziął mnie na ręce, podbiegł do koszyka, wrzucił mnie do niego, a później sam wszedł. Odpalił ogień i zaczęliśmy unosić się do góry. Unieśliśmy się około 10 metrów w górę. Bałam się, ale wiedziałam że z Dawidem nic mi nie grozi.
- Kiedy wracamy, jak dla mnie za dużo wrażeń jak na jeden dzień – powiedziałam.
- Okej za chwilkę wracamy na ziemię i odprowadzę cię do domu.
Po 30 min. byliśmy pod moim domem. Na pożegnanie przytuliłam Dawida i weszłam do domu. Od razu zadzwoniłam do Miśki żeby powiedziała mamie że dzisiaj u mnie śpi i że ma od razu przychodzić. Po 10 min już u mnie była. Opowiedziałam jej wszystko co się dzisiaj stało. Gdy skończyłam mama zawołała nas na obiad. Było spaghetti, uwielbiam spaghetti. Po obiedzie postanowiłyśmy obejrzeć film, wypadło na „Trzy metry nad niebem”. Świetny film. Później obejrzałyśmy jakiś horror. Był naprawdę straszny więc skończyłyśmy w połowie go oglądać. Nagle zadzwonił telefon Miśki. Nieznany numer, jak odebrała okazało się że to …

#5 opowiadanie.


… Mateusz. Mój malutki braciszek, który ma 5 latek. Wskoczył na mnie i zaczął skakać na moim łóżku, zaczął krzyczeć „Ola się ziakochała. Ola się ziakochała”. Po chwili do mojego pokoju wkroczył Dawid z wielkim bukietem róż. Miał wielkiego banana na twarzy.
- Witaj śliczna. Wyspała się królewna ? – powiedział nie przestając się uśmiechać.
- Co ty tu robisz ? Oszalałeś ? – krzyknęłam z zaskoczenia.
- Tak, rzeczywiście oszalałem. Oszalałem na twoim punkcie – powiedział wręczając mi bukiet – A teraz ubieraj się szybciutko.
- Dlaczego ? Nie mogę nigdzie iść, mama mi na pewno nie pozwoli.
- Już to załatwiłem, ubieraj się. Czekam na dole, śliczna.
Wyszłam szybko z łóżka i pobiegłam do łazienki się ogarnąć. Ubrałam krótkie spodenki, czerwoną bluzkę z sercem i czerwone converse w międzyczasie napisałam sms’a do Miśki : „Dawid do mnie przyszedł, zaraz mi serce wyskoczy, szczegóły później” . Pobiegłam na dół gdzie czekał na mnie Dawid z mamą.
- Kochanie, do zobaczenia później – powiedziała mama, w tym czasie Dawid zawiązał mi oczy chustką i wziął na ręce. Po chwili siedzieliśmy najprawdopodobniej w samochodzie. Po 30 min. jazdy i pytania się dokąd jedziemy, wyszliśmy z „pojazdu” i szliśmy. Nagle Dawid przytulił mnie i z ciągnął chustkę z oczu. Wtem zorientowałam się że jesteśmy na jakiejś górce. Gdy spojrzałam w dół ukazał mi się najpiękniejszy widok w moim życiu. Ukazała mi się wielka łąka, a na niej wielki napis ułożony z różowych kwiatów : „ Proszę, zaufaj mi śliczna. Szaleje na twoim punkcie”. Wtedy zaczęłam płakać, rozryczałam się jak małe dziecko i ryczałam tak z 10 min. przytulając się do Dawida.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuje Ci bardzo. To najsłodsza rzecz jaką kiedykolwiek, ktokolwiek mi zrobił.
- Nie ma za co, śliczna. Dla ciebie mógłbym zrobić wszystko – mówiąc to, dał mi buziaka z policzek.
Wtedy zaburczało mi w brzuchu i przypomniałam sobie, że nie jadłam śniadania. Dawid jakby czytał mi w myślach.
- Więc teraz na śniadanko, śpiąca królewno – oznajmił. Obróciłam się i chciałam wracać do „pojazdu” którym przyjechaliśmy, ale on chwycił mnie za rękę.
- Gdzie idziesz ? Na śniadanie w drugą stronę.
- Ale tam jest przepaść – powiedziałam z przerażeniem w oczach. Wtem Dawid ubrał jakiś wielki plecak, przyczepił coś do mnie, przytulił mnie i zaczął biec w przepaść. Skoczył ze mną w dół. Już myślałam że zginiemy, wtem pociągnął za linkę i wielka czerwona płachta wyleciała z plecaka Dawida, lecieliśmy powoli w dół patrząc na piękny krajobraz nieznanego mi miejsca.