niedziela, 10 lutego 2013

#6 opowiadanie.


Po paru minutach lotu wylądowaliśmy na wielkiej łące. Zauważyłam tam wielki koc na którym był koszyk, najprawdopodobniej z jedzeniem. Dawid wziął mnie za rękę i poszliśmy na kocyk.
- Dawid, ale jak wrócimy na górę ? – zapytałam.
- Chodź za mną – mówiąc to wstał i podał mi rękę.
Gdy przeszliśmy kawałek za zakrętem stał wielki koszyk, nad koszykiem był balon.
- I ja mam do tego wsiąść ? – zapytałam i zrobiłam wielkie oczy
- Tak i bez gadania – wziął mnie na ręce, podbiegł do koszyka, wrzucił mnie do niego, a później sam wszedł. Odpalił ogień i zaczęliśmy unosić się do góry. Unieśliśmy się około 10 metrów w górę. Bałam się, ale wiedziałam że z Dawidem nic mi nie grozi.
- Kiedy wracamy, jak dla mnie za dużo wrażeń jak na jeden dzień – powiedziałam.
- Okej za chwilkę wracamy na ziemię i odprowadzę cię do domu.
Po 30 min. byliśmy pod moim domem. Na pożegnanie przytuliłam Dawida i weszłam do domu. Od razu zadzwoniłam do Miśki żeby powiedziała mamie że dzisiaj u mnie śpi i że ma od razu przychodzić. Po 10 min już u mnie była. Opowiedziałam jej wszystko co się dzisiaj stało. Gdy skończyłam mama zawołała nas na obiad. Było spaghetti, uwielbiam spaghetti. Po obiedzie postanowiłyśmy obejrzeć film, wypadło na „Trzy metry nad niebem”. Świetny film. Później obejrzałyśmy jakiś horror. Był naprawdę straszny więc skończyłyśmy w połowie go oglądać. Nagle zadzwonił telefon Miśki. Nieznany numer, jak odebrała okazało się że to …

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz