sobota, 16 lutego 2013

#18 opowiadanie.


Gdy położyłam Nera na ziemi zaczął się ślizgać jak na lodowisku. Było już dosyć późno, więc zaczęliśmy przygotowywać się do spania, była niedziela. Postanowiłam że przez następny tydzień nie będę chodzić do szkoły i będę się opiekować Nerem. Kamil powiedział, że będzie do mnie codziennie rano do mnie przychodził i też zrezygnuje z tygodnia szkoły, więc zaproponowałam mu żeby został u mnie na ten tydzień. Mieliśmy w planie przygotować łóżko dla małego, gdy ja szukałam jakiejś kołderki Kamil szukał pudełka . Była godzina 22.00, mały spał już w swoim „łóżku”. Postanowiliśmy z Kamilem, że też się już położymy.
Gdy obudziłam się rano była 9.00. Zauważyłam, że Kamila i Nera nie ma, więc poszłam ich poszukać. Gdy zeszłam na dół, do salonu zobaczyłam piękny widok. Śpiącego Kamila na plecach, Nero spał mu na brzuchu poruszając się to w dół, to w górę. Podeszłam do nich i zaczęłam ich budzić.
- Pobudka śpioszki, trzeba wstawać – powiedziałam szeptem uśmiechając się.
- Już, chwilka – wyszeptał Kamil i powoli wstawał. Gdy już usiadł i trzymał Nera na kolanach pocałował mnie.
- Dlaczego śpicie tutaj ? – zapytałam zaciekawiona.
- Nero w nocy, zaczął wyć. Nie chciałem żeby cię obudził, więc zabrałem go na chwilkę na dwór i wziąłem na kanapę. Nie chciałem żeby został sam, więc położyłem się z nim – powiedział Kamil patrząc na przeciągającego się Nera.
- Słodziak z ciebie – wyszeptałam i pocałowałam Kamila – a teraz możesz przejść się do sklepu i kupić jakąś karmę do Nera, a ja przygotuje naleśniki.
- Okej, tylko się przebiorę – mówiąc to popędził do mojego pokoju.
Ja wzięłam się za przygotowanie naleśników. Kamil zleciał z góry jak poparzony i popędził do sklepu. Gdy naleśniki były już gotowe, czekając na Kamila wzięłam dwie miseczki. Do jednej nalałam wody, a do drugiej nasypie jedzenie, które przyniesie Kamil. Gdy mój ukochany nareszcie wrócił, ja już zajadałam się naleśnikami, byłam tak głodna że nie mogłam już wytrzymać. Więc Kamil podszedł do drugiej miseczki i napełnił ją karmą. Wyrzucił puszkę do kosza i podszedł do stołu, wziął jednego naleśnika.
- Po śniadaniu weźmiemy go do weterynarza, żeby dowiedzieć się czegoś o nim – powiedział zdecydowanym tonem Kamil.
- Dobrze, już się robi – powiedziałam, śmiejąc się. Wzięłam talerze i umyłam je – jestem już gotowa.
- Chyba zapomniałaś o czymś – powiedział Kamil, uśmiechając się idiotycznie.
- Ale o czym ? – zrobiłam zdziwioną minę.
- O tym, że jesteś w piżamie.
- O boże. Faktycznie, już lecę się przebrać – krzyknęłam biegnąc w stronę mojego pokoju. Po 10 minutach wróciłam na dół i oznajmiłam, że teraz już wszystko mam i możemy iść. Założyłam torbę na ramie, zamknęłam drzwi na klucz i ruszyliśmy w stronę weterynarza.
Po 30 minutach dotarliśmy na miejsce i weszliśmy do środka.
- Dzień Dobry – powiedziałam.
- Dzień Dobry, proszę tutaj – krzyknął lekarz. Weszliśmy do jego gabinetu. Było w nim pełno różnych sprzętów do leczenia zwierząt.
- Chcielibyśmy się dowiedzieć coś o tym piesku. Wczoraj ktoś podrzucił go pod mój dom. Chcę się nim zaopiekować. Nie wiem nawet jaka to rasa – powiedziałam miłym głosem panu doktorowi podając Nera. Weterynarz dokładnie go przebadał.
- Piesek to Owczarek Kaukaski, ma około 2 miesiące – powiedział podając mi go – Jeżeli chce go pani zatrzymać, będę musiał zaszczepić go na różne choroby i założyć książeczkę zdrowia.
-Dobrze, proszę.
Weterynarz kazał mi położyć pieska na wielkim metalowym stole. Wtedy zabrał strzykawkę i zaszczepił go. Wziął książeczkę i napisał jak się nazywa, kiedy się urodził i napisał, że piesek został zaszczepiony. Był tam także mały sklepik, więc kupiłam Nerowi obroże, smycz, miseczki i karmę dla juniorów. A, no i zabawki, pełno zabawek. Za wszystko razem ze szczepieniem wyszło mnie 150 zł.
Wróciliśmy do domu, przez cały tydzień zajmowaliśmy się tylko Nerem. Chodziliśmy z nim na spacery, bawiliśmy się z nim i uczyliśmy go sztuczek. Był to naprawdę wyjątkowy szczeniak. W piątek położyliśmy się wcześnie, ale Nero chciał iść na spacer więc zabraliśmy go na chwilkę, po powrocie wszyscy położyliśmy się spać.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo proszę o komentarze, to bardzo ważne.

1 komentarz: