wtorek, 26 lutego 2013

#23 opowiadanie.


Rano. Wreszcie nie spóźnię się na pierwszą lekcję ponieważ jest 7. Osiem lekcji minęło mi wolno. Na Matematyce rysowałam sobie rysunki np. SpongeBob. Nudziło mi się bardzo.
Do domu wróciłam o 16. O 16.30 przyszedł do mnie Kamil i powiedział że mam się ubrać szybko i idziemy gdzieś. Nie miałam pojęcia o co chodziło, ale Kamil był dość elegancko ubrany więc przemogłam się i ubrałam różową sukienkę, niestety nie mam tyle silnej woli aby ubrać szpilki. Pogłaskałam tylko Nera i powiedziałam żeby był grzeczny i wyszłam na zewnątrz.
- Ślicznie wyglądasz skarbie, prawdziwy aniołek – powiedział słodko całując mnie. – Chodź idziemy.
- Ale gdzie ? O co chodzi ? – pytałam zdezorientowana.
- Zobaczysz na miejscu śliczna – mówiąc to, znów mnie pocałował.
Szliśmy i szliśmy i tak się to ciągnęło aż pół godziny. Stanęliśmy przez wielkim budynkiem, naprawdę nie wiedziałam jaka to okazja. Powoli wchodziliśmy do środka.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO ! STO LAT, STO LAT NIECH ŻYJE, ŻYJE NAM !
- O Boże ! – krzyknęłam i wyszczerzyłam oczy. Zupełnie zapomniałam że mam dziś urodziny.
Wszyscy po kolei podchodzili do mnie i składali mi życzenia.
- KOCHAM WAS ! – krzyczałam przez łzy.
- Kochanie, jak moglibyśmy zapomnieć o Twoich urodzinach ? – zapytał Kamil po czym podał mi szampana.
Jutro szkoła, ale postanowiliśmy jutro do niej nie iść, za pare dni piątek, więc postanowiłam zostać w domu do końca tygodnia. Nadal zastanawiałam się co to był za chłopak z którym rozmawiał Kamil i dlaczego Miśka była z Natalią i Patrykiem. Długo nie musiałam czekać na odpowiedź. Chłopak z którym rozmawiał Kamil wszedł na scenę wnosząc wielką kartkę urodzinową z liśćmi z drzewa. Na laurce były moje zdjęcia z Kamilem i Miśką i z wieloma znajomymi. Byłam naprawdę tym wzruszona, płakałam jak idiotka mimo iż nie wypiłam jeszcze tak dużo. Po tym wydarzeniu piliśmy dużo alkoholu. Była godzina 3.30. Wszyscy byli już wykończeni i poszli do domów. Kamil i ja poszliśmy do Kamila. Cieszyłam się że spędzę z nim tę „noc”. A przynajmniej to co z niej zostało. Jak się okazało, Kamil wziął jeszcze jedną butelkę wina. I tak byłam już nieźle napita, ale postanowiłam wypić z nim jeszcze jedną butelkę. Po tym jak ją wypiliśmy rzuciliśmy się na łóżko, rozbierając się. Byłam zdecydowana, chciałam przeżyć swój pierwszy raz właśnie z nim, właśnie teraz.
Następnego ranka obudził mnie pocałunek Kamila, który przyniósł mi śniadanie. Tamta noc była idealna. Naprawdę go kochałam i chciałabym spędzić z nim resztę życia, wiem że zawsze mogę na nim polegać. Kocham go.
- Dzień Dobry, skarbie – wyszeptał i pocałował mnie.
- No hej – powiedziałam i odwzajemniłam jego pocałunek.
- Misiu, po śniadaniu idziemy do ciebie po ciepłe ubrania i Nera. Śpimy dziś w namiocie. – powiedział słodko.
- No dobrze – powiedziałam i zrobiłam gryza tosta w kształcie serca.
Po śniadaniu ubrałam się i poszliśmy spacerkiem do mnie. Przebrałam sukienkę w rurki, bluzkę i conversy. Wzięłam kurtkę, szalik i czapkę. Wzięłam także smycz i zapięłam Nera i ruszyliśmy w stronę domu Kamila. Gdy doszliśmy puściłam Nera ze smyczy i zaczęliśmy rozkładać namiot, który był ogromny. Po około 2 godzinach skończyliśmy rozkładanie i rozłożyliśmy się wygodnie w namiocie. Leżeliśmy 2 godziny, a później wyszliśmy z namiotu patrzeć na gwiazdy. Nero w tym czasie latał jak szalony po całym podwórku i gonił koty, które pochowały się na noc na placu Kamila. Gdy weszliśmy z powrotem do namiotu puściliśmy głośno muzykę, przytuliliśmy się mocno do siebie i zasnęliśmy.

1 komentarz: