poniedziałek, 11 lutego 2013

#10 opowiadanie.


Kupiłam wiec w pospiechu kawę i pobiegłam w stronę sali z angielskiego. Jednak od razu się zatrzymałam, bo za mną stal Kamil, patrząc się co robie.
-A Ty nie idziesz na lekcje ?- spytałam się go, biorąc łyk kawy.
-Nie chodzę tu do szkoły. W ogóle zrobiłem sobie dzisiaj dzień wolny, specjalnie by Cie poznać.- zarumieniłam się na tę wiadomość.  Pierwszy raz w życiu poczułam się wyjątkowo.
-Ooo, to co będziesz robić cały dzień ?
-Pomyślałem, że poszłabyś ze mną do parku, albo gdzie tylko chcesz, abyśmy się lepiej poznali.
-Ale ja mam teraz lekcje i w ogóle....- I w tej samej chwili zadzwonił dzwonek na lekcje.  Kompletnie nie wiedziałam co mam robić. Iść na lekcje, czy urwać się razem z Kamilem ze szkoły ?  Postanowiłam, że jeden dzień bez zajęć nic mi nie zrobi.
- Albo, wiesz co ? Z miłą chęcią gdzieś z Tobą pójdę.- Kamil uśmiechnął się do mnie szarmancko i podał mi dłoń. Chwytając go za rękę, uśmiechnęłam się i wyszliśmy ze szkoły.
-To gdzie pójdziemy ?
-Prosto przed siebie, aż w końcu gdzieś dojdziemy.- Dalej trzymaliśmy się za ręce i rozmawialiśmy ze sobą. Dowiedziałam się, że mieszka z babcią, gdyż jego rodzice zginęli kilka lat temu w wypadku samochodowym. Po szkole, chodzi tez do sklepu swojego wujka, aby pomóc mu wykładać towar na półki albo stać przy kasie. Po jakimś czasie, doszliśmy na polane. Po środku niej stało wielkie drzewo. Pomyślałam, że to może być fajne miejsce aby posiedzieć i pogadać. Tam nikt nas nie zobaczy, a już na pewno nie straż miejska, która codziennie szuka uczniów, którzy nie poszli do szkoły tak jak my tylko chodzą po mieście.
-Możemy tutaj zostać ? Tu jest tak pięknie.
-Oczywiście, że tak.  Może chodźmy pod to drzewo, tam jest cień, a nie ukrywajmy dzisiaj jest wyjątkowo gorąco.
- Właśnie miałam zamiar to zaproponować, ale jak widać wyprzedziłeś mnie. – Pokazałam mu język. – To co, może się pościgamy do drzewa ?
-A co będzie miał zwycięzca ?
-Nie wiem, może dostanie całusa. – uśmiechnęłam się do niego i klepnęłam w ramie.
- Berek ! – zaśmiałam się i pobiegłam w stronę mety, zostawiając Kamila daleko w tyle.
-To nie fair ! Oszukujesz ! – w końcu ruszył się z miejsca i po chwili już mnie doganiał. Nie miałam pojęcia że jest tak szybki. Od drzewa dzieliło mnie już tylko kilka metrów, lecz Kamil zdążył mnie wyprzedzić.
- Wygrałem ! Dajesz mi buziaka. – powiedział ciesząc się jak małe dziecko.
-Ok. – nawet mnie to ucieszyło, że przegrałam, ale nie dałam tego po sobie poznać.  Podeszłam do niego lekko zdyszana i już miałam pocałować go w policzek, gdy on odwrócił głowę i nasze usta się spotkały...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opowiadanie zostało napisane przez moją kochaną kuzynkę, która pomogła mi jak zabrakło mi weny twórczej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz