piątek, 22 lutego 2013

#21 opowiadanie.


Następny dzień. Poniedziałek. Trzeba iść do szkoły, lecz nogi jakoś dziwnie odmawiają mi posłuszeństwa.  Po jakiś 30 minutach leżenia w łóżku, w końcu się z niego wygrzebałam. Było już późno więc na pierwszą lekcje i tak bym już nie zdążyła. Poszłam do łazienki się ogarnąć, a potem do kuchni coś zjeść. Wyszłam z domu koło 9. Prawdopodobnie na drugą lekcje też się spóźnię, ale jakoś się tym nie przejmuje. W szkole lekcję mijały mi strasznie powoli. W końcu po 8 godzinnych katuszach, wyszłam ze szkoły. Kamil już na mnie czekał.
- Hej skarbie – pocałował mnie. – Co będziemy dzisiaj robić ?
- A no nie wiem, myślałam że ty coś wymyślisz. – spojrzałam mu w oczy i uśmiechnęłam się.
- Widać myślimy podobnie. – pokazał mi język, wtedy ja chciałam mu go ugryźć ale nie wyszło mi i oboje zaczęliśmy się śmiać. W końcu wymyśliliśmy, że pójdziemy do kawiarni na kawę i ciastko, a potem do mnie do domu i weźmiemy Nera na spacer. Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Po spacerze Kamil został jeszcze u mnie trochę, gdyż moja jakże kochana mama zostawiła mi kartkę, że będzie późno w domu.  Pewnie poszła do tego kochasia, który ją podwiózł. Niedobrze mi się robiło na samą myśl, że oni się całują i w ogóle. Leżałam na łóżku przytulona do mojego chłopaka. On natomiast miział mnie po plecach. Gdy tak myślałam o moich rodzicach strasznie zrobiło mi się żal mojego małego brata, który jeszcze nie wie co się dzieje. On nawet nie jest świadom tego, że rodzice się rozwodzą. Gdy tak o tym myślałam z oka poleciała mi łza. Chciałam ja szybko wytrzeć żeby Kamil nie zauważył, lecz nie udało mi się.
- Hej bejbe, co się dzieje ? – spytał się zmartwiony.
- Nic, po prostu…. Tak myślałam o moich rodzicach i o Mateuszku. Że oni się rozwiodą i Mateusz będzie musiał zamieszkać z jednym z nich i nie będzie wiedzieć czemu nie możemy mieszkać razem. Ja za kilka lak i tak chce się wyprowadzić, ale on …. Nie pozwolę, żeby zamieszkał z matką. Nigdy. Wiem jak mnie traktowała i z nim było by tak samo. Zostawiała by go samego w domu na kilka dni, bez wytłumaczenia.
- Nie bój się, Twój ojciec nie pozwoli aby sąd przyznał jej prawa rodzicielskie. Zresztą Ty będziesz mogła powiedzieć jak was traktowała i jak się zachowuje w stosunku do was.
- Pewnie masz racje. – przytuliłam się do niego mocno i pocałowałam go. – W ogóle to która godzina ?
- Jest już 22.10, no nieźle się zasiedziałem. – wstał z łóżka i przeciągnął się.
- A Ty gdzie idziesz ?
- No jak to gdzie ? Do domu nie ? Twoja mama pewnie zaraz będzie, a zresztą jutro jest szkoła.
- To zostań u mnie na noc. Nie puszcze Cię teraz do domu, gdy jest tak późno.
- Skoro nalegasz. – zaśmiał się i z powrotem wskoczył mi do łóżka i zaczął mnie całować. Zasnęliśmy dopiero o 1 w nocy,  bo przez ten czas rozmawialiśmy o przyszłości. Jak będziemy mieszkać, że będziemy codziennie zasypiać i budzić się razem, aż do śmierci.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Trochę krótkie, ale niestety nie miałam czasu żeby pisać kolejne części. Byłam u Waybooloo, więc wybaczcie nam tą kilkudniową przerwę ;P Bardzo proszę o komentarze, wasza Caroline ;*

1 komentarz: