wtorek, 17 grudnia 2013

#29 opowiadanie.

- Hej dziewczyny ! – Alex przywitał się z nami w drzwiach i zaprosił do środka.
- A ty co sam jesteś ? – spytałam ściągając buty i rzucając się na jego kanapę. To jest chyba najwygodniejszy mebel na jakim kiedykolwiek leżałam, czy tam siedziałam xD
- No, rodzice wyjechali na 2 tygodnie – wypiął dumnie swoją pierś i w tym momencie Miśka objęła go od tyłu.
- Co oznacza, że ma wolną chatę ! – krzyknęła dziewczyna, a ja zatkałam sobie uszy by nie ogłuchnąć.
- Czyli mam rozumieć, że dzisiaj jest impreza ? – spytałam, siadając już normalnie na kanapie.
- Tak, ale tylko taka dla naszej 3... – odezwała się Dominika i poszła do kuchni. – Chcesz coś do picia, albo jedzenia ? – krzyknęła z drugiego pomieszczenia, a Alex usiadł obok mnie włączając telewizor.
- Dajesz wodę ! – odkrzyknęłam.
- To... jak się trzymasz ? – spytał się mnie chłopak.
- Tak jak widać. Najlepiej to zniknęła bym gdzieś, gdzie byłabym sama...
- Aż tak źle ?
- Yhym... Pewnie wiesz o tym, że znowu pokłóciłam się z Kamilem ? – spojrzałam na chłopaka, kiedy dołączyła do nas Miśka i usiadła Alexowi na kolanach.
- No gadał mi o tym – niezręcznie podrapał się po głowie.
- To chyba już koniec... z nami – spuściłam wzrok, po czym wzięłam szklankę i upiłam łyk wody.
- Co ? Jak to koniec ? – oburzyła się moja przyjaciółka.
- Normalnie... a to wszystko przez tego pieprzonego Dawida ! – w moich oczach błyskawicznie pojawiły się łzy. Chwyciłam się za włosy i mocno za nie pociągnęłam. Przeklinałam się w duchu, za to że jestem taka słaba.
- Ej mała, nie płacz – Miśka objęła mnie mocno i zaczęła mnie pocieszać.
- Musze się napić...
- Tu masz wodę – podała mi moją szklankę, na co się zaśmiałam.
- Nie to miałam na myśli – wyjaśniłam jej.
- No i to rozumiem. Alex pójdziesz po ... – dziewczyna odwróciła się w stronę chłopaka, który nagle zniknął z naszego pola widzenia. – No proszę nawet nie musze mu mówić co ma przynieść – uśmiechnęła się szeroko i poszła po 3 szklanki. Po krótkiej chwili oboje do mnie wrócili.
- To co, zaczynamy pić ? – chłopak pomachał mi butelką przed twarzą, którą od razu mu zabrałam. Rozlałam każdemu tak mniej więcej ¾ szklanki, a reszta będzie na sok czy coś. Ze mną nie ma zmiłuj, jeśli chodzi o picie xD Po kilku godzinach nasza impreza nieco urosła, bo Alex pod wpływem alkoholu pomyślał, że skoro tak świetnie bawimy się we trójkę to dlaczego nie zaprosić jeszcze swoich znajomych ? Także, w jego domu było około 20 ludzi ? To znaczy tyle się naliczyłam.
- Ej soryy koleś ... – zaśmiałam się. – nie widziałeś, gdzieś o takiej dziewczyny ? – zniżyłam rękę do wzrostu Miśki i znowu się zaśmiałam.
- Niestety nie, ale jeśli chcesz to mogę ci pomóc jej szukać – odwzajemnił mój ( chyba uśmiech, albo śmiech ? ) i chwycił mnie pod ramię po ledwo co się trzymałam na nogach i cały czas się śmiałam nie wiem z czego. Przeszukaliśmy cały dół, ale niestety nigdzie jej nie dostrzegłam.
- Emm... może na górach ? – wypowiedziałam te oto zdanie, na co koleś wybuchł śmiechem, a ja razem z nim, przez co nogi mi się zaplątały i się potknęłam, ale na szczęście ten chłopak mnie złapał.
- Chodź zaniosę cię – szybko wziął mnie na ręce i zaniósł na górę. Objęłam jego szyję i położyłam głowę na jego ramieniu, mocno zaciągając się jego perfumami.
- Zajebiste perfumy, gdzie je kupiłeś ? Też musze sobie takie sprawić...
- Haha, w takim jednym sklepie – odpowiedział otwierając pierwsze lepsze drzwi i wszedł do środka.
- To muszę do niego iść – chłopak postawił mnie na ziemi i oświecił światło. Rozejrzałam się po pokoju i skapłam się, że należy on do Alexa.
- Tu jej nie ma... – powiedziałam zasmucona, po czym opadłam na łóżko. Czemu ono jest takie wygodne ! ? Nie mogę zasnąć. Jest dopiero... spojrzałam na zegarek, który leżał na szafce nocnej. Jest dopiero 24. To taka wczesna godzina. Usiadłam i skrzyżowałam nogi. Chłopak cały czas stał i gapił się na mnie. Czy on mnie rozbiera wzrokiem ?
- Czy ty mnie rozbierasz wzrokiem ? –gdy jestem pijana, to zawsze gadam to co myślę i tylko prawdę. Czego naprawdę nie cierpię !
- Co ? Nie ! -  w jego oczach zobaczyłam przerażenie, z czego zaczęłam się śmiać. Boże co się ze mną dzieje ?
- Ugh... ja idę spać, a ty jak będziesz wychodził to zamknij drzwi za sobą – pomachałam mu ręką i przykryłam się kołdrą, odwracając się twarzą do ściany. Drzwi się zamknęły, ale on dalej był w pokoju, a na dodatek to położył się obok mnie i zaczął wkładać mi rękę pod bluzkę.
- Ej ! Co ty robisz ? – szybko usiadłam wysłałam mu minę typu ( o.O ? )
- Mała, przecież widzę, że tego chcesz ... – powiedział i chwycił mnie w pasie przyciągając mnie tym samym do siebie. Musiałam szybko coś wymyślić.
- Zaczeka – odepchnęłam go.
- Stawiasz się ? Lubię takie...
- Co ? Nie ! Ja tylko... To znaczy... Jeśli chcesz bym to zrobiła to idź się najpierw umyj. Tam jest łazienka – wskazałam na białe drzwi. Dzięki Bogu, że Alex ma własną łazienkę.
- Sugerujesz, że śmierdzę ?
- Nie... ale proszę cię zrób to, a zobaczysz nie pożałujesz – powiedziałam najbardziej zmysłowo jak tylko potrafiłam i posłałam mu seksowny uśmiech.
- W takim razie zaraz wracam. I żebyś mi nie usciekła, to .... – podszedł do drzwi i zamknął je na klucz, który zabrał ze sobą do łazienki. No super ! Gdy tylko zniknął za drzwiami, od razu podeszłam do komody, na której wcześniej zobaczyłam telefon (  jak się okazało należał on do Alexa ) i wybrałam numer do Kamila.
 - Stary powaliło cię ? O tej godzinie do mnie wydzwaniasz ? Wiesz w ogóle, która jest godzina ? Mam nadzieję, że to coś ważnego, bo inaczej się rozłączę – usłyszałam zaspany i lekko zdenerwowany głos chłopaka.
- Kamil ? – spytałam cicho.
- Ola ? – spytał zdziwiony.
- Potrzebuje twojej pomocy... – mój głos się załamał. Zaczęłam panikować i cały czas zaglądałam na drzwi od łazienki, czy przypadkiem ten koleś nie wychodzi.
- Co się stało ? Gdzie jesteś ?
- Jestem zamknięta w pokoju Alexa z jakimś obleśnym gościem. On się do mnie dobierał. Boję się go i nie wiem co mam robić. Proszę pomóż mi – błagałam go przez telefon.
- Zaraz tam będę... – usłyszałam po drugiej stronie słuchawki, jak drzwi się zamykają, a potem odgłos jadących aut. Odłożyłam telefon i podeszłam do okna. Może wyszłabym przez okno ? Otworzyłam je, ale gdy zobaczyłam jak wysoką jestem, od razu je zamknęłam. Może schowam się do szafy ? Palnęłam się w głowę. Przecież ten idiota nie ma szafy, tylko same komody. Gdy czekałam na Kamila, zorientowałam się, że nie słyszę już muzyki. Ponownie otworzyłam okno i wychyliłam się, by zobaczyć czy na dole w salonie pali się światło, ale niestety było ciemno. Jeśli impreza się już skończyła, to znaczy, że w domu jestem tylko ja i ten psychol. Kurde gdzie jest Alex i Miśka, gdy ich najbardziej potrzebuje ? Nagle usłyszałam, że drzwi od łazienki się otwierają. Ze strachu, aż podskoczyłam. No i co ja mam teraz zrobić ?
- Mam nadzieję, że teraz będziesz grzeczna i zrobisz dla mnie wszystko po dobroci – wygiął swoje usta w psychopatyczny uśmiech. Musiałam trafić na kogoś, kto uciekł z domu specjalnej troski ?
- Tak poza tym to w ogóle cię nie znam... – skrzyżowałam ręce na piersi.
- Wybacz nie przedstawiłem się. Jestem Bartek – zrobił krok w moją stronę i wyciągnął do mnie rękę, lecz szybko się cofnęłam. Być może i zbyt gwałtownie. Bartek zaśmiał się z mojej reakcji i zrobił kolejny krok, sprawiając że znowu się cofnęłam, wpadając tym samym na ścianę. Podszedł do mnie jeszcze bliżej. Odwróciłam głowę w drugą stronę, gdy chciał mnie pocałować.
- Gramy trudną co ? – uśmiechnął się sam do siebie i zaczął całować moją szyję. Próbowałam go odepchnąć, lecz te dwie rączki są raczej za słabe na takiego typa.
- Nie dotykaj mnie – wysyczałam przez zęby. Chłopak zaśmiał mi się w szyję i wziął na ręce, po czym rzucił na łóżko. Przyległ do mnie całym swoim ciężarem i mocno chwycił moje ręcę, trzymając je nad moją głową, po czym zaczął całować mój dekold. Do moich oczu zaczęły napływać łzy. Cały czas błagałam, by przestał, ale bez skutki. Jedną wolną rękę włożył mi pod koszulkę i chciał dobrać się do stanika, gdy ktoś zaczął walić do drzwi.
- Zajęte – krzyknął mój oprawca.
- Pomocy ! – krzyknęłam już cała zapłakana.
- Cicho siedź – koleś zakrył mi usta i zjechał pocałunkami jeszcze niżej. Odsłaniając przy tym mój stanik.
- Ola wytrzymaj – usłyszałam zza drzwi. To był Kamil. Chwilę później drzwi się otworzyły i do pokoju wleciał Kamil zwalając ze mnie mojego oprawcę. Zaraz za nim wbiegł Alex i Dominika. Od razu przytuliłam się do Kamila, kiedy Alex okładał pięściami tego gościa.

- Już jesteś bezpieczna. Jestem przy tobie... – powiedział mi Kamil i wyniósł mnie na rękach z pokoju.

------------------------
Moim zdaniem, to ten rozdział jest taki se xP
Ale mam nadzieję, że wam się podoba, gdyż, iż, ponieważ siedziałam nad nim bite 3 godziny ! 
Następny rozdział przewiduje na święta ;D 
Ale jeśli ma to wypalić, to chcę mieć pod tym rozdziałem gdzieś koło 10 komentarzy ;P 
Liczę na was kochani ! ;*
Wasza Carolajn ;3

środa, 31 lipca 2013

#28 opowiadanie.

- Ola, nie możesz siedzieć w tym pokoju przez całe życie ! Otwórz te drzwi natychmiast, słyszysz ? – moja matka waliła pięściami i nogami po moich drzwiach, ale bez skutku. Po tym jak Kamil ze mną zerwał, zamknęłam się moim kochanym azylu, wraz z Nerem. Tylko on mi został. Tylko on mnie kocha. Wakacje się rozpoczęły i jakimś cudem zdałam do następnej klasy, z czego bardzo się cieszę, chodź tego nie widać.
- Twój ojciec już tu jedzie ! Pożałujesz tego smarkulo... – oto widzicie jak moja kochana mamusia mnie kocha. Oj, bo jeszcze się wzruszę. Ten jej kochanek wprowadził się do nas do domu, ciekawe jak tata na to zareaguje ? A tak poza tym to nie siedzę tu cały czas, bo muszę wychodzić z psem na spacer. Więc niech się wali, pewnie nie ma kto jej posprzątać w domu. Phi... dobrze jej tak.
- Ola ? – usłyszałam głos mojego młodszego braciszka. Od razu otworzyłam mu drzwi i wpuściłam do środka.
- Co jest mały ? – posłałam mu ciepły uśmiech i wzięłam na kolana.
- Nudzi mi się – Mateuszek momentalnie posmutniał i zaczął się bawić moimi włosami.
- A chcesz iść ze mną i z Nerem na spacer ?
- Tak !
- To idź się ubierać, a ja zaraz do ciebie dojdę – połaskotałam go, a on uciekł na dół zakładać buty. Zapięłam psu smycz i ubrałam czerwone conversy.
- Chodź pójdziemy do parku – uśmiechnęłam się i chwyciłam brata za rączkę. Spacerkiem kierowaliśmy się w stronę parku dla psów. Obok którego znajduję się też nowoczesny plac zabaw. Gdy doszliśmy, Mateusz od razu pobiegł do swoich kolegów, a ja spuściłam Nera ze smyczy. Mój pies jakoś nie należy do tych co latają jak opętane. On woli trzymać się blisko mnie. Usiadłam na wolnej ławce pod drzewem. Nero obwąchał najbliższy teren, po czym położył się obok moich nóg. Nagle z mojej kieszeni wydobył się dźwięk komórki. Wyciągnęłam ją i nie patrząc kto dzwoni odebrałam.
- Tak ?
- Hej Ola ! Gdzie jesteś ? – to była moja przyjaciół Miśka.
- O cześć ! A no w parku sobie jestem z Nerem i małym, a co ?
- Nie ruszaj się zaraz tam będę – usłyszałam piskliwy głos Miśki i dźwięk rozłączenia rozmowy. Okey... Ciekawe co się stało ? Po niespełna 15 minutach, ujrzałam dziewczynę.
- Hej – przytuliłam ją na powitanie. – Stało się coś ?
- Nie, ale spotkania z twoją mamą, są coraz bardziej nieprzyjemne – skrzywiła się, a ja się zaśmiałam. Od kiedy to cokolwiek związanego z moją matką może być przyjemne ?
- Co takiego znowu zrobiła ? – spytałam ją cała rozbawiona.
- Przyszłam do ciebie i twoja mama otworzyła drzwi, obleciała mnie wzrokiem od góry do dołu i powiedziała „ Nie wiem, gdzie jest, idź szukać ją gdzie indziej”, po czym zamknęła mi drzwi przed nosem...
- Nie przejmuj się nią, naprawdę nie warto – pocieszyłam ją.
- Głupia zadzwoniła do taty i teraz do nas jedzie... Ciekawa jestem jak zareaguje na fakt, że w jego łóżku śpi obcy facet – zaśmiałam się. – Sama wpakowała się w niezłe gówno...
-Serio, twój ojciec przyjeżdża ? – Miśka nieźle się ucieszyła na ten fakt.
- Tak – pokazałam jej język.
- Ale super ! Zawsze jak przyjeżdżał, to coś nam przywoził...
- Też się cieszę, ale teraz pomyśl. Jeśli on zobaczy co się dzieje w domu, to nie pozwoli mojej mamie się mną opiekować, a tym bardziej Mateuszem – wskazałam na chłopca goniącego się z kolegami. – Nie wiem, co będzie potem. On nie może zrezygnować z pracy, bo tylko dzięki niej się utrzymujemy, a nie może też wziąć nas do siebie...
- Ale ty za niedługo kończysz 18 lat, więc będziesz mogła mieszkać sama
- Wiem, ale co będzie z Mateuszem ? Chyba będę musiała zrezygnować ze szkoły... Nie pozwolę, by trafił do domu dziecka, ani żeby matka się nim opiekowała.
- Widzę, że masz dużo na głowie... i wiem jak cię rozerwać – uradowała się dziewczyna. – Kiedy przyjeżdża twój tata ?
- Mama zadzwoniła do niego dzisiaj, więc najwcześniej jutro rano będzie w domu – wypowiedziałam na głos moje myśli.
- To super... możesz zaprowadzić Mateusza do domu ?
- Nie wiem co kombinujesz, ale zgadzam się – uśmiechnęłam się i wstałam – Mateusz ! – krzyknęłam do brata, a ten od razu do mnie przybiegł.
- Chcesz iść do Marcina ? – Marcin to syn naszej sąsiadki, obaj bardzo się przyjaźnią.
- Tak !
- To idź pożegnaj się z kolegami i idziemy – posłałam mu ciepły uśmiech, a ten pomachał przyjaciołom, po czym odprowadziłam go do sąsiadki, a Nera do domu.
- To gdzie teraz ? – zwróciłam się do Miśki.

- Do Alexa – uśmiechnęła się i pociągnęła mnie w kierunku jego domu...
--------------------------------------------------------------------
Wielki powrót Caroline ! ! ! 
Witam wszystkich ;* Powróciłam po jakże długiej przerwie ;D Oto mój mały wstęp do dalszej części opowiadania ;P Jeśli chcecie dowiedzieć się co będzie się działo z Olą i jej życiem, a także z Kamilem, TO ZBIERAĆ SWOJE ŚLICZNE ZADKI I KOMENTOWAĆ ! ;* 
To tyle z mojej strony :)
Do zobaczenia ! xoxo

środa, 26 czerwca 2013

#27 opowiadanie.

*Pół roku później*
Od ostatniej kłótni z Kamilem minął tydzień. Od tego czasu nie wychodzę z pokoju, nic nie jem, z nikim nie rozmawiam. Jestem nieobecna duchem. Nasze pierwsze spotkanie pamiętam jakby to było wczoraj.

‘- Część Kamil, miło mi cie poznać- uśmiechnęłam się do niego najładniej jak potrafiłam.  Chłopak miał ciemne włosy, lekko opadające na brązowe oczy. Wyglądał na trochę starszego ode mnie, pewnie miał 15 albo 17 lat. Ubrany był w ciemny T-shirt i dżinsy.
- Hej, mi również jest miło – uścisnął mi dłoń, odsłaniając przy tym swoje niemal śnieżno białe zęby.- Alex dużo mi o tobie opowiadał, ale nie sądziłem, że to co mówi okaże się prawdą.’

Doskonale pamiętam także nasz pierwszy pocałunek. Niesamowite motylki w brzuchu, gdy Kamil tłumaczył mi się z tego co zrobił.

‘– To co, może się pościgamy do drzewa ?
-A co będzie miał zwycięzca ?
-Nie wiem, może dostanie całusa. – uśmiechnęłam się do niego i klepnęłam w ramie.
- Berek ! – zaśmiałam się i pobiegłam w stronę mety, zostawiając Kamila daleko w tyle.
-To nie fair ! Oszukujesz ! – w końcu ruszył się z miejsca i po chwili już mnie doganiał. Nie miałam pojęcia że jest tak szybki. Od drzewa dzieliło mnie już tylko kilka metrów, lecz Kamil zdążył mnie wyprzedzić.
- Wygrałem ! Dajesz mi buziaka. – powiedział ciesząc się jak małe dziecko.
-Ok. – nawet mnie to ucieszyło, że przegrałam, ale nie dałam tego po sobie poznać.  Podeszłam do niego lekko zdyszana i już miałam pocałować go w policzek, gdy on odwrócił głowę i nasze usta się spotkały...’

Pamiętam niesamowite zaproszenie na bal. Radość, która gościła w oczach bruneta gdy zgodziłam się na pójście z nim.

‘Weszłam do mojego pokoju i zajrzałam do szafy, aby przebrać się. Po jej otworzeniu z jej wnętrza wyskoczył Kamil z bukietem róż i wielką reklamówką. Klęknął przede mną.
- Olu, czy pójdziesz ze mną na bal ? – zapytał mnie z nadzieją w oczach Kamil.
- O Boże ! No oczywiście że tak – krzyknęłam i rzuciłam się na Kamila przewracając go. Zaczęłam go całować jak opętana, tak bardzo go kochałam.’

Pamiętam te wszystkie spędzone razem chwile. Niesamowite wieczory spędzone razem na rozmawianiu o przyszłości. O wszystkim co kiedykolwiek nas w życiu spotkało.

‘- Jest już 22.10, no nieźle się zasiedziałem. – wstał z łóżka i przeciągnął się.
- A Ty gdzie idziesz ?
- No jak to gdzie ? Do domu nie ? Twoja mama pewnie zaraz będzie, a zresztą jutro jest szkoła.
- To zostań u mnie na noc. Nie puszcze Cię teraz do domu, gdy jest tak późno.
- Skoro nalegasz. – zaśmiał się i z powrotem wskoczył mi do łóżka i zaczął mnie całować. Zasnęliśmy dopiero o 1 w nocy,  bo przez ten czas rozmawialiśmy o przyszłości. Jak będziemy mieszkać, że będziemy codziennie zasypiać i budzić się razem, aż do śmierci.’


Naprawdę czy to musi się tak skończyć ? Czy los tak to zaplanował i czy nic nie da się już z tym zrobić ? Jak ja mogłam być taka głupia. Od ostatnich miesięcy kłóciliśmy się niemal codziennie, ale że pójdzie o taką głupotę i że będzie to aż tak poważne nigdy nie przypuszczałam. Zdawałam sobie sprawę, że to wszystko moja wina. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ta durna wizyta Dawida i niespodziewany pocałunek. Takie sytuacje zdarzały się naprawdę często. Chciałam zgłosić na policję naruszenie prywatności, lecz nie zrobiłam tego w porę. Teraz mam za swoje. Jestem pewna, że Dawid to zaplanował. Chciał rozwalić mój związek. Jak widać udało mu się. Nigdy sobie tego nie wybaczę.
________________________________________________________________________________
Chcę podziękować, że tak miło mnie przywitaliście z powrotem. Rozdziały pewnie nie będą pojawiały się regularnie. W wakacje chcę także odpocząć. W międzyczasie muszę pisać rozdział na bloga http://podejmij-to-ryzyko-1d.blogspot.com/ który pojawi się najprawdopodobniej po wakacjach. Wszystko zależy od tego jak szybko uporam się z jakimś rozdziałem. Zapraszam do komentowania blogów Caroline http://hej-swaggie.blogspot.com/ i http://let-her-know-right-now.blogspot.com/ jak i także mojego drugiego. Każdy komentarz motywuje. Dziękuje za Wszystko. Kocham Was xx Waybooloo <3

INFORMACJA

Witam ;3 Wiem, że dawno mnie tutaj nie było i pewnie nikt tu już nie zagląda jednakże postanowiłam sie do Was odezwać. Przepraszam, że opuściłam Was na tak długo bez żadnej informacji. Nie miałam głowy do pisania dwóch blogów jednocześnie. Postanowiłam zawiesić tego bloga i pisałam tamtego. Chciałabym teraz wrócić tutaj, ale czy ktoś by jeszcze chciał to czytać ? Bloga http://podejmij-to-ryzyko-1d.blogspot.com/ postanowiłam zawiesić na czas wakacji. Widziałam jedno pytanie na blogu Caroline (http://let-her-know-right-now.blogspot.com/) o nowy rozdział tutaj, więc teraz ja chcę się Was zapytać. Czy chcecie kontynuację tego opowiadania w moim wykonaniu ? Caroline już dawno zrezygnowała z prowadzenia ze mną tego bloga. Tak więc, jeżeli chciałby ktoś abym kontynuowała pisanie na tym blogu proszę napisać komentarz. Dziękuje za przeczytanie. Waybooloo *___*

poniedziałek, 11 marca 2013

#26 opowiadanie.


Z racji iż była niedziela pospaliśmy dłużej. Nie aż za długo ponieważ postanowiłam że pójdziemy dziś na łyżwy. Obudziłam się o 9. Wyszłam po cichutku z łóżka i poszłam zrobić nam śniadanie. Z racji iż Kamil kochał gofry zrobiłam je. Poszłam go obudzić. Pocałowałam go najdelikatniej jak potrafiłam. Poczułam jak odwzajemnia mój pocałunek i ciągnie mnie w swoją stronę. Muskaliśmy delikatnie swoje wargi, tocząc walkę przyjemności językami, które raz po raz obijały się o podniebienia. Oddałam się przyjemności i całowałam go coraz brutalniej i położyłam się na jego nagim torsie, mocno przyciskając go do siebie. Coraz bardziej pogłębialiśmy nasze pocałunki. Nagle emocje wzięły górę, Kamil zaczął mnie rozbierać.
- Nie teraz – jęknęłam – mama jest w domu.
Oderwaliśmy się od siebie z jeszcze większym pożądaniem i zeszliśmy na gofry. Nagle usłyszeliśmy energiczne pukanie do drzwi. Poszłam je otworzyć i ujrzałam jego z wielkim misiem.
- Ola, przepraszam Cię za wszystko – powiedział Dawid wręczając mi pluszaka. Tak, ten Dawid o którym zapominałam wieki. Ludzka bezczelność nie zna granic.
- Dawid, nie powinieneś tu przychodzić – warknęłam, oddałam mu niepotrzebny mi od niego plusz i zatrzasnęłam drzwi.
- Misiu, kto to był ? – wołał zaniepokojony brakiem mojej obecności Kamil.
- Nikt ważny – powiedziałam podchodząc do niego i dając mu soczystego buziaka w usta po czym zaczęłam zajadać się śniadankiem. Po chwili zeszła moja mama, wzięła gofry i zasiadła przed TV. Podczas oglądania wiadomości wydarła się jak małe dziecko. Razem z Kamilem wparowaliśmy do salonu jak poparzeni. Zobaczyliśmy moją mamę wlepiającą gały w wielki ekran telewizora, w którym była ona sama. Pracowała ona w wielkiej korporacji. Pobiegła szybko się ubrać i wyleciała z domu do pracy. My z Kamilem zrezygnowaliśmy z wypadu na łyżwy z powodu zamarznięcia. Było -15*C. Postanowiliśmy obejrzeć jakiś film, który już po pierwszych 15 min zanudził nas na śmierć, więc postanowiłam iść do kuchni przyrządzić nam hamburgery. Podczas czekania na ogrzanie się kotletów, zostałam objęta przez Kamila. Był tak blisko, że czułam jego ciepły oddech na karku, który po chwili został całowany. Kamil obrócił mnie i podniósł do góry, ja oplotłam jego biodra nogami. Powoli przenosiliśmy się w stronę mojego pokoju gubiąc przy okazji części garderoby. Razem z Kamilem wylądowaliśmy na łóżku, razem było nam cudownie, jednak nieoczekiwanie moja mama wróciła do mieszkania pod pretekstem zapomnienia kluczy, Kamil szybko uciekł do łazienki a ja błyskawicznie ubrałam się w pierwszą lepszą rzecz którą miałam w szafie. Moja mama weszła do mojego pokoju i jak zobaczyła porozrzucane po podłodze ubrania chwyciła się za głowę.
- Aleksandro, co to ma znaczyć – powiedziała groźnie i pokiwała na mnie wskazującym palcem.
- Ależ mamo, my tylko robimy porządki w mojej szafie, niepotrzebne rzeczy chce oddać potrzebującym – wymyśliłam szybko kłamstwo i opowiedziałam o nim mojej rodzicielce. Mama wyszła z mieszkania oznajmując że będzie późno. Razem z Kamilem do końca wieczora oglądaliśmy film popijając gorące kakałko. O 21.00 Kamil poszedł do domu, jutro szkoła i ja i on musieliśmy wreszcie do niej iść. Poszłam pod prysznic, umyłam się i przebrałam w piżamkę po czym wskoczyłam do łóżka zasnęłam
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że takie krótkie. Niestety jak na razie wena mnie opuściła, ale nie martwcie się. Obiecuję, że będzie lepiej. Zapraszam także na mojego drugiego bloga http://podejmij-to-ryzyko-1d.blogspot.com/

niedziela, 3 marca 2013

#25 opowiadanie.


Następnego ranka. Yyy… no ranka, była godzina 12. Uznajmy to za ranek. Gdy się obudziłyśmy zeszłyśmy na dół zrobić coś na śniadanie, po śniadaniu wróciłam do domu. Weszłam do mojego pokoju i zajrzałam do szafy, aby przebrać się. Po jej otworzeniu z jej wnętrza wyskoczył Kamil z bukietem róż i wielką reklamówką. Klęknął przede mną.
- Olu, czy pójdziesz ze mną na bal ? – zapytał mnie z nadzieją w oczach Kamil.
- O Boże ! No oczywiście że tak – krzyknęłam i rzuciłam się na Kamila przewracając go. Zaczęłam go całować jak opętana, tak bardzo go kochałam. – Jak wszedłeś do domu ?
- Twoja mama mnie wpuściła – powiedział, całując mnie. Byłam wtedy taka szczęśliwa.
- Co jest w tej reklamówce ? – zapytałam zaciekawiona.
- Zobacz. Mam nadzieje że ci się spodoba.
Otworzyłam reklamówkę i ujrzałam w niej miętową sukienkę, to właśnie ta o której marzyłam, w komplecie były szpilki i kwiatek do włosów w tym samym kolorze.
- Boże Święty, Kamil. Dziękuję, tak bardzo cię kocham – mówiłam przez łzy, Kamil przytulił mnie mocno do siebie.
- Ja też Cię kocham Ola. Bardzo cię kocham – powiedział, ujął moją twarz swoimi dłońmi i zaczął mnie całować. Wylądowaliśmy na łóżku i dalej się całowaliśmy. Nagle tak bardzo romantyczna chwila przerodziła się dla mnie w piekło. Kamil zaczął mnie łaskotać.
- Przestań głupku, no przestań – udało wydobyć mi się przez śmiech. Rzuciłam się na niego i też zaczęłam go łaskotać. Wtedy weszła moja mama.
- Koniec tego dobrego, zejdźcie na obiad – powiedziała i wyszła. Poleżeliśmy jeszcze z 10 minut całując się i zeszliśmy na obiad. Były frytki z kurczakiem, pycha. Po obiedzie poszliśmy poleżeć.
- Powiedz mi, skąd miałeś tyle pieniędzy żeby kupić mi tą sukienkę, ona kosztowała majątek.
- Miałem pieniądze na specjalną okazję, nie ma specjalniejszej okazji niż ty – powiedział rumieniąc się.
- Kamil, naprawdę bardzo ci dziękuje. Nigdy nie miałam takiej osoby, która.. no wiesz, kochała mnie tak bardzo jak ty. Dziękuje ci za to – powiedziałam i poczułam jak Kamil starł mi łezkę, która leciała po moim policzku i pocałował mnie. Poszliśmy na spacer, oczywiście Nera wzięliśmy ze sobą. Poszliśmy do parku, tam poczułam się nieswojo, jakby ktoś mnie obserwował. Jednak wiedziałam, że to nie prawda. Gdy wracaliśmy do domu, znów poczułam na sobie czyjeś spojrzenie i zaczęłam rozglądać się dookoła. Nagle z krzaków wyskoczył ktoś i zaczął mnie przytulać i całować. Nie był to Kamil, bo on stał obok mnie i wpatrywał się w całą sytuację z otwartą buzią. Nim się zorientowałam co się dzieje osoba z krzaków obróciła mnie i pocałowała w usta. Zorientowałam się, że to Dawid.
- Co ty robisz ?! Ola, kto to jest ? Powiedz mi – zaczął wrzeszczeć Kamil.
- Boże, Dawid co ty robisz. Co ty tu robisz ? Po co przyjechałeś ? – nie mogłam uwierzyć własnym oczom że to Dawid. Nienawidziłam go, a on tak po prostu przyszedł sobie i zaczął mnie całować – To jest Kamil, MÓJ CHŁOPAK – przedstawiłam chłopaka
- Miło mi ? – powiedział ironicznie Kamil. Widziałam że jest zły.
- Musimy iść, a ty w ogóle nie powinieneś wracać – rzuciłam Dawidowi i odeszłam z Kamilem w stronę mojego domu.
- Ola, wytłumacz mi . Kim był ten facet. O co chodzi ?
- W domu wszystko ci opowiem. – rzuciłam Kamilowi niebezpieczne spojrzenie.
Gdy weszliśmy do domu, ruszyliśmy od razu w stronę mojego pokoju.
- Powiesz mi wreszcie kim był ten koleś ? – zapytał mnie z wyrzutem Kamil.
- Okej, więc to był Dawid. Ten Dawid, który mnie oszukał, przez którego tak bardzo cierpiałam – odparłam i mocno przytuliłam się do Kamila.
- Już dobrze kochanie, ja ciebie nigdy tak nie potraktuje. Uwierz mi. – powiedział Kamil po czym pocałował mnie w czoło – muszę iść do domu.
- Proszę Kamil, zostań. Bardzo cię proszę – powiedziałam wycierając łzy. Podeszłam do niego i zaczęłam go całować – Dziękuje Ci. Dziękuje za to, że tak bardzo mnie kochasz – powiedziałam i mocno go przytuliłam, w tej chwili uświadomiłam sobie jak bardzo go kocham i że nie mogę stracić najważniejszej osoby w moim życiu.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo proszę o komentarze, to mnie motywuje do dalszych działań. Liczę na Was kochani i dziękuje za 845 wyświetleń. :3

czwartek, 28 lutego 2013

#24 opowiadanie.


Obudziłam się o 5. Wyszłam z namiotu, żeby nie obudzić Kamila, który spał jak zabity. Usiadłam obok oczka wodnego, które Kamil zbudował razem z Aleksem i swoim tatą. Obok oczka stał drewniany domek. Kamil nie miał tyle siły, aby wejść do środka. Bał się. Nero latał po całym podwórku, wbiegł do oczka. Wystraszył się i wybiegł z niego jakby zobaczył ducha. Przybiegł do mnie i zaczął się wytrzepywać. Moim piskiem obudziłam Kamila.
- Co jest ? Co się stało ? – wrzeszczał Kamil wylatując z namiotu. Wymachiwał rękami tak idiotycznie, że zaczęłam się śmiać jak idiotka. Gdy Kamil mnie zobaczył też zaczął się śmiać.
- Nic, to tylko Nero ochlapał mnie wodą – uspokajałam Kamila, po czym on podszedł do mnie, chwycił mnie w pasie i pocałował.
- Ola, już nigdy mnie tak nie strasz – wyszeptał z poważną miną i strachem w oczach.
- Przepraszam – szepnęłam spuszczając głowę. Kamil podniósł ją i spojrzał mi prosto w oczy.
- Kocham Cię ! – powiedział.
- Ja Ciebie bardziej – powiedziałam i pocałowałam go – Idę dziś do galerii z Miśką i Aleksem, może chcesz iść z nami ?- zapytałam uśmiechając się
- Z chęcią pójdę z Wami – powiedział Kamil i dał mi buziaka w policzek.
Zaczęliśmy sprzątać w namiocie i powoli się zbieraliśmy do wyjścia, musieliśmy iść jeszcze do mnie, żeby zostawić Nera i musiałam się jeszcze przebrać.
O 15.30 byliśmy już na miejscu i spotkaliśmy się z Miśką i Aleksem. Ruszyliśmy w stronę różnych sklepów. W jednym z nich spostrzegłam niesamowitą sukienkę. Mimo iż nie lubiłam w nich chodzić, bardzo mi się spodobała i postanowiłam ją kupić. Weszliśmy do sklepu, a ja podeszłam do wieszaka z sukienkami, w tym też z tą i spojrzałam na cenę, po czym posmutniałam i podeszłam do reszty.
- Co się stało ? – zapytał mnie Alex.
- Nic ważnego, spodobała mi się jedna sukienka. Jest bardzo droga, ale to nic. Znajdę sobie coś innego.
- Okej, to idziemy dalej – powiedziała Miśka i pociągnęła mnie za rękę. Po 4 godzinnych zakupach, poszliśmy do Aleksa pooglądać film. Była to „Ostatnia piosenka”, film bardzo nam się spodobał. Zostałam u Miśki na noc, ponieważ jutro jest sobota.
Przez całą noc gadałyśmy. O wszystkim i o niczym. Zajadałyśmy się czipsami i popcornem. Słuchałyśmy muzyki, śpiewałyśmy „Ona tańczy dla mnie” i tańczyłyśmy „Harlem shake”. Było bardzo fajnie. Gadałyśmy o balu, który ma się odbyć w następną sobotę.  Miałam nadzieje że Kamil mnie zaprosi.
- Miśka, jak Kamil mnie zaprosi pożyczysz mi jakąś kieckę ? – zapytałam robiąc oczka szczeniaczka.
- No jasne że tak. Szpilki też ? Możesz sobie poprzymierzać dzisiaj.
Zgodziłam się i zaczęłam szperać w szafie od Domi. Zaczęłyśmy się przebierać. Wyglądałyśmy jak prawdziwe księżniczki. Wybrałam sobie kremową sukienkę wraz z szpilkami w tym samym kolorze. Potem położyłyśmy się spać, była godzina 4 więc byłyśmy bardzo śpiące.

wtorek, 26 lutego 2013

#23 opowiadanie.


Rano. Wreszcie nie spóźnię się na pierwszą lekcję ponieważ jest 7. Osiem lekcji minęło mi wolno. Na Matematyce rysowałam sobie rysunki np. SpongeBob. Nudziło mi się bardzo.
Do domu wróciłam o 16. O 16.30 przyszedł do mnie Kamil i powiedział że mam się ubrać szybko i idziemy gdzieś. Nie miałam pojęcia o co chodziło, ale Kamil był dość elegancko ubrany więc przemogłam się i ubrałam różową sukienkę, niestety nie mam tyle silnej woli aby ubrać szpilki. Pogłaskałam tylko Nera i powiedziałam żeby był grzeczny i wyszłam na zewnątrz.
- Ślicznie wyglądasz skarbie, prawdziwy aniołek – powiedział słodko całując mnie. – Chodź idziemy.
- Ale gdzie ? O co chodzi ? – pytałam zdezorientowana.
- Zobaczysz na miejscu śliczna – mówiąc to, znów mnie pocałował.
Szliśmy i szliśmy i tak się to ciągnęło aż pół godziny. Stanęliśmy przez wielkim budynkiem, naprawdę nie wiedziałam jaka to okazja. Powoli wchodziliśmy do środka.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO ! STO LAT, STO LAT NIECH ŻYJE, ŻYJE NAM !
- O Boże ! – krzyknęłam i wyszczerzyłam oczy. Zupełnie zapomniałam że mam dziś urodziny.
Wszyscy po kolei podchodzili do mnie i składali mi życzenia.
- KOCHAM WAS ! – krzyczałam przez łzy.
- Kochanie, jak moglibyśmy zapomnieć o Twoich urodzinach ? – zapytał Kamil po czym podał mi szampana.
Jutro szkoła, ale postanowiliśmy jutro do niej nie iść, za pare dni piątek, więc postanowiłam zostać w domu do końca tygodnia. Nadal zastanawiałam się co to był za chłopak z którym rozmawiał Kamil i dlaczego Miśka była z Natalią i Patrykiem. Długo nie musiałam czekać na odpowiedź. Chłopak z którym rozmawiał Kamil wszedł na scenę wnosząc wielką kartkę urodzinową z liśćmi z drzewa. Na laurce były moje zdjęcia z Kamilem i Miśką i z wieloma znajomymi. Byłam naprawdę tym wzruszona, płakałam jak idiotka mimo iż nie wypiłam jeszcze tak dużo. Po tym wydarzeniu piliśmy dużo alkoholu. Była godzina 3.30. Wszyscy byli już wykończeni i poszli do domów. Kamil i ja poszliśmy do Kamila. Cieszyłam się że spędzę z nim tę „noc”. A przynajmniej to co z niej zostało. Jak się okazało, Kamil wziął jeszcze jedną butelkę wina. I tak byłam już nieźle napita, ale postanowiłam wypić z nim jeszcze jedną butelkę. Po tym jak ją wypiliśmy rzuciliśmy się na łóżko, rozbierając się. Byłam zdecydowana, chciałam przeżyć swój pierwszy raz właśnie z nim, właśnie teraz.
Następnego ranka obudził mnie pocałunek Kamila, który przyniósł mi śniadanie. Tamta noc była idealna. Naprawdę go kochałam i chciałabym spędzić z nim resztę życia, wiem że zawsze mogę na nim polegać. Kocham go.
- Dzień Dobry, skarbie – wyszeptał i pocałował mnie.
- No hej – powiedziałam i odwzajemniłam jego pocałunek.
- Misiu, po śniadaniu idziemy do ciebie po ciepłe ubrania i Nera. Śpimy dziś w namiocie. – powiedział słodko.
- No dobrze – powiedziałam i zrobiłam gryza tosta w kształcie serca.
Po śniadaniu ubrałam się i poszliśmy spacerkiem do mnie. Przebrałam sukienkę w rurki, bluzkę i conversy. Wzięłam kurtkę, szalik i czapkę. Wzięłam także smycz i zapięłam Nera i ruszyliśmy w stronę domu Kamila. Gdy doszliśmy puściłam Nera ze smyczy i zaczęliśmy rozkładać namiot, który był ogromny. Po około 2 godzinach skończyliśmy rozkładanie i rozłożyliśmy się wygodnie w namiocie. Leżeliśmy 2 godziny, a później wyszliśmy z namiotu patrzeć na gwiazdy. Nero w tym czasie latał jak szalony po całym podwórku i gonił koty, które pochowały się na noc na placu Kamila. Gdy weszliśmy z powrotem do namiotu puściliśmy głośno muzykę, przytuliliśmy się mocno do siebie i zasnęliśmy.

poniedziałek, 25 lutego 2013

#22 opowiadanie.


Obudziłam się o godzinie 8. Znów zaspałam na pierwszą lekcję. Ku mojemu zdziwieniu Kamila już nie było. Zauważyłam małą karteczkę z napisem „Ubierz się i zejdź na śniadanie, które zrobiłem. Ja niestety musiałem już iść. Miłego dnia kochanie ;*”. Czytając list uśmiechałam się jak idiotka. Ubrałam się, ogarnęłam włosy i zeszłam na śniadanie. Kamil zrobił naleśniki z truskawkami. Mmmm… Za każdym razem kocham go bardziej i bardziej.  Gdy zjadłam wyciągnęłam z szafki puszkę z jedzeniem do Nera i nałożyłam do jego miseczki. W czasie kiedy zajadał się smakołykiem wyszłam z domu i ruszyłam w stronę szkoły. Zdziwiłam się gdy przed szkołą zauważyłam Miśkę z jakimś facetem. Na początku myślałam że to Alex, ale gdy podeszłam bliżej zobaczyłam naszego kolegę z klasy Patryka. Nie wiedziałam dlaczego Miśka z nim rozmawia, nie za bardzo za nim przepadałyśmy. Nagle zauważyłam jak Miśka pocałowała go w policzek. Zaczęli iść w stronę wielkiej łąki, nie wiem dlaczego, ale coś mnie ciągnęło żebym poszła za nimi. Na łące było wielkie drzewo, to przy którym siedzieliśmy w dzień naszego spotkania z Kamilem. Przy drzewie stała dziewczyna, po bliższym spojrzeniu zauważyłam że to dziewczyna z młodszej klasy, Natalia. Patryk podszedł do dziewczyny i zaczął ją całować. Miśka stała coś w stylu jakby na czatach, czy nikt nie idzie. Natalia i Patryk weszli na drzewo. Nie chciałam tam więcej stać, więc wróciłam do szkoły. Postanowiłam że dowiem się wszystkiego później od Miśki. Lekcje minęły mi niespodziewanie szybko. Gdy wracałam do domu, w parku spostrzegłam Kamila z jakimś chłopakiem. I Miśka i Kamil, kto jeszcze będzie coś przede mną ukrywał?
- Hej Kamil – zawołałam i pomachałam chłopakowi, on jak poparzony pożegnał się z chłopakiem i podbiegł do mnie.
- Hej skarbie – powiedział i pocałował mnie namiętnie.
- Co to za chłopak z którym rozmawiałeś ? – zapytałam
- To mój kolega ze szkoły, spotkałem go w drodze do ciebie – powiedział i wziął mnie na ręce, całując jak opętany. Poszliśmy do mnie i rozmawialiśmy o wszystkim. Gdy Kamil poszedł zadzwoniłam do Miśki.
- Hej Domi, po co byłaś dziś z Natalią i Patrykiem ? – zapytałam robiąc dziwną minę, dobrze że nikt mnie nie widział.
- Jakto, ja byłam cały dzień w domu. Musiałaś mnie z kimś pomylić – powiedziała zakłopotanym głosem.
- Okej, niech ci będzie, nie będę cię dręczyć przez telefon. Papa – powiedziałam.
- Pa, do jutra – powiedziała Miśka i cmoknęła do telefonu po czym rozłączyła się.
Poszłam do Nera, pobawiłam się z nim chwilkę i dałam mu jeść. Później poszłam i spakowałam się do szkoły. Przebrałam się w piżamkę i położyłam się do łóżka, zawołałam Nera.
- Nero, mam nadzieję że ty nigdy nie będziesz mnie okłamywał i nigdy mnie nie opuścisz – pocałowałam go w nos i zasnęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo proszę o komentarze, jutro zjawi się kolejna część opowiadania, więc czekajcie. ;3

piątek, 22 lutego 2013

#21 opowiadanie.


Następny dzień. Poniedziałek. Trzeba iść do szkoły, lecz nogi jakoś dziwnie odmawiają mi posłuszeństwa.  Po jakiś 30 minutach leżenia w łóżku, w końcu się z niego wygrzebałam. Było już późno więc na pierwszą lekcje i tak bym już nie zdążyła. Poszłam do łazienki się ogarnąć, a potem do kuchni coś zjeść. Wyszłam z domu koło 9. Prawdopodobnie na drugą lekcje też się spóźnię, ale jakoś się tym nie przejmuje. W szkole lekcję mijały mi strasznie powoli. W końcu po 8 godzinnych katuszach, wyszłam ze szkoły. Kamil już na mnie czekał.
- Hej skarbie – pocałował mnie. – Co będziemy dzisiaj robić ?
- A no nie wiem, myślałam że ty coś wymyślisz. – spojrzałam mu w oczy i uśmiechnęłam się.
- Widać myślimy podobnie. – pokazał mi język, wtedy ja chciałam mu go ugryźć ale nie wyszło mi i oboje zaczęliśmy się śmiać. W końcu wymyśliliśmy, że pójdziemy do kawiarni na kawę i ciastko, a potem do mnie do domu i weźmiemy Nera na spacer. Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Po spacerze Kamil został jeszcze u mnie trochę, gdyż moja jakże kochana mama zostawiła mi kartkę, że będzie późno w domu.  Pewnie poszła do tego kochasia, który ją podwiózł. Niedobrze mi się robiło na samą myśl, że oni się całują i w ogóle. Leżałam na łóżku przytulona do mojego chłopaka. On natomiast miział mnie po plecach. Gdy tak myślałam o moich rodzicach strasznie zrobiło mi się żal mojego małego brata, który jeszcze nie wie co się dzieje. On nawet nie jest świadom tego, że rodzice się rozwodzą. Gdy tak o tym myślałam z oka poleciała mi łza. Chciałam ja szybko wytrzeć żeby Kamil nie zauważył, lecz nie udało mi się.
- Hej bejbe, co się dzieje ? – spytał się zmartwiony.
- Nic, po prostu…. Tak myślałam o moich rodzicach i o Mateuszku. Że oni się rozwiodą i Mateusz będzie musiał zamieszkać z jednym z nich i nie będzie wiedzieć czemu nie możemy mieszkać razem. Ja za kilka lak i tak chce się wyprowadzić, ale on …. Nie pozwolę, żeby zamieszkał z matką. Nigdy. Wiem jak mnie traktowała i z nim było by tak samo. Zostawiała by go samego w domu na kilka dni, bez wytłumaczenia.
- Nie bój się, Twój ojciec nie pozwoli aby sąd przyznał jej prawa rodzicielskie. Zresztą Ty będziesz mogła powiedzieć jak was traktowała i jak się zachowuje w stosunku do was.
- Pewnie masz racje. – przytuliłam się do niego mocno i pocałowałam go. – W ogóle to która godzina ?
- Jest już 22.10, no nieźle się zasiedziałem. – wstał z łóżka i przeciągnął się.
- A Ty gdzie idziesz ?
- No jak to gdzie ? Do domu nie ? Twoja mama pewnie zaraz będzie, a zresztą jutro jest szkoła.
- To zostań u mnie na noc. Nie puszcze Cię teraz do domu, gdy jest tak późno.
- Skoro nalegasz. – zaśmiał się i z powrotem wskoczył mi do łóżka i zaczął mnie całować. Zasnęliśmy dopiero o 1 w nocy,  bo przez ten czas rozmawialiśmy o przyszłości. Jak będziemy mieszkać, że będziemy codziennie zasypiać i budzić się razem, aż do śmierci.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Trochę krótkie, ale niestety nie miałam czasu żeby pisać kolejne części. Byłam u Waybooloo, więc wybaczcie nam tą kilkudniową przerwę ;P Bardzo proszę o komentarze, wasza Caroline ;*

poniedziałek, 18 lutego 2013

#20 opowiadanie.


Rano obudził mnie warkot samochodu. Wstałam po cichu z łóżka i podeszłam do okna. Zauważyłam tam moją mamę całującą się z jakimś facetem. Czy ona zdradza tatę ? Jak ona może tak robić, tata jest na misji w Afganistanie, ciężko pracuje a ona co ? Z przemyśleń wyrwał mnie głośny dźwięk, dźwięk odjeżdżającego samochodu. Wtedy uświadomiłam sobie, że w salonie leżą jeszcze butelki po wczorajszym winie, szybko obudziłam Kamila żeby po nie pobiegł, ponieważ ja byłam w samej bieliźnie i musiałam się ubrać. Kamil myknął z salonu akurat jak drzwi wejściowe otwierały się. Wparował do mojego pokoju jak poparzony i chował butelki pod łóżko. Usiadł obok mnie i zaczął oglądać ze mną telewizję.
- Gdzie Nero ? – zapytałam przerażona.
- Pewnie jest na dole – powiedział Kamil słysząc przeraźliwy krzyk mojej mamy.  
Zbiegając na dół usłyszeliśmy jak coś się przewraca.
- Ola, co to ma być. Co to jest ? – zapytała mnie mama patrząc na mnie jakby chciała mnie zabić.
- Mamo, to jest Nero. Ktoś podrzucił nam go pod drzwi, nie miałam serca oddawać go na pastwę losu, więc wzięłam go do siebie – wytłumaczyłam mamie.
- Dobrze, niech zostanie. Ale ma mi nie przeszkadzać, przypilnuj go – powiedziała mama – idę się położyć,  strasznie boli mnie głowa.
Ciekawe po czym ją tak boli ? Po upojnej nocy z tym frajerem rujnującym naszą rodzinę ? – pomyślałam.
- Dobrze mamo ! My pójdziemy na spacer – powiedziałam i sztucznie uśmiechnęłam się.
- Dobrze, tylko nie wracaj zbyt późno.
Po tych słowach poszłam wyłączyć telewizor i wziąć smycz od Nera. Zeszłam na dół, ubrałam kurtkę, Kamil był już z małym na dworze. Wzięłam jeszcze telefon i portfel i wyszłam do chłopaków.
Najpierw ruszyliśmy w stronę polany z drzewem na środku, tam gdzie byliśmy podczas moich wagarów. Siedzieliśmy tam ponad 3 godziny. Gdy zgłodnieliśmy poszliśmy do KFC. Zjedliśmy po B-smarcie i poszliśmy kupić coś do Nera. Byliśmy w sklepie i kupiliśmy mu parę kiełbasek. Poszliśmy na rynek, posiedzieć przy fontannie. Później pomaszerowaliśmy na lody. O godzinie 20.00 postanowiliśmy wracać, zaprosiłam Kamila na chwilkę do mnie. Jutro już musieliśmy iść do szkoły więc nie mógł już u mnie spać. Po 2 godzinach wygłupiania się i całowania Kamil wyszedł z mojego domu i ruszył w stronę swojego. Ja zostałam z Nerem. Pozwoliłam mu spać ze mną, nie chciałam być sama. Cieszyłam się, że wreszcie mam kogoś kto zawsze mnie wysłucha i nie wyśmieje.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo proszę o komentarze, to dla mnie bardzo ważne. 

sobota, 16 lutego 2013

#19 opowiadanie.


Następnego ranka obudziłam się sama w łóżku. Było grubo po 10. Wstałam więc i zeszłam do kuchni, skąd dobiegał przepiękny zapach.
- Hej piękny – podeszłam do Kamila i dałam mu całusa na dzień dobry. – Co tu tak pięknie pachnie ?
- No wiesz wstałem dziś wcześnie, więc pomyślałem, że zrobię Ci śniadanie do łóżka, ale że już wstałaś to mój plan nie wypali. – uśmiechnął się tylko do mnie i znów wrócił wzrokiem do posiłku. – A na śniadanie będą gofry.
- O nie, to zaczekaj ja lecę jeszcze trochę pospać. – podskoczyłam z radości, dałam mu buziaka w policzek i wróciłam do łóżka. Przykrywając się kołdrą usłyszałam cichy skowyt. To był...... . Wzięłam go do siebie i udałam, że dalej śpię. Po chwili do pokoju wszedł mój chłopak z tacą, na której miał dla mnie śniadanie.
- Wstawaj śpiochu, śniadanie już czeka. – otworzyłam oczy a on pocałował mnie w czoło.
- Ooo, niespodziewałam się. – uśmiechnęłam i zaczęłam konsumować posiłek. Po śniadaniu, udałam się z Kamilem i Nerem na spacer.
- Tak sobie pomyślałam, że może zaprosimy na noc Aleksa i Miśke ?
- Świetny pomysł.
- Wiesz tak na pożegnanie „wolnej chaty”. – zaśmiałam się.
- Co tylko chcesz moja mała. – uśmiechnąl mnie, objąl i pocalował w głowe. Gdy tak robił to zawsze oznaczało, że coś chce.
- Dobra kochaniutki, gadaj mi tu czego chcesz ? – zatrzymałam się u spojrzałam na niego.
- A tam od razu chce.... No ale skoro pytasz. To chciałbym przynieść na Twoją imprezę alkohol. – zrobił minę małego szczeniaczka, a w dodatku wziął Nera na ręce i przyłożył mi do twarzy po czym ten zaczął mnie lizać po nosie.
- Oj Nero, gdyby nie ty, to bym się nie zgodziła. Twój pan nieźle to sobie przemyślał.  – po spacerze wróciliśmy do domu. Była już 13 więc wzięłam się za robienie obiadu. Poszperałam w szafkach i postanowiłam, że zrobię zapiekankę. W tym czasie Kamil zadzwonił do Aleksa, aby przyszli do nas na noc.
- Oluś, Alex powiedział, że Miśka ma zakaz wyjścia z domu, po ostatnim wypadzie nad jezioro.
- Oj, to nie mogą przyjść ?
- Nie.
- Kurde, szkoda. No ale cóż będzie więcej dla nas. A teraz siadaj do stołu bo obiad zaraz będzie. – rozkładałam właśnie talerze na stół, gdy zaczął pikać piekarnik na znak, że zapiekanka jest już gotowa. Wyciągnęłam ją i podałam na talerze. Po obiedzie włączyliśmy film „ Kocha, lubi, szanuje”. Chyba zasnęłam, bo nawet nie wiem kiedy ale film się skończył.
- Która jest godzina ? – spytałam się Kamila.
- Yyy... 19 a co ?
- Hah, mam świetny pomysł. – zerwałam się z kanapy i poleciałam szybko do piwnicy. Mój ojciec ma tam swój schowek z winami i innymi tego typu trunkami. Gdyby moja mam o tym wiedziała, już dawno by tego nie było. Jak to dobrze, że ona tutaj w ogóle nie schodzi. Wzięłam trzy butelki wina i wróciłam na górę.
- Patrz co mam. – pokazałam je Kamilowi, a on tylko zrobił minę jakby zobaczył ducha.
- No wiesz Ty co. Skąd to masz ?
- A to moja tajemnica. – pokazałam mu język i położyłam butelki na ławie. Wzięłam jeszcze tylko dwa kieliszki z szafki i usiadłam koło Kamila. Chłopak otworzył jedną butelkę i zaczęliśmy pić. Potem były tańce, zabawy w ganianego i inne tego typu głupoty. W końcu wypiliśmy wszystkie butelki, była chyba 3 w nocy. Alkohol właśnie robił swoje. Usiadłam na Kamilu i zaczęłam go całować. On sam nie był gorszy, całował mnie po szyi, dekoldzie, ramionach. W końcu wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju, nie przestając mnie całować. Emocje wzięły górę, zaczęłam ściągać z niego ubrania. On również poszedł w moje ślady po ściągnął mi koszulkę i spodnie. Całowaliśmy się nadal, jego dłonie wędrowały po moim ciele. Naglę się otrząsnęłam. Nie mogę tego zrobić. Nie jestem jeszcze gotowa.
- Kamil ? – potrząsnęłam nim lekko, żeby przestał. Lecz to nie zadziałało.
- Kamil ! – tym razem krzyknęłam.
- Coś się stało ? – spojrzał mi w oczy pełen troski.
- Ja... ja nie jestem jeszcze gotowa. Nie gniewaj się na mnie, ale wolałabym poczekać jeszcze trochę czasu. Przepraszam ... – chciałam jeszcze coś powiedzieć ale Kamil mnie pocałował.
- Hej skarbie, nie musisz mnie za nic przepraszać. Naprawdę. – pocałował mnie znowu i położył się obok mnie. Wszyscy mówią, że seks jest super i jeśli robisz to z ukochaną osobą to wyznajesz jej, jak bardzo ją kochasz. A co ja o tym myślę ? Ja mam to po prostu gdzieś. Seks nie jest najważniejszy. Najważniejsze to budzić się z kimś. Spać przytulonym do ukochanego. Przytulanie jest ważne. Świadomość, że jeżeli przyjdą potwory, ktoś z tobą jest. Budzisz się rano, z ciepłym ciałem, czujesz oddech kochanej osoby na swoim ramieniu. To jest to przytulanie. Leżeliśmy teraz przytuleni do siebie. Fajnie mieć kogoś, z kim nawet cisza nie jest krępująca. Właśnie za to go kocham. Za to, że szanuje moje decyzje, i że nigdy mnie nie skrzywdzi ani nie zostawi.
- Słońce, jesteś przy mnie szczęśliwa ? – zadał nagle to pytanie. Nie wiem co odpowiedzieć. Jak leżę obok niego, to tak. A poza tym, poza leżeniem obok niego, to nie wiem. W końcu mu odpowiadam.
- W tej chwili jak najbardziej. – pocałowałam go jeszcze raz, po czym zasnęłam.

 Proszę was kochani komentujcie ;*

#18 opowiadanie.


Gdy położyłam Nera na ziemi zaczął się ślizgać jak na lodowisku. Było już dosyć późno, więc zaczęliśmy przygotowywać się do spania, była niedziela. Postanowiłam że przez następny tydzień nie będę chodzić do szkoły i będę się opiekować Nerem. Kamil powiedział, że będzie do mnie codziennie rano do mnie przychodził i też zrezygnuje z tygodnia szkoły, więc zaproponowałam mu żeby został u mnie na ten tydzień. Mieliśmy w planie przygotować łóżko dla małego, gdy ja szukałam jakiejś kołderki Kamil szukał pudełka . Była godzina 22.00, mały spał już w swoim „łóżku”. Postanowiliśmy z Kamilem, że też się już położymy.
Gdy obudziłam się rano była 9.00. Zauważyłam, że Kamila i Nera nie ma, więc poszłam ich poszukać. Gdy zeszłam na dół, do salonu zobaczyłam piękny widok. Śpiącego Kamila na plecach, Nero spał mu na brzuchu poruszając się to w dół, to w górę. Podeszłam do nich i zaczęłam ich budzić.
- Pobudka śpioszki, trzeba wstawać – powiedziałam szeptem uśmiechając się.
- Już, chwilka – wyszeptał Kamil i powoli wstawał. Gdy już usiadł i trzymał Nera na kolanach pocałował mnie.
- Dlaczego śpicie tutaj ? – zapytałam zaciekawiona.
- Nero w nocy, zaczął wyć. Nie chciałem żeby cię obudził, więc zabrałem go na chwilkę na dwór i wziąłem na kanapę. Nie chciałem żeby został sam, więc położyłem się z nim – powiedział Kamil patrząc na przeciągającego się Nera.
- Słodziak z ciebie – wyszeptałam i pocałowałam Kamila – a teraz możesz przejść się do sklepu i kupić jakąś karmę do Nera, a ja przygotuje naleśniki.
- Okej, tylko się przebiorę – mówiąc to popędził do mojego pokoju.
Ja wzięłam się za przygotowanie naleśników. Kamil zleciał z góry jak poparzony i popędził do sklepu. Gdy naleśniki były już gotowe, czekając na Kamila wzięłam dwie miseczki. Do jednej nalałam wody, a do drugiej nasypie jedzenie, które przyniesie Kamil. Gdy mój ukochany nareszcie wrócił, ja już zajadałam się naleśnikami, byłam tak głodna że nie mogłam już wytrzymać. Więc Kamil podszedł do drugiej miseczki i napełnił ją karmą. Wyrzucił puszkę do kosza i podszedł do stołu, wziął jednego naleśnika.
- Po śniadaniu weźmiemy go do weterynarza, żeby dowiedzieć się czegoś o nim – powiedział zdecydowanym tonem Kamil.
- Dobrze, już się robi – powiedziałam, śmiejąc się. Wzięłam talerze i umyłam je – jestem już gotowa.
- Chyba zapomniałaś o czymś – powiedział Kamil, uśmiechając się idiotycznie.
- Ale o czym ? – zrobiłam zdziwioną minę.
- O tym, że jesteś w piżamie.
- O boże. Faktycznie, już lecę się przebrać – krzyknęłam biegnąc w stronę mojego pokoju. Po 10 minutach wróciłam na dół i oznajmiłam, że teraz już wszystko mam i możemy iść. Założyłam torbę na ramie, zamknęłam drzwi na klucz i ruszyliśmy w stronę weterynarza.
Po 30 minutach dotarliśmy na miejsce i weszliśmy do środka.
- Dzień Dobry – powiedziałam.
- Dzień Dobry, proszę tutaj – krzyknął lekarz. Weszliśmy do jego gabinetu. Było w nim pełno różnych sprzętów do leczenia zwierząt.
- Chcielibyśmy się dowiedzieć coś o tym piesku. Wczoraj ktoś podrzucił go pod mój dom. Chcę się nim zaopiekować. Nie wiem nawet jaka to rasa – powiedziałam miłym głosem panu doktorowi podając Nera. Weterynarz dokładnie go przebadał.
- Piesek to Owczarek Kaukaski, ma około 2 miesiące – powiedział podając mi go – Jeżeli chce go pani zatrzymać, będę musiał zaszczepić go na różne choroby i założyć książeczkę zdrowia.
-Dobrze, proszę.
Weterynarz kazał mi położyć pieska na wielkim metalowym stole. Wtedy zabrał strzykawkę i zaszczepił go. Wziął książeczkę i napisał jak się nazywa, kiedy się urodził i napisał, że piesek został zaszczepiony. Był tam także mały sklepik, więc kupiłam Nerowi obroże, smycz, miseczki i karmę dla juniorów. A, no i zabawki, pełno zabawek. Za wszystko razem ze szczepieniem wyszło mnie 150 zł.
Wróciliśmy do domu, przez cały tydzień zajmowaliśmy się tylko Nerem. Chodziliśmy z nim na spacery, bawiliśmy się z nim i uczyliśmy go sztuczek. Był to naprawdę wyjątkowy szczeniak. W piątek położyliśmy się wcześnie, ale Nero chciał iść na spacer więc zabraliśmy go na chwilkę, po powrocie wszyscy położyliśmy się spać.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo proszę o komentarze, to bardzo ważne.

#17 opowiadanie.


Obudziłam się i spojrzałam na zegarek, była 4 nad ranem. Oczywiście Kamil spał sobie w najlepsze przytulony do poduszki. Pomyślałam, że zrobię mu zdjęcie, bo tak słodko wyglądał. Wzięłam mojego iPhona i pstryknęłam mu zdjęcie. Od razu ustawiłam je sobie na tapetę. Zadowolona, położyłam się znowu z nadzieja, że jeszcze zasnę, bo strasznie bolała mnie głowa. Nie minęło nawet kilka minut a już zasnęłam. Kolejny raz obudziłam się, ale tym razem już o 8:30. Głowa jak bolała, tak bolała. Najwyraźniej tej nocy wypiłam więcej niż ostatnio. Postanowiłam, że poszukam tabletki przeciwbólowej w mojej torebce, próbowałam to zrobić po cichu, aby nie obudzić Kamila, który dalej spał jak zabity, ale niestety na moje nieszczęście z torebki wypadł mi perfum, robiąc przy tym dużo hałasu. Kamil się obudził, i o mało nie spadł z łóżka ze strachu.
- Co się stało ? Która godzina ? – zdezorientowany, rozglądał się na wszystkie strony, aż w końcu napotkał mnie i się zatrzymał.
- Ciii, szukam tylko tabletki przeciwbólowej. Jest dopiero przed 9. Śpij dalej. – mówiąc to w końcu znalazłam tabletkę. Uradowana, pochyliłam się nad Kamilem i pocałowałam go. Po czym wstałam z łóżka i poszłam do łazienki się trochę ogarnąć. Wychodząc z łazienki zobaczyłam, że Kamil jednak nie poszedł spać.
- A Ty co ? Już się wyspałeś ?
- Jak najbardziej. – wstał, pocałował mnie w nos i teraz to on poszedł do łazienki. Zastanawiałam się czy Miśka z Aleksem już wstali, więc podeszłam do ich drzwi z pokoju i co usłyszałam ? Chrapanie. Nie mogłam dokładnie określić czy to był Alex czy Miśka, ale tak śmiesznie to brzmiało, że od razu wybuchłam śmiechem. Odeszłam od drzwi i postanowiłam, że zrobię coś na śniadanie. Wynajęcie tego statku musiało dużo kosztować, bo kuchnia, która się tu znajdowała, była lepiej wyposażona niż u mnie w domu. Ale wracając do śniadania to miałam smaka na naleśniki, więc je zrobiłam. Kamil już w tym czasie wyszedł z łazienki i poszedł pościelić łóżko. Naleśniki były gotowe, a że pogoda na zewnątrz była wspaniała to postanowiłam zjeść je na świeżym powietrzu.
- Ooo, naleśniki. Mogę się dosiąść ? – Widziałam tylko jak Kamil oblizuje się na sam widok.
- Jasne, siadaj i wcinaj. – uśmiechnęłam się do niego i władowałam kolejny kawałek ciasta do ust. Po śniadaniu trochę nam się nudziło, więc chcieliśmy pooglądać sobie film. Dużego wyboru to nie mieliśmy, wzięłam pierwszy lepszy z brzegu zatytułowany „ Rejs”. Położyliśmy się na łóżku i oglądaliśmy film. Oczywiście przez większość czasu całowaliśmy się i wygłupialiśmy. Była już 12 a Miśka z Aleksem dalej spali. Nie mogłam dopuścić, aby przespali taki piękny dzień, więc wparowałam z Kamilem do ich pokoju, krzycząc i śmiejąc się.
Miśka wraz z Aleksem wstali jak poparzeni, a ja turlałam się na podłodze ze śmiechu.
- Haha, bardzo śmieszne wiesz. – powiedziała Miśka sarkastycznie, ale zaraz potem również zaczęła się śmiać, tylko że ze mnie.
- No co ? Miałam pozwolić, abyście przespali taki piękny dzień ? Ubierajcie się bo wraz z Kamilem chcemy iść na spacer. A na statku raczej trudno gdzieś iść. – pokazałam Miśce język i wyszłam z pokoju. Minęło 30 min, kiedy w końcu wyszli z pokoju. Potem zrobili sobie śniadanie i nareszcie przybiliśmy do przystani. Wszyscy ruszyliśmy na spacer w stronę polany. Miśka z Aleksem szli z tylu a ja z Kamilem z przodu. Gdy tam doszliśmy, nagle zaczęło padać.
- No nie, tylko nie to !
- Musimy szybko wraca, bo zaraz będziemy cali mokrzy. – powiedział Kamil ciągnąc mnie w stronę statku.
- O nie, ja nigdzie nie idę. Cały dzień czekałam na to, aby tu przyjść i nawet sama matka natura mnie stąd nie wygoni. – w tym momencie zaczęło lać jeszcze mocniej a w dodatku zagrzmiało. Przestraszyła się trochę, ale nie dałam tego po sobie poznać.
- O nie moja mała, zabieram Cie stąd. – Kamil wziął mnie na ręce i zaniósł na statek. Byłam pełna podziwy, bo mimo tego, że się wyrywałam i krzyczałam to Kamil dalej nie dawał za wygraną. Po 20 minutach byliśmy już w środku. Bieg się na mało zdał bo i tak byliśmy cali mokrzy.
- Tak po za tym, to dziękuje, że mnie niosłeś na rękach, chociaż nie musiałeś. – zrobiłam słodki uśmiech i pocałowałam Kamila w nos.
-O Ty, nieładnie. – uśmiechnął się do mnie szyderczo i zaczął mnie gilgotać.
- Aaaa, nie przestań !! Przepraszam już nie będę. – od śmiechu miałam już łzy w oczach. Ale na szczęście Kamil przestał mnie gilgotać. – Dziękuję. – on się tylko uśmiechnął i zaczął mnie całować.
- To my was może zostawimy samych. – powiedział Alex i zabrał Miśke do pokoju. Po jakimś czasie przestało padać a całej naszej czwórce się już nudziło. Włączyliśmy telewizor, ale nic nie leciało. Nagle zadzwonił telefon od Miśki, to była jej mama.
- No cześć mamo.... No dobra... Yhm... Ale, że już ? Nie mogę zostać jeszcze trochę ? ... Dobra będę za jakąś godzinę ok ? ... Dobra, to pa. – i się rozłączyła.
- O co chodzi ? – spytałam się.
- Musze wracać do domu. – powiedziała to i zrobiła smutna minę.
- Spoko, i tak się już tu nudzimy. Jutro tez jest dzień, więc się spotkamy. – przytuliłam przyjaciółkę i wszyscy poszli się pakować. Po kilkunastu minutach wszyscy byli już gotowi. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę domu. Siedziałam z tylu wraz z Kamilem. Zrobiłam się śpiąca, więc przytuliłam się do niego i zasnęłam. Po jakimś czasie poczułam jak ktoś mnie szturcha abym się obudziła. Nie chciałam się budzić, ale ten ktoś był bardzo uparty.
- Dobra już dobra, wstaje. – otworzyłam oczy i zobaczyłam jak Kamil się uśmiecha. To właśnie on mnie dźgał palcem w żebra abym się obudziła.
- Teraz będę miała Twoje odciski palców na żebrach. – chciał mnie pocałować, lecz ja ugryzłam go lekko w nos.
- Ała ? Czemu mnie ugryzłaś ?
- No co ? Ja mam ślady Twoich palców na żebrach a Ty masz ślad moich zębów na nosie. – posłałam mu całusa, lecz on ujął moją twarz i mnie pocałował. Widać było, że jest z tego powodu zadowolony.
- A tak w ogóle to dlaczego miałam się obudzić ?
- Bo właśnie jesteśmy na miejscu. – powiedział Alex i auto się zatrzymało.
- No to ja wysiadam. – Miśka otworzyła drzwi i pomachała nam na pożegnanie. Auto znowu ruszyło i po chwili byliśmy już pod moim domem. Jakimś cudem wygramoliłam się z auta i zamknęłam za sobą drzwi. Kamil wysiadł wraz ze mną. Podeszłam jeszcze do Aleksa by dać mu całusa w policzek na pożegnanie. I poszłam otworzyć dom.
- Aaa ! O mój Boże.
- Hej, co Ci się stalo ? – Kamil podbiegł do mnie zaniepokojony i ujrzał to samo co ja. Mały koszyk. Podeszłam bliżej bo zauważyłam małą karteczkę. Było na niej napisane „ Proszę zaopiekuj się nim, najlepiej jak potrafisz”. Gdy to przeczytałam, to coś się w nim ruszyło. Od razu pomyślałam, że to może być jakieś dziecko, ale wyrzuciłam to z głowy, bo nawet jeśli to na pewno nie zmieściło by się do tak małego koszyka. Odsłoniłam kocyk, aby zobaczyć co to. I co ujrzałam ? Małego psiaka. Od razu wzięłam go na ręce.
- Łoo bozie. Jaki on kochany. – okryłam go kocykiem i otworzyłam drzwi do domu.
- Kamil, możesz wziąć ten koszyk do środka ? A ja dam małemu coś do jedzenia. – jak powiedziałam tak zrobiłam, od razu ruszyłam do kuchni i wyjęłam kawałek szynki z lodówki.
- Zatrzymasz go ? – Kamil był oparty o framugę drzwi i spoglądał na mnie.
- Oczywiście, przecież go nie porzucę tak jak poprzedni właściciele. Będzie się nazywał Nero. – poczułam jak wibruje mi telefon w kieszeni.
- Możesz go potrzymać ? Mama do mnie dzwoni. – podałam małego Kamilowi i odebrałam telefon.
- Hej mamo... Ooo, no to trudno... Nie bój się dam sobie radę.. A Mateusz jest u taty .... No to dobra, pa.
- Mojej mamie się delegacja przedłużyła. Zostanie tam cały tydzień.
- A zostawiła Ci pieniądze na przeżycie ?
 - Powiedziała, że jeszcze dzisiaj powinnam dostać je pocztą. – wzięłam Nera od Kamila i postawiłam na ziemi.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Komentujcie, proszę ;*