wtorek, 17 grudnia 2013

#29 opowiadanie.

- Hej dziewczyny ! – Alex przywitał się z nami w drzwiach i zaprosił do środka.
- A ty co sam jesteś ? – spytałam ściągając buty i rzucając się na jego kanapę. To jest chyba najwygodniejszy mebel na jakim kiedykolwiek leżałam, czy tam siedziałam xD
- No, rodzice wyjechali na 2 tygodnie – wypiął dumnie swoją pierś i w tym momencie Miśka objęła go od tyłu.
- Co oznacza, że ma wolną chatę ! – krzyknęła dziewczyna, a ja zatkałam sobie uszy by nie ogłuchnąć.
- Czyli mam rozumieć, że dzisiaj jest impreza ? – spytałam, siadając już normalnie na kanapie.
- Tak, ale tylko taka dla naszej 3... – odezwała się Dominika i poszła do kuchni. – Chcesz coś do picia, albo jedzenia ? – krzyknęła z drugiego pomieszczenia, a Alex usiadł obok mnie włączając telewizor.
- Dajesz wodę ! – odkrzyknęłam.
- To... jak się trzymasz ? – spytał się mnie chłopak.
- Tak jak widać. Najlepiej to zniknęła bym gdzieś, gdzie byłabym sama...
- Aż tak źle ?
- Yhym... Pewnie wiesz o tym, że znowu pokłóciłam się z Kamilem ? – spojrzałam na chłopaka, kiedy dołączyła do nas Miśka i usiadła Alexowi na kolanach.
- No gadał mi o tym – niezręcznie podrapał się po głowie.
- To chyba już koniec... z nami – spuściłam wzrok, po czym wzięłam szklankę i upiłam łyk wody.
- Co ? Jak to koniec ? – oburzyła się moja przyjaciółka.
- Normalnie... a to wszystko przez tego pieprzonego Dawida ! – w moich oczach błyskawicznie pojawiły się łzy. Chwyciłam się za włosy i mocno za nie pociągnęłam. Przeklinałam się w duchu, za to że jestem taka słaba.
- Ej mała, nie płacz – Miśka objęła mnie mocno i zaczęła mnie pocieszać.
- Musze się napić...
- Tu masz wodę – podała mi moją szklankę, na co się zaśmiałam.
- Nie to miałam na myśli – wyjaśniłam jej.
- No i to rozumiem. Alex pójdziesz po ... – dziewczyna odwróciła się w stronę chłopaka, który nagle zniknął z naszego pola widzenia. – No proszę nawet nie musze mu mówić co ma przynieść – uśmiechnęła się szeroko i poszła po 3 szklanki. Po krótkiej chwili oboje do mnie wrócili.
- To co, zaczynamy pić ? – chłopak pomachał mi butelką przed twarzą, którą od razu mu zabrałam. Rozlałam każdemu tak mniej więcej ¾ szklanki, a reszta będzie na sok czy coś. Ze mną nie ma zmiłuj, jeśli chodzi o picie xD Po kilku godzinach nasza impreza nieco urosła, bo Alex pod wpływem alkoholu pomyślał, że skoro tak świetnie bawimy się we trójkę to dlaczego nie zaprosić jeszcze swoich znajomych ? Także, w jego domu było około 20 ludzi ? To znaczy tyle się naliczyłam.
- Ej soryy koleś ... – zaśmiałam się. – nie widziałeś, gdzieś o takiej dziewczyny ? – zniżyłam rękę do wzrostu Miśki i znowu się zaśmiałam.
- Niestety nie, ale jeśli chcesz to mogę ci pomóc jej szukać – odwzajemnił mój ( chyba uśmiech, albo śmiech ? ) i chwycił mnie pod ramię po ledwo co się trzymałam na nogach i cały czas się śmiałam nie wiem z czego. Przeszukaliśmy cały dół, ale niestety nigdzie jej nie dostrzegłam.
- Emm... może na górach ? – wypowiedziałam te oto zdanie, na co koleś wybuchł śmiechem, a ja razem z nim, przez co nogi mi się zaplątały i się potknęłam, ale na szczęście ten chłopak mnie złapał.
- Chodź zaniosę cię – szybko wziął mnie na ręce i zaniósł na górę. Objęłam jego szyję i położyłam głowę na jego ramieniu, mocno zaciągając się jego perfumami.
- Zajebiste perfumy, gdzie je kupiłeś ? Też musze sobie takie sprawić...
- Haha, w takim jednym sklepie – odpowiedział otwierając pierwsze lepsze drzwi i wszedł do środka.
- To muszę do niego iść – chłopak postawił mnie na ziemi i oświecił światło. Rozejrzałam się po pokoju i skapłam się, że należy on do Alexa.
- Tu jej nie ma... – powiedziałam zasmucona, po czym opadłam na łóżko. Czemu ono jest takie wygodne ! ? Nie mogę zasnąć. Jest dopiero... spojrzałam na zegarek, który leżał na szafce nocnej. Jest dopiero 24. To taka wczesna godzina. Usiadłam i skrzyżowałam nogi. Chłopak cały czas stał i gapił się na mnie. Czy on mnie rozbiera wzrokiem ?
- Czy ty mnie rozbierasz wzrokiem ? –gdy jestem pijana, to zawsze gadam to co myślę i tylko prawdę. Czego naprawdę nie cierpię !
- Co ? Nie ! -  w jego oczach zobaczyłam przerażenie, z czego zaczęłam się śmiać. Boże co się ze mną dzieje ?
- Ugh... ja idę spać, a ty jak będziesz wychodził to zamknij drzwi za sobą – pomachałam mu ręką i przykryłam się kołdrą, odwracając się twarzą do ściany. Drzwi się zamknęły, ale on dalej był w pokoju, a na dodatek to położył się obok mnie i zaczął wkładać mi rękę pod bluzkę.
- Ej ! Co ty robisz ? – szybko usiadłam wysłałam mu minę typu ( o.O ? )
- Mała, przecież widzę, że tego chcesz ... – powiedział i chwycił mnie w pasie przyciągając mnie tym samym do siebie. Musiałam szybko coś wymyślić.
- Zaczeka – odepchnęłam go.
- Stawiasz się ? Lubię takie...
- Co ? Nie ! Ja tylko... To znaczy... Jeśli chcesz bym to zrobiła to idź się najpierw umyj. Tam jest łazienka – wskazałam na białe drzwi. Dzięki Bogu, że Alex ma własną łazienkę.
- Sugerujesz, że śmierdzę ?
- Nie... ale proszę cię zrób to, a zobaczysz nie pożałujesz – powiedziałam najbardziej zmysłowo jak tylko potrafiłam i posłałam mu seksowny uśmiech.
- W takim razie zaraz wracam. I żebyś mi nie usciekła, to .... – podszedł do drzwi i zamknął je na klucz, który zabrał ze sobą do łazienki. No super ! Gdy tylko zniknął za drzwiami, od razu podeszłam do komody, na której wcześniej zobaczyłam telefon (  jak się okazało należał on do Alexa ) i wybrałam numer do Kamila.
 - Stary powaliło cię ? O tej godzinie do mnie wydzwaniasz ? Wiesz w ogóle, która jest godzina ? Mam nadzieję, że to coś ważnego, bo inaczej się rozłączę – usłyszałam zaspany i lekko zdenerwowany głos chłopaka.
- Kamil ? – spytałam cicho.
- Ola ? – spytał zdziwiony.
- Potrzebuje twojej pomocy... – mój głos się załamał. Zaczęłam panikować i cały czas zaglądałam na drzwi od łazienki, czy przypadkiem ten koleś nie wychodzi.
- Co się stało ? Gdzie jesteś ?
- Jestem zamknięta w pokoju Alexa z jakimś obleśnym gościem. On się do mnie dobierał. Boję się go i nie wiem co mam robić. Proszę pomóż mi – błagałam go przez telefon.
- Zaraz tam będę... – usłyszałam po drugiej stronie słuchawki, jak drzwi się zamykają, a potem odgłos jadących aut. Odłożyłam telefon i podeszłam do okna. Może wyszłabym przez okno ? Otworzyłam je, ale gdy zobaczyłam jak wysoką jestem, od razu je zamknęłam. Może schowam się do szafy ? Palnęłam się w głowę. Przecież ten idiota nie ma szafy, tylko same komody. Gdy czekałam na Kamila, zorientowałam się, że nie słyszę już muzyki. Ponownie otworzyłam okno i wychyliłam się, by zobaczyć czy na dole w salonie pali się światło, ale niestety było ciemno. Jeśli impreza się już skończyła, to znaczy, że w domu jestem tylko ja i ten psychol. Kurde gdzie jest Alex i Miśka, gdy ich najbardziej potrzebuje ? Nagle usłyszałam, że drzwi od łazienki się otwierają. Ze strachu, aż podskoczyłam. No i co ja mam teraz zrobić ?
- Mam nadzieję, że teraz będziesz grzeczna i zrobisz dla mnie wszystko po dobroci – wygiął swoje usta w psychopatyczny uśmiech. Musiałam trafić na kogoś, kto uciekł z domu specjalnej troski ?
- Tak poza tym to w ogóle cię nie znam... – skrzyżowałam ręce na piersi.
- Wybacz nie przedstawiłem się. Jestem Bartek – zrobił krok w moją stronę i wyciągnął do mnie rękę, lecz szybko się cofnęłam. Być może i zbyt gwałtownie. Bartek zaśmiał się z mojej reakcji i zrobił kolejny krok, sprawiając że znowu się cofnęłam, wpadając tym samym na ścianę. Podszedł do mnie jeszcze bliżej. Odwróciłam głowę w drugą stronę, gdy chciał mnie pocałować.
- Gramy trudną co ? – uśmiechnął się sam do siebie i zaczął całować moją szyję. Próbowałam go odepchnąć, lecz te dwie rączki są raczej za słabe na takiego typa.
- Nie dotykaj mnie – wysyczałam przez zęby. Chłopak zaśmiał mi się w szyję i wziął na ręce, po czym rzucił na łóżko. Przyległ do mnie całym swoim ciężarem i mocno chwycił moje ręcę, trzymając je nad moją głową, po czym zaczął całować mój dekold. Do moich oczu zaczęły napływać łzy. Cały czas błagałam, by przestał, ale bez skutki. Jedną wolną rękę włożył mi pod koszulkę i chciał dobrać się do stanika, gdy ktoś zaczął walić do drzwi.
- Zajęte – krzyknął mój oprawca.
- Pomocy ! – krzyknęłam już cała zapłakana.
- Cicho siedź – koleś zakrył mi usta i zjechał pocałunkami jeszcze niżej. Odsłaniając przy tym mój stanik.
- Ola wytrzymaj – usłyszałam zza drzwi. To był Kamil. Chwilę później drzwi się otworzyły i do pokoju wleciał Kamil zwalając ze mnie mojego oprawcę. Zaraz za nim wbiegł Alex i Dominika. Od razu przytuliłam się do Kamila, kiedy Alex okładał pięściami tego gościa.

- Już jesteś bezpieczna. Jestem przy tobie... – powiedział mi Kamil i wyniósł mnie na rękach z pokoju.

------------------------
Moim zdaniem, to ten rozdział jest taki se xP
Ale mam nadzieję, że wam się podoba, gdyż, iż, ponieważ siedziałam nad nim bite 3 godziny ! 
Następny rozdział przewiduje na święta ;D 
Ale jeśli ma to wypalić, to chcę mieć pod tym rozdziałem gdzieś koło 10 komentarzy ;P 
Liczę na was kochani ! ;*
Wasza Carolajn ;3

środa, 31 lipca 2013

#28 opowiadanie.

- Ola, nie możesz siedzieć w tym pokoju przez całe życie ! Otwórz te drzwi natychmiast, słyszysz ? – moja matka waliła pięściami i nogami po moich drzwiach, ale bez skutku. Po tym jak Kamil ze mną zerwał, zamknęłam się moim kochanym azylu, wraz z Nerem. Tylko on mi został. Tylko on mnie kocha. Wakacje się rozpoczęły i jakimś cudem zdałam do następnej klasy, z czego bardzo się cieszę, chodź tego nie widać.
- Twój ojciec już tu jedzie ! Pożałujesz tego smarkulo... – oto widzicie jak moja kochana mamusia mnie kocha. Oj, bo jeszcze się wzruszę. Ten jej kochanek wprowadził się do nas do domu, ciekawe jak tata na to zareaguje ? A tak poza tym to nie siedzę tu cały czas, bo muszę wychodzić z psem na spacer. Więc niech się wali, pewnie nie ma kto jej posprzątać w domu. Phi... dobrze jej tak.
- Ola ? – usłyszałam głos mojego młodszego braciszka. Od razu otworzyłam mu drzwi i wpuściłam do środka.
- Co jest mały ? – posłałam mu ciepły uśmiech i wzięłam na kolana.
- Nudzi mi się – Mateuszek momentalnie posmutniał i zaczął się bawić moimi włosami.
- A chcesz iść ze mną i z Nerem na spacer ?
- Tak !
- To idź się ubierać, a ja zaraz do ciebie dojdę – połaskotałam go, a on uciekł na dół zakładać buty. Zapięłam psu smycz i ubrałam czerwone conversy.
- Chodź pójdziemy do parku – uśmiechnęłam się i chwyciłam brata za rączkę. Spacerkiem kierowaliśmy się w stronę parku dla psów. Obok którego znajduję się też nowoczesny plac zabaw. Gdy doszliśmy, Mateusz od razu pobiegł do swoich kolegów, a ja spuściłam Nera ze smyczy. Mój pies jakoś nie należy do tych co latają jak opętane. On woli trzymać się blisko mnie. Usiadłam na wolnej ławce pod drzewem. Nero obwąchał najbliższy teren, po czym położył się obok moich nóg. Nagle z mojej kieszeni wydobył się dźwięk komórki. Wyciągnęłam ją i nie patrząc kto dzwoni odebrałam.
- Tak ?
- Hej Ola ! Gdzie jesteś ? – to była moja przyjaciół Miśka.
- O cześć ! A no w parku sobie jestem z Nerem i małym, a co ?
- Nie ruszaj się zaraz tam będę – usłyszałam piskliwy głos Miśki i dźwięk rozłączenia rozmowy. Okey... Ciekawe co się stało ? Po niespełna 15 minutach, ujrzałam dziewczynę.
- Hej – przytuliłam ją na powitanie. – Stało się coś ?
- Nie, ale spotkania z twoją mamą, są coraz bardziej nieprzyjemne – skrzywiła się, a ja się zaśmiałam. Od kiedy to cokolwiek związanego z moją matką może być przyjemne ?
- Co takiego znowu zrobiła ? – spytałam ją cała rozbawiona.
- Przyszłam do ciebie i twoja mama otworzyła drzwi, obleciała mnie wzrokiem od góry do dołu i powiedziała „ Nie wiem, gdzie jest, idź szukać ją gdzie indziej”, po czym zamknęła mi drzwi przed nosem...
- Nie przejmuj się nią, naprawdę nie warto – pocieszyłam ją.
- Głupia zadzwoniła do taty i teraz do nas jedzie... Ciekawa jestem jak zareaguje na fakt, że w jego łóżku śpi obcy facet – zaśmiałam się. – Sama wpakowała się w niezłe gówno...
-Serio, twój ojciec przyjeżdża ? – Miśka nieźle się ucieszyła na ten fakt.
- Tak – pokazałam jej język.
- Ale super ! Zawsze jak przyjeżdżał, to coś nam przywoził...
- Też się cieszę, ale teraz pomyśl. Jeśli on zobaczy co się dzieje w domu, to nie pozwoli mojej mamie się mną opiekować, a tym bardziej Mateuszem – wskazałam na chłopca goniącego się z kolegami. – Nie wiem, co będzie potem. On nie może zrezygnować z pracy, bo tylko dzięki niej się utrzymujemy, a nie może też wziąć nas do siebie...
- Ale ty za niedługo kończysz 18 lat, więc będziesz mogła mieszkać sama
- Wiem, ale co będzie z Mateuszem ? Chyba będę musiała zrezygnować ze szkoły... Nie pozwolę, by trafił do domu dziecka, ani żeby matka się nim opiekowała.
- Widzę, że masz dużo na głowie... i wiem jak cię rozerwać – uradowała się dziewczyna. – Kiedy przyjeżdża twój tata ?
- Mama zadzwoniła do niego dzisiaj, więc najwcześniej jutro rano będzie w domu – wypowiedziałam na głos moje myśli.
- To super... możesz zaprowadzić Mateusza do domu ?
- Nie wiem co kombinujesz, ale zgadzam się – uśmiechnęłam się i wstałam – Mateusz ! – krzyknęłam do brata, a ten od razu do mnie przybiegł.
- Chcesz iść do Marcina ? – Marcin to syn naszej sąsiadki, obaj bardzo się przyjaźnią.
- Tak !
- To idź pożegnaj się z kolegami i idziemy – posłałam mu ciepły uśmiech, a ten pomachał przyjaciołom, po czym odprowadziłam go do sąsiadki, a Nera do domu.
- To gdzie teraz ? – zwróciłam się do Miśki.

- Do Alexa – uśmiechnęła się i pociągnęła mnie w kierunku jego domu...
--------------------------------------------------------------------
Wielki powrót Caroline ! ! ! 
Witam wszystkich ;* Powróciłam po jakże długiej przerwie ;D Oto mój mały wstęp do dalszej części opowiadania ;P Jeśli chcecie dowiedzieć się co będzie się działo z Olą i jej życiem, a także z Kamilem, TO ZBIERAĆ SWOJE ŚLICZNE ZADKI I KOMENTOWAĆ ! ;* 
To tyle z mojej strony :)
Do zobaczenia ! xoxo

środa, 26 czerwca 2013

#27 opowiadanie.

*Pół roku później*
Od ostatniej kłótni z Kamilem minął tydzień. Od tego czasu nie wychodzę z pokoju, nic nie jem, z nikim nie rozmawiam. Jestem nieobecna duchem. Nasze pierwsze spotkanie pamiętam jakby to było wczoraj.

‘- Część Kamil, miło mi cie poznać- uśmiechnęłam się do niego najładniej jak potrafiłam.  Chłopak miał ciemne włosy, lekko opadające na brązowe oczy. Wyglądał na trochę starszego ode mnie, pewnie miał 15 albo 17 lat. Ubrany był w ciemny T-shirt i dżinsy.
- Hej, mi również jest miło – uścisnął mi dłoń, odsłaniając przy tym swoje niemal śnieżno białe zęby.- Alex dużo mi o tobie opowiadał, ale nie sądziłem, że to co mówi okaże się prawdą.’

Doskonale pamiętam także nasz pierwszy pocałunek. Niesamowite motylki w brzuchu, gdy Kamil tłumaczył mi się z tego co zrobił.

‘– To co, może się pościgamy do drzewa ?
-A co będzie miał zwycięzca ?
-Nie wiem, może dostanie całusa. – uśmiechnęłam się do niego i klepnęłam w ramie.
- Berek ! – zaśmiałam się i pobiegłam w stronę mety, zostawiając Kamila daleko w tyle.
-To nie fair ! Oszukujesz ! – w końcu ruszył się z miejsca i po chwili już mnie doganiał. Nie miałam pojęcia że jest tak szybki. Od drzewa dzieliło mnie już tylko kilka metrów, lecz Kamil zdążył mnie wyprzedzić.
- Wygrałem ! Dajesz mi buziaka. – powiedział ciesząc się jak małe dziecko.
-Ok. – nawet mnie to ucieszyło, że przegrałam, ale nie dałam tego po sobie poznać.  Podeszłam do niego lekko zdyszana i już miałam pocałować go w policzek, gdy on odwrócił głowę i nasze usta się spotkały...’

Pamiętam niesamowite zaproszenie na bal. Radość, która gościła w oczach bruneta gdy zgodziłam się na pójście z nim.

‘Weszłam do mojego pokoju i zajrzałam do szafy, aby przebrać się. Po jej otworzeniu z jej wnętrza wyskoczył Kamil z bukietem róż i wielką reklamówką. Klęknął przede mną.
- Olu, czy pójdziesz ze mną na bal ? – zapytał mnie z nadzieją w oczach Kamil.
- O Boże ! No oczywiście że tak – krzyknęłam i rzuciłam się na Kamila przewracając go. Zaczęłam go całować jak opętana, tak bardzo go kochałam.’

Pamiętam te wszystkie spędzone razem chwile. Niesamowite wieczory spędzone razem na rozmawianiu o przyszłości. O wszystkim co kiedykolwiek nas w życiu spotkało.

‘- Jest już 22.10, no nieźle się zasiedziałem. – wstał z łóżka i przeciągnął się.
- A Ty gdzie idziesz ?
- No jak to gdzie ? Do domu nie ? Twoja mama pewnie zaraz będzie, a zresztą jutro jest szkoła.
- To zostań u mnie na noc. Nie puszcze Cię teraz do domu, gdy jest tak późno.
- Skoro nalegasz. – zaśmiał się i z powrotem wskoczył mi do łóżka i zaczął mnie całować. Zasnęliśmy dopiero o 1 w nocy,  bo przez ten czas rozmawialiśmy o przyszłości. Jak będziemy mieszkać, że będziemy codziennie zasypiać i budzić się razem, aż do śmierci.’


Naprawdę czy to musi się tak skończyć ? Czy los tak to zaplanował i czy nic nie da się już z tym zrobić ? Jak ja mogłam być taka głupia. Od ostatnich miesięcy kłóciliśmy się niemal codziennie, ale że pójdzie o taką głupotę i że będzie to aż tak poważne nigdy nie przypuszczałam. Zdawałam sobie sprawę, że to wszystko moja wina. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ta durna wizyta Dawida i niespodziewany pocałunek. Takie sytuacje zdarzały się naprawdę często. Chciałam zgłosić na policję naruszenie prywatności, lecz nie zrobiłam tego w porę. Teraz mam za swoje. Jestem pewna, że Dawid to zaplanował. Chciał rozwalić mój związek. Jak widać udało mu się. Nigdy sobie tego nie wybaczę.
________________________________________________________________________________
Chcę podziękować, że tak miło mnie przywitaliście z powrotem. Rozdziały pewnie nie będą pojawiały się regularnie. W wakacje chcę także odpocząć. W międzyczasie muszę pisać rozdział na bloga http://podejmij-to-ryzyko-1d.blogspot.com/ który pojawi się najprawdopodobniej po wakacjach. Wszystko zależy od tego jak szybko uporam się z jakimś rozdziałem. Zapraszam do komentowania blogów Caroline http://hej-swaggie.blogspot.com/ i http://let-her-know-right-now.blogspot.com/ jak i także mojego drugiego. Każdy komentarz motywuje. Dziękuje za Wszystko. Kocham Was xx Waybooloo <3

INFORMACJA

Witam ;3 Wiem, że dawno mnie tutaj nie było i pewnie nikt tu już nie zagląda jednakże postanowiłam sie do Was odezwać. Przepraszam, że opuściłam Was na tak długo bez żadnej informacji. Nie miałam głowy do pisania dwóch blogów jednocześnie. Postanowiłam zawiesić tego bloga i pisałam tamtego. Chciałabym teraz wrócić tutaj, ale czy ktoś by jeszcze chciał to czytać ? Bloga http://podejmij-to-ryzyko-1d.blogspot.com/ postanowiłam zawiesić na czas wakacji. Widziałam jedno pytanie na blogu Caroline (http://let-her-know-right-now.blogspot.com/) o nowy rozdział tutaj, więc teraz ja chcę się Was zapytać. Czy chcecie kontynuację tego opowiadania w moim wykonaniu ? Caroline już dawno zrezygnowała z prowadzenia ze mną tego bloga. Tak więc, jeżeli chciałby ktoś abym kontynuowała pisanie na tym blogu proszę napisać komentarz. Dziękuje za przeczytanie. Waybooloo *___*

poniedziałek, 11 marca 2013

#26 opowiadanie.


Z racji iż była niedziela pospaliśmy dłużej. Nie aż za długo ponieważ postanowiłam że pójdziemy dziś na łyżwy. Obudziłam się o 9. Wyszłam po cichutku z łóżka i poszłam zrobić nam śniadanie. Z racji iż Kamil kochał gofry zrobiłam je. Poszłam go obudzić. Pocałowałam go najdelikatniej jak potrafiłam. Poczułam jak odwzajemnia mój pocałunek i ciągnie mnie w swoją stronę. Muskaliśmy delikatnie swoje wargi, tocząc walkę przyjemności językami, które raz po raz obijały się o podniebienia. Oddałam się przyjemności i całowałam go coraz brutalniej i położyłam się na jego nagim torsie, mocno przyciskając go do siebie. Coraz bardziej pogłębialiśmy nasze pocałunki. Nagle emocje wzięły górę, Kamil zaczął mnie rozbierać.
- Nie teraz – jęknęłam – mama jest w domu.
Oderwaliśmy się od siebie z jeszcze większym pożądaniem i zeszliśmy na gofry. Nagle usłyszeliśmy energiczne pukanie do drzwi. Poszłam je otworzyć i ujrzałam jego z wielkim misiem.
- Ola, przepraszam Cię za wszystko – powiedział Dawid wręczając mi pluszaka. Tak, ten Dawid o którym zapominałam wieki. Ludzka bezczelność nie zna granic.
- Dawid, nie powinieneś tu przychodzić – warknęłam, oddałam mu niepotrzebny mi od niego plusz i zatrzasnęłam drzwi.
- Misiu, kto to był ? – wołał zaniepokojony brakiem mojej obecności Kamil.
- Nikt ważny – powiedziałam podchodząc do niego i dając mu soczystego buziaka w usta po czym zaczęłam zajadać się śniadankiem. Po chwili zeszła moja mama, wzięła gofry i zasiadła przed TV. Podczas oglądania wiadomości wydarła się jak małe dziecko. Razem z Kamilem wparowaliśmy do salonu jak poparzeni. Zobaczyliśmy moją mamę wlepiającą gały w wielki ekran telewizora, w którym była ona sama. Pracowała ona w wielkiej korporacji. Pobiegła szybko się ubrać i wyleciała z domu do pracy. My z Kamilem zrezygnowaliśmy z wypadu na łyżwy z powodu zamarznięcia. Było -15*C. Postanowiliśmy obejrzeć jakiś film, który już po pierwszych 15 min zanudził nas na śmierć, więc postanowiłam iść do kuchni przyrządzić nam hamburgery. Podczas czekania na ogrzanie się kotletów, zostałam objęta przez Kamila. Był tak blisko, że czułam jego ciepły oddech na karku, który po chwili został całowany. Kamil obrócił mnie i podniósł do góry, ja oplotłam jego biodra nogami. Powoli przenosiliśmy się w stronę mojego pokoju gubiąc przy okazji części garderoby. Razem z Kamilem wylądowaliśmy na łóżku, razem było nam cudownie, jednak nieoczekiwanie moja mama wróciła do mieszkania pod pretekstem zapomnienia kluczy, Kamil szybko uciekł do łazienki a ja błyskawicznie ubrałam się w pierwszą lepszą rzecz którą miałam w szafie. Moja mama weszła do mojego pokoju i jak zobaczyła porozrzucane po podłodze ubrania chwyciła się za głowę.
- Aleksandro, co to ma znaczyć – powiedziała groźnie i pokiwała na mnie wskazującym palcem.
- Ależ mamo, my tylko robimy porządki w mojej szafie, niepotrzebne rzeczy chce oddać potrzebującym – wymyśliłam szybko kłamstwo i opowiedziałam o nim mojej rodzicielce. Mama wyszła z mieszkania oznajmując że będzie późno. Razem z Kamilem do końca wieczora oglądaliśmy film popijając gorące kakałko. O 21.00 Kamil poszedł do domu, jutro szkoła i ja i on musieliśmy wreszcie do niej iść. Poszłam pod prysznic, umyłam się i przebrałam w piżamkę po czym wskoczyłam do łóżka zasnęłam
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że takie krótkie. Niestety jak na razie wena mnie opuściła, ale nie martwcie się. Obiecuję, że będzie lepiej. Zapraszam także na mojego drugiego bloga http://podejmij-to-ryzyko-1d.blogspot.com/

niedziela, 3 marca 2013

#25 opowiadanie.


Następnego ranka. Yyy… no ranka, była godzina 12. Uznajmy to za ranek. Gdy się obudziłyśmy zeszłyśmy na dół zrobić coś na śniadanie, po śniadaniu wróciłam do domu. Weszłam do mojego pokoju i zajrzałam do szafy, aby przebrać się. Po jej otworzeniu z jej wnętrza wyskoczył Kamil z bukietem róż i wielką reklamówką. Klęknął przede mną.
- Olu, czy pójdziesz ze mną na bal ? – zapytał mnie z nadzieją w oczach Kamil.
- O Boże ! No oczywiście że tak – krzyknęłam i rzuciłam się na Kamila przewracając go. Zaczęłam go całować jak opętana, tak bardzo go kochałam. – Jak wszedłeś do domu ?
- Twoja mama mnie wpuściła – powiedział, całując mnie. Byłam wtedy taka szczęśliwa.
- Co jest w tej reklamówce ? – zapytałam zaciekawiona.
- Zobacz. Mam nadzieje że ci się spodoba.
Otworzyłam reklamówkę i ujrzałam w niej miętową sukienkę, to właśnie ta o której marzyłam, w komplecie były szpilki i kwiatek do włosów w tym samym kolorze.
- Boże Święty, Kamil. Dziękuję, tak bardzo cię kocham – mówiłam przez łzy, Kamil przytulił mnie mocno do siebie.
- Ja też Cię kocham Ola. Bardzo cię kocham – powiedział, ujął moją twarz swoimi dłońmi i zaczął mnie całować. Wylądowaliśmy na łóżku i dalej się całowaliśmy. Nagle tak bardzo romantyczna chwila przerodziła się dla mnie w piekło. Kamil zaczął mnie łaskotać.
- Przestań głupku, no przestań – udało wydobyć mi się przez śmiech. Rzuciłam się na niego i też zaczęłam go łaskotać. Wtedy weszła moja mama.
- Koniec tego dobrego, zejdźcie na obiad – powiedziała i wyszła. Poleżeliśmy jeszcze z 10 minut całując się i zeszliśmy na obiad. Były frytki z kurczakiem, pycha. Po obiedzie poszliśmy poleżeć.
- Powiedz mi, skąd miałeś tyle pieniędzy żeby kupić mi tą sukienkę, ona kosztowała majątek.
- Miałem pieniądze na specjalną okazję, nie ma specjalniejszej okazji niż ty – powiedział rumieniąc się.
- Kamil, naprawdę bardzo ci dziękuje. Nigdy nie miałam takiej osoby, która.. no wiesz, kochała mnie tak bardzo jak ty. Dziękuje ci za to – powiedziałam i poczułam jak Kamil starł mi łezkę, która leciała po moim policzku i pocałował mnie. Poszliśmy na spacer, oczywiście Nera wzięliśmy ze sobą. Poszliśmy do parku, tam poczułam się nieswojo, jakby ktoś mnie obserwował. Jednak wiedziałam, że to nie prawda. Gdy wracaliśmy do domu, znów poczułam na sobie czyjeś spojrzenie i zaczęłam rozglądać się dookoła. Nagle z krzaków wyskoczył ktoś i zaczął mnie przytulać i całować. Nie był to Kamil, bo on stał obok mnie i wpatrywał się w całą sytuację z otwartą buzią. Nim się zorientowałam co się dzieje osoba z krzaków obróciła mnie i pocałowała w usta. Zorientowałam się, że to Dawid.
- Co ty robisz ?! Ola, kto to jest ? Powiedz mi – zaczął wrzeszczeć Kamil.
- Boże, Dawid co ty robisz. Co ty tu robisz ? Po co przyjechałeś ? – nie mogłam uwierzyć własnym oczom że to Dawid. Nienawidziłam go, a on tak po prostu przyszedł sobie i zaczął mnie całować – To jest Kamil, MÓJ CHŁOPAK – przedstawiłam chłopaka
- Miło mi ? – powiedział ironicznie Kamil. Widziałam że jest zły.
- Musimy iść, a ty w ogóle nie powinieneś wracać – rzuciłam Dawidowi i odeszłam z Kamilem w stronę mojego domu.
- Ola, wytłumacz mi . Kim był ten facet. O co chodzi ?
- W domu wszystko ci opowiem. – rzuciłam Kamilowi niebezpieczne spojrzenie.
Gdy weszliśmy do domu, ruszyliśmy od razu w stronę mojego pokoju.
- Powiesz mi wreszcie kim był ten koleś ? – zapytał mnie z wyrzutem Kamil.
- Okej, więc to był Dawid. Ten Dawid, który mnie oszukał, przez którego tak bardzo cierpiałam – odparłam i mocno przytuliłam się do Kamila.
- Już dobrze kochanie, ja ciebie nigdy tak nie potraktuje. Uwierz mi. – powiedział Kamil po czym pocałował mnie w czoło – muszę iść do domu.
- Proszę Kamil, zostań. Bardzo cię proszę – powiedziałam wycierając łzy. Podeszłam do niego i zaczęłam go całować – Dziękuje Ci. Dziękuje za to, że tak bardzo mnie kochasz – powiedziałam i mocno go przytuliłam, w tej chwili uświadomiłam sobie jak bardzo go kocham i że nie mogę stracić najważniejszej osoby w moim życiu.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo proszę o komentarze, to mnie motywuje do dalszych działań. Liczę na Was kochani i dziękuje za 845 wyświetleń. :3

czwartek, 28 lutego 2013

#24 opowiadanie.


Obudziłam się o 5. Wyszłam z namiotu, żeby nie obudzić Kamila, który spał jak zabity. Usiadłam obok oczka wodnego, które Kamil zbudował razem z Aleksem i swoim tatą. Obok oczka stał drewniany domek. Kamil nie miał tyle siły, aby wejść do środka. Bał się. Nero latał po całym podwórku, wbiegł do oczka. Wystraszył się i wybiegł z niego jakby zobaczył ducha. Przybiegł do mnie i zaczął się wytrzepywać. Moim piskiem obudziłam Kamila.
- Co jest ? Co się stało ? – wrzeszczał Kamil wylatując z namiotu. Wymachiwał rękami tak idiotycznie, że zaczęłam się śmiać jak idiotka. Gdy Kamil mnie zobaczył też zaczął się śmiać.
- Nic, to tylko Nero ochlapał mnie wodą – uspokajałam Kamila, po czym on podszedł do mnie, chwycił mnie w pasie i pocałował.
- Ola, już nigdy mnie tak nie strasz – wyszeptał z poważną miną i strachem w oczach.
- Przepraszam – szepnęłam spuszczając głowę. Kamil podniósł ją i spojrzał mi prosto w oczy.
- Kocham Cię ! – powiedział.
- Ja Ciebie bardziej – powiedziałam i pocałowałam go – Idę dziś do galerii z Miśką i Aleksem, może chcesz iść z nami ?- zapytałam uśmiechając się
- Z chęcią pójdę z Wami – powiedział Kamil i dał mi buziaka w policzek.
Zaczęliśmy sprzątać w namiocie i powoli się zbieraliśmy do wyjścia, musieliśmy iść jeszcze do mnie, żeby zostawić Nera i musiałam się jeszcze przebrać.
O 15.30 byliśmy już na miejscu i spotkaliśmy się z Miśką i Aleksem. Ruszyliśmy w stronę różnych sklepów. W jednym z nich spostrzegłam niesamowitą sukienkę. Mimo iż nie lubiłam w nich chodzić, bardzo mi się spodobała i postanowiłam ją kupić. Weszliśmy do sklepu, a ja podeszłam do wieszaka z sukienkami, w tym też z tą i spojrzałam na cenę, po czym posmutniałam i podeszłam do reszty.
- Co się stało ? – zapytał mnie Alex.
- Nic ważnego, spodobała mi się jedna sukienka. Jest bardzo droga, ale to nic. Znajdę sobie coś innego.
- Okej, to idziemy dalej – powiedziała Miśka i pociągnęła mnie za rękę. Po 4 godzinnych zakupach, poszliśmy do Aleksa pooglądać film. Była to „Ostatnia piosenka”, film bardzo nam się spodobał. Zostałam u Miśki na noc, ponieważ jutro jest sobota.
Przez całą noc gadałyśmy. O wszystkim i o niczym. Zajadałyśmy się czipsami i popcornem. Słuchałyśmy muzyki, śpiewałyśmy „Ona tańczy dla mnie” i tańczyłyśmy „Harlem shake”. Było bardzo fajnie. Gadałyśmy o balu, który ma się odbyć w następną sobotę.  Miałam nadzieje że Kamil mnie zaprosi.
- Miśka, jak Kamil mnie zaprosi pożyczysz mi jakąś kieckę ? – zapytałam robiąc oczka szczeniaczka.
- No jasne że tak. Szpilki też ? Możesz sobie poprzymierzać dzisiaj.
Zgodziłam się i zaczęłam szperać w szafie od Domi. Zaczęłyśmy się przebierać. Wyglądałyśmy jak prawdziwe księżniczki. Wybrałam sobie kremową sukienkę wraz z szpilkami w tym samym kolorze. Potem położyłyśmy się spać, była godzina 4 więc byłyśmy bardzo śpiące.