Obudziłam się o 6.00 ponieważ
zadzwonił mi budzik. Znów szkoła – pomyślałam, zrobiłam skrzywioną minę i
poszłam do łazienki. Ogarnęłam się, ubrałam i zeszłam na dół zjeść śniadanie.
Napisałam sms’a Miśce : „Jestem już prawie gotowa, czekam”. Miśka nie
odpisywała, zmartwiłam się lecz wyszłam na dwór na którym jej nie było. Pewnie
zaspała – pomyślałam i ruszyłam w stronę szkoły. Po jednej lekcji Miśki dalej
nie było, postanowiłam się zerwać i pójść do niej do domu. Doszłam. Ze
zdenerwowania nie potrafiłam trafić w dzwonek. Gdy już mi się udało, nikt nie
otwierał. Byłam spanikowana, zadzwoniłam do mamy Miśki :
- Dzień Dobry – powiedziałam –
mogłabym się dowiedzieć co dzieje się z Dominiką ?
- Dominika, ona jest w szpitalu –
mówiła mama Miśki szlochając – jeśli przyjedziesz opowiem ci co się stało,
przez telefon nie wypada – powiedziała i rozłączyła się.
Szybko zaczęłam biec w stronę
domu dzwoniąc jednocześnie do mamy.
- Mamo ! Szybko, odpalaj
samochód. Miśka jest w szpitalu – krzyknęłam do telefonu i przyspieszyłam.
Po niecałych 5 minutach znalazłam
się pod domem, mama już na mnie czekała.
- Co się stało ? – zapytała
- nie wiem jeszcze, mama Dominiki
powiedziała że powie mi jak przyjadę do szpitala – powiedziałam z drżeniem w
głosie, bardzo martwiłam się o moją przyjaciółkę.
Gdy przyjechałam przy łóżku Miśki
siedział Alex. Był cały poobijany.
- Co się stało ? – zapytałam Aleksa
ciągnąc go za rękę na korytarz.
- Byliśmy wieczorem w parku, do
Dominiki przyczepiło się paru nachlanych kolesi więc zaczęliśmy iść w stronę
jej domu – mówił, widziałam łzy które spływały mu po policzkach – Miśka,
martwiąc się że idą za nami zadzwoniła do mamy gdzie jesteśmy żeby po nas
przyjechała, ale oni nas dogonili i zaczęli Miśkę ciągnąć w stronę parku.
Zacząłem się z nimi bić żeby ją zostawili. Wtedy jeden z nich mi przywalił,
reszta zaciągnęła ją do wielkiego drzewa i zaczęli ją dotykać. Było to
obrzydliwe. Miśka się strasznie bała, krzyczała jak opętana. Wtedy przyjechała
jej mama z policją, ci faceci zaczęli uciekać a Miśkę rzucili na to drzewo,
uderzyła mocno głową. Na razie jest w śpiączce, ale jak się wybudzi wszystko ma
być dobrze.
- O boże ! – powiedziałam,
trzęsłam się jak opętana. Bałam się, że mojej przyjaciółce mogło się coś stać,
na szczęście zjawiła się policja z jej mamą.
- Dlaczego do mnie nie zadzwoniłeś
? Jak mogłeś mi tego nie powiedzieć ? – krzyczałam na Aleksa, chociaż był to
cichy krzyk spowodowany płaczem Alex poczerwieniał.
- Wiedziałem że się zdenerwujesz
jak dowiesz się że to przeze mnie – powiedział roztrzęsiony. Wiedziałam że jest
mu z tego powodu przykro. Wtedy mocno go przytuliłam i powiedziałam że wszystko
będzie dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz