wtorek, 12 lutego 2013

#12 opowiadanie.


Obudziłam się o 6.00 ponieważ zadzwonił mi budzik. Znów szkoła – pomyślałam, zrobiłam skrzywioną minę i poszłam do łazienki. Ogarnęłam się, ubrałam i zeszłam na dół zjeść śniadanie. Napisałam sms’a Miśce : „Jestem już prawie gotowa, czekam”. Miśka nie odpisywała, zmartwiłam się lecz wyszłam na dwór na którym jej nie było. Pewnie zaspała – pomyślałam i ruszyłam w stronę szkoły. Po jednej lekcji Miśki dalej nie było, postanowiłam się zerwać i pójść do niej do domu. Doszłam. Ze zdenerwowania nie potrafiłam trafić w dzwonek. Gdy już mi się udało, nikt nie otwierał. Byłam spanikowana, zadzwoniłam do mamy Miśki :
- Dzień Dobry – powiedziałam – mogłabym się dowiedzieć co dzieje się z Dominiką ?
- Dominika, ona jest w szpitalu – mówiła mama Miśki szlochając – jeśli przyjedziesz opowiem ci co się stało, przez telefon nie wypada – powiedziała i rozłączyła się.
Szybko zaczęłam biec w stronę domu dzwoniąc jednocześnie do mamy.
- Mamo ! Szybko, odpalaj samochód. Miśka jest w szpitalu – krzyknęłam do telefonu i przyspieszyłam.
Po niecałych 5 minutach znalazłam się pod domem, mama już na mnie czekała.
- Co się stało ? – zapytała
- nie wiem jeszcze, mama Dominiki powiedziała że powie mi jak przyjadę do szpitala – powiedziałam z drżeniem w głosie, bardzo martwiłam się o moją przyjaciółkę.
Gdy przyjechałam przy łóżku Miśki siedział Alex. Był cały poobijany.
- Co się stało ? – zapytałam Aleksa ciągnąc go za rękę na korytarz.
- Byliśmy wieczorem w parku, do Dominiki przyczepiło się paru nachlanych kolesi więc zaczęliśmy iść w stronę jej domu – mówił, widziałam łzy które spływały mu po policzkach – Miśka, martwiąc się że idą za nami zadzwoniła do mamy gdzie jesteśmy żeby po nas przyjechała, ale oni nas dogonili i zaczęli Miśkę ciągnąć w stronę parku. Zacząłem się z nimi bić żeby ją zostawili. Wtedy jeden z nich mi przywalił, reszta zaciągnęła ją do wielkiego drzewa i zaczęli ją dotykać. Było to obrzydliwe. Miśka się strasznie bała, krzyczała jak opętana. Wtedy przyjechała jej mama z policją, ci faceci zaczęli uciekać a Miśkę rzucili na to drzewo, uderzyła mocno głową. Na razie jest w śpiączce, ale jak się wybudzi wszystko ma być dobrze.
- O boże ! – powiedziałam, trzęsłam się jak opętana. Bałam się, że mojej przyjaciółce mogło się coś stać, na szczęście zjawiła się policja z jej mamą.
- Dlaczego do mnie nie zadzwoniłeś ? Jak mogłeś mi tego nie powiedzieć ? – krzyczałam na Aleksa, chociaż był to cichy krzyk spowodowany płaczem Alex poczerwieniał.
- Wiedziałem że się zdenerwujesz jak dowiesz się że to przeze mnie – powiedział roztrzęsiony. Wiedziałam że jest mu z tego powodu przykro. Wtedy mocno go przytuliłam i powiedziałam że wszystko będzie dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz