… Mateusz. Mój malutki braciszek,
który ma 5 latek. Wskoczył na mnie i zaczął skakać na moim łóżku, zaczął
krzyczeć „Ola się ziakochała. Ola się ziakochała”. Po chwili do mojego pokoju
wkroczył Dawid z wielkim bukietem róż. Miał wielkiego banana na twarzy.
- Witaj śliczna. Wyspała się
królewna ? – powiedział nie przestając się uśmiechać.
- Co ty tu robisz ? Oszalałeś ? –
krzyknęłam z zaskoczenia.
- Tak, rzeczywiście oszalałem. Oszalałem
na twoim punkcie – powiedział wręczając mi bukiet – A teraz ubieraj się
szybciutko.
- Dlaczego ? Nie mogę nigdzie
iść, mama mi na pewno nie pozwoli.
- Już to załatwiłem, ubieraj się.
Czekam na dole, śliczna.
Wyszłam szybko z łóżka i
pobiegłam do łazienki się ogarnąć. Ubrałam krótkie spodenki, czerwoną bluzkę z
sercem i czerwone converse w międzyczasie napisałam sms’a do Miśki : „Dawid do
mnie przyszedł, zaraz mi serce wyskoczy, szczegóły później” . Pobiegłam na dół
gdzie czekał na mnie Dawid z mamą.
- Kochanie, do zobaczenia później
– powiedziała mama, w tym czasie Dawid zawiązał mi oczy chustką i wziął na ręce.
Po chwili siedzieliśmy najprawdopodobniej w samochodzie. Po 30 min. jazdy i
pytania się dokąd jedziemy, wyszliśmy z „pojazdu” i szliśmy. Nagle Dawid
przytulił mnie i z ciągnął chustkę z oczu. Wtem zorientowałam się że jesteśmy
na jakiejś górce. Gdy spojrzałam w dół ukazał mi się najpiękniejszy widok w
moim życiu. Ukazała mi się wielka łąka, a na niej wielki napis ułożony z różowych
kwiatów : „ Proszę, zaufaj mi śliczna. Szaleje na twoim punkcie”. Wtedy
zaczęłam płakać, rozryczałam się jak małe dziecko i ryczałam tak z 10 min.
przytulając się do Dawida.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuje Ci
bardzo. To najsłodsza rzecz jaką kiedykolwiek, ktokolwiek mi zrobił.
- Nie ma za co, śliczna. Dla ciebie
mógłbym zrobić wszystko – mówiąc to, dał mi buziaka z policzek.
Wtedy zaburczało mi w brzuchu i
przypomniałam sobie, że nie jadłam śniadania. Dawid jakby czytał mi w myślach.
- Więc teraz na śniadanko, śpiąca
królewno – oznajmił. Obróciłam się i chciałam wracać do „pojazdu” którym
przyjechaliśmy, ale on chwycił mnie za rękę.
- Gdzie idziesz ? Na śniadanie w
drugą stronę.
- Ale tam jest przepaść –
powiedziałam z przerażeniem w oczach. Wtem Dawid ubrał jakiś wielki plecak,
przyczepił coś do mnie, przytulił mnie i zaczął biec w przepaść. Skoczył ze mną
w dół. Już myślałam że zginiemy, wtem pociągnął za linkę i wielka czerwona
płachta wyleciała z plecaka Dawida, lecieliśmy powoli w dół patrząc na piękny
krajobraz nieznanego mi miejsca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz