niedziela, 10 lutego 2013

#5 opowiadanie.


… Mateusz. Mój malutki braciszek, który ma 5 latek. Wskoczył na mnie i zaczął skakać na moim łóżku, zaczął krzyczeć „Ola się ziakochała. Ola się ziakochała”. Po chwili do mojego pokoju wkroczył Dawid z wielkim bukietem róż. Miał wielkiego banana na twarzy.
- Witaj śliczna. Wyspała się królewna ? – powiedział nie przestając się uśmiechać.
- Co ty tu robisz ? Oszalałeś ? – krzyknęłam z zaskoczenia.
- Tak, rzeczywiście oszalałem. Oszalałem na twoim punkcie – powiedział wręczając mi bukiet – A teraz ubieraj się szybciutko.
- Dlaczego ? Nie mogę nigdzie iść, mama mi na pewno nie pozwoli.
- Już to załatwiłem, ubieraj się. Czekam na dole, śliczna.
Wyszłam szybko z łóżka i pobiegłam do łazienki się ogarnąć. Ubrałam krótkie spodenki, czerwoną bluzkę z sercem i czerwone converse w międzyczasie napisałam sms’a do Miśki : „Dawid do mnie przyszedł, zaraz mi serce wyskoczy, szczegóły później” . Pobiegłam na dół gdzie czekał na mnie Dawid z mamą.
- Kochanie, do zobaczenia później – powiedziała mama, w tym czasie Dawid zawiązał mi oczy chustką i wziął na ręce. Po chwili siedzieliśmy najprawdopodobniej w samochodzie. Po 30 min. jazdy i pytania się dokąd jedziemy, wyszliśmy z „pojazdu” i szliśmy. Nagle Dawid przytulił mnie i z ciągnął chustkę z oczu. Wtem zorientowałam się że jesteśmy na jakiejś górce. Gdy spojrzałam w dół ukazał mi się najpiękniejszy widok w moim życiu. Ukazała mi się wielka łąka, a na niej wielki napis ułożony z różowych kwiatów : „ Proszę, zaufaj mi śliczna. Szaleje na twoim punkcie”. Wtedy zaczęłam płakać, rozryczałam się jak małe dziecko i ryczałam tak z 10 min. przytulając się do Dawida.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuje Ci bardzo. To najsłodsza rzecz jaką kiedykolwiek, ktokolwiek mi zrobił.
- Nie ma za co, śliczna. Dla ciebie mógłbym zrobić wszystko – mówiąc to, dał mi buziaka z policzek.
Wtedy zaburczało mi w brzuchu i przypomniałam sobie, że nie jadłam śniadania. Dawid jakby czytał mi w myślach.
- Więc teraz na śniadanko, śpiąca królewno – oznajmił. Obróciłam się i chciałam wracać do „pojazdu” którym przyjechaliśmy, ale on chwycił mnie za rękę.
- Gdzie idziesz ? Na śniadanie w drugą stronę.
- Ale tam jest przepaść – powiedziałam z przerażeniem w oczach. Wtem Dawid ubrał jakiś wielki plecak, przyczepił coś do mnie, przytulił mnie i zaczął biec w przepaść. Skoczył ze mną w dół. Już myślałam że zginiemy, wtem pociągnął za linkę i wielka czerwona płachta wyleciała z plecaka Dawida, lecieliśmy powoli w dół patrząc na piękny krajobraz nieznanego mi miejsca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz