Następny dzień. Poniedziałek.
Trzeba iść do szkoły, lecz nogi jakoś dziwnie odmawiają mi posłuszeństwa. Po jakiś 30 minutach leżenia w łóżku, w końcu
się z niego wygrzebałam. Było już późno więc na pierwszą lekcje i tak bym już
nie zdążyła. Poszłam do łazienki się ogarnąć, a potem do kuchni coś zjeść.
Wyszłam z domu koło 9. Prawdopodobnie na drugą lekcje też się spóźnię, ale
jakoś się tym nie przejmuje. W szkole lekcję mijały mi strasznie powoli. W
końcu po 8 godzinnych katuszach, wyszłam ze szkoły. Kamil już na mnie czekał.
- Hej skarbie – pocałował mnie. –
Co będziemy dzisiaj robić ?
- A no nie wiem, myślałam że ty
coś wymyślisz. – spojrzałam mu w oczy i uśmiechnęłam się.
- Widać myślimy podobnie. –
pokazał mi język, wtedy ja chciałam mu go ugryźć ale nie wyszło mi i oboje zaczęliśmy
się śmiać. W końcu wymyśliliśmy, że pójdziemy do kawiarni na kawę i ciastko, a
potem do mnie do domu i weźmiemy Nera na spacer. Jak postanowiliśmy tak
zrobiliśmy. Po spacerze Kamil został jeszcze u mnie trochę, gdyż moja jakże
kochana mama zostawiła mi kartkę, że będzie późno w domu. Pewnie poszła do tego kochasia, który ją podwiózł.
Niedobrze mi się robiło na samą myśl, że oni się całują i w ogóle. Leżałam na
łóżku przytulona do mojego chłopaka. On natomiast miział mnie po plecach. Gdy
tak myślałam o moich rodzicach strasznie zrobiło mi się żal mojego małego brata,
który jeszcze nie wie co się dzieje. On nawet nie jest świadom tego, że rodzice
się rozwodzą. Gdy tak o tym myślałam z oka poleciała mi łza. Chciałam ja szybko
wytrzeć żeby Kamil nie zauważył, lecz nie udało mi się.
- Hej bejbe, co się dzieje ? –
spytał się zmartwiony.
- Nic, po prostu…. Tak myślałam o
moich rodzicach i o Mateuszku. Że oni się rozwiodą i Mateusz będzie musiał
zamieszkać z jednym z nich i nie będzie wiedzieć czemu nie możemy mieszkać
razem. Ja za kilka lak i tak chce się wyprowadzić, ale on …. Nie pozwolę, żeby
zamieszkał z matką. Nigdy. Wiem jak mnie traktowała i z nim było by tak samo.
Zostawiała by go samego w domu na kilka dni, bez wytłumaczenia.
- Nie bój się, Twój ojciec nie
pozwoli aby sąd przyznał jej prawa rodzicielskie. Zresztą Ty będziesz mogła
powiedzieć jak was traktowała i jak się zachowuje w stosunku do was.
- Pewnie masz racje. – przytuliłam
się do niego mocno i pocałowałam go. – W ogóle to która godzina ?
- Jest już 22.10, no nieźle się zasiedziałem.
– wstał z łóżka i przeciągnął się.
- A Ty gdzie idziesz ?
- No jak to gdzie ? Do domu nie ?
Twoja mama pewnie zaraz będzie, a zresztą jutro jest szkoła.
- To zostań u mnie na noc. Nie
puszcze Cię teraz do domu, gdy jest tak późno.
- Skoro nalegasz. – zaśmiał się i
z powrotem wskoczył mi do łóżka i zaczął mnie całować. Zasnęliśmy dopiero o 1 w
nocy, bo przez ten czas rozmawialiśmy o przyszłości.
Jak będziemy mieszkać, że będziemy codziennie zasypiać i budzić się razem, aż
do śmierci.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Trochę krótkie, ale niestety nie miałam czasu żeby pisać kolejne części. Byłam u Waybooloo, więc wybaczcie nam tą kilkudniową przerwę ;P Bardzo proszę o komentarze, wasza Caroline ;*
Proszę komentarz ! Super ;*
OdpowiedzUsuń