sobota, 16 lutego 2013

#17 opowiadanie.


Obudziłam się i spojrzałam na zegarek, była 4 nad ranem. Oczywiście Kamil spał sobie w najlepsze przytulony do poduszki. Pomyślałam, że zrobię mu zdjęcie, bo tak słodko wyglądał. Wzięłam mojego iPhona i pstryknęłam mu zdjęcie. Od razu ustawiłam je sobie na tapetę. Zadowolona, położyłam się znowu z nadzieja, że jeszcze zasnę, bo strasznie bolała mnie głowa. Nie minęło nawet kilka minut a już zasnęłam. Kolejny raz obudziłam się, ale tym razem już o 8:30. Głowa jak bolała, tak bolała. Najwyraźniej tej nocy wypiłam więcej niż ostatnio. Postanowiłam, że poszukam tabletki przeciwbólowej w mojej torebce, próbowałam to zrobić po cichu, aby nie obudzić Kamila, który dalej spał jak zabity, ale niestety na moje nieszczęście z torebki wypadł mi perfum, robiąc przy tym dużo hałasu. Kamil się obudził, i o mało nie spadł z łóżka ze strachu.
- Co się stało ? Która godzina ? – zdezorientowany, rozglądał się na wszystkie strony, aż w końcu napotkał mnie i się zatrzymał.
- Ciii, szukam tylko tabletki przeciwbólowej. Jest dopiero przed 9. Śpij dalej. – mówiąc to w końcu znalazłam tabletkę. Uradowana, pochyliłam się nad Kamilem i pocałowałam go. Po czym wstałam z łóżka i poszłam do łazienki się trochę ogarnąć. Wychodząc z łazienki zobaczyłam, że Kamil jednak nie poszedł spać.
- A Ty co ? Już się wyspałeś ?
- Jak najbardziej. – wstał, pocałował mnie w nos i teraz to on poszedł do łazienki. Zastanawiałam się czy Miśka z Aleksem już wstali, więc podeszłam do ich drzwi z pokoju i co usłyszałam ? Chrapanie. Nie mogłam dokładnie określić czy to był Alex czy Miśka, ale tak śmiesznie to brzmiało, że od razu wybuchłam śmiechem. Odeszłam od drzwi i postanowiłam, że zrobię coś na śniadanie. Wynajęcie tego statku musiało dużo kosztować, bo kuchnia, która się tu znajdowała, była lepiej wyposażona niż u mnie w domu. Ale wracając do śniadania to miałam smaka na naleśniki, więc je zrobiłam. Kamil już w tym czasie wyszedł z łazienki i poszedł pościelić łóżko. Naleśniki były gotowe, a że pogoda na zewnątrz była wspaniała to postanowiłam zjeść je na świeżym powietrzu.
- Ooo, naleśniki. Mogę się dosiąść ? – Widziałam tylko jak Kamil oblizuje się na sam widok.
- Jasne, siadaj i wcinaj. – uśmiechnęłam się do niego i władowałam kolejny kawałek ciasta do ust. Po śniadaniu trochę nam się nudziło, więc chcieliśmy pooglądać sobie film. Dużego wyboru to nie mieliśmy, wzięłam pierwszy lepszy z brzegu zatytułowany „ Rejs”. Położyliśmy się na łóżku i oglądaliśmy film. Oczywiście przez większość czasu całowaliśmy się i wygłupialiśmy. Była już 12 a Miśka z Aleksem dalej spali. Nie mogłam dopuścić, aby przespali taki piękny dzień, więc wparowałam z Kamilem do ich pokoju, krzycząc i śmiejąc się.
Miśka wraz z Aleksem wstali jak poparzeni, a ja turlałam się na podłodze ze śmiechu.
- Haha, bardzo śmieszne wiesz. – powiedziała Miśka sarkastycznie, ale zaraz potem również zaczęła się śmiać, tylko że ze mnie.
- No co ? Miałam pozwolić, abyście przespali taki piękny dzień ? Ubierajcie się bo wraz z Kamilem chcemy iść na spacer. A na statku raczej trudno gdzieś iść. – pokazałam Miśce język i wyszłam z pokoju. Minęło 30 min, kiedy w końcu wyszli z pokoju. Potem zrobili sobie śniadanie i nareszcie przybiliśmy do przystani. Wszyscy ruszyliśmy na spacer w stronę polany. Miśka z Aleksem szli z tylu a ja z Kamilem z przodu. Gdy tam doszliśmy, nagle zaczęło padać.
- No nie, tylko nie to !
- Musimy szybko wraca, bo zaraz będziemy cali mokrzy. – powiedział Kamil ciągnąc mnie w stronę statku.
- O nie, ja nigdzie nie idę. Cały dzień czekałam na to, aby tu przyjść i nawet sama matka natura mnie stąd nie wygoni. – w tym momencie zaczęło lać jeszcze mocniej a w dodatku zagrzmiało. Przestraszyła się trochę, ale nie dałam tego po sobie poznać.
- O nie moja mała, zabieram Cie stąd. – Kamil wziął mnie na ręce i zaniósł na statek. Byłam pełna podziwy, bo mimo tego, że się wyrywałam i krzyczałam to Kamil dalej nie dawał za wygraną. Po 20 minutach byliśmy już w środku. Bieg się na mało zdał bo i tak byliśmy cali mokrzy.
- Tak po za tym, to dziękuje, że mnie niosłeś na rękach, chociaż nie musiałeś. – zrobiłam słodki uśmiech i pocałowałam Kamila w nos.
-O Ty, nieładnie. – uśmiechnął się do mnie szyderczo i zaczął mnie gilgotać.
- Aaaa, nie przestań !! Przepraszam już nie będę. – od śmiechu miałam już łzy w oczach. Ale na szczęście Kamil przestał mnie gilgotać. – Dziękuję. – on się tylko uśmiechnął i zaczął mnie całować.
- To my was może zostawimy samych. – powiedział Alex i zabrał Miśke do pokoju. Po jakimś czasie przestało padać a całej naszej czwórce się już nudziło. Włączyliśmy telewizor, ale nic nie leciało. Nagle zadzwonił telefon od Miśki, to była jej mama.
- No cześć mamo.... No dobra... Yhm... Ale, że już ? Nie mogę zostać jeszcze trochę ? ... Dobra będę za jakąś godzinę ok ? ... Dobra, to pa. – i się rozłączyła.
- O co chodzi ? – spytałam się.
- Musze wracać do domu. – powiedziała to i zrobiła smutna minę.
- Spoko, i tak się już tu nudzimy. Jutro tez jest dzień, więc się spotkamy. – przytuliłam przyjaciółkę i wszyscy poszli się pakować. Po kilkunastu minutach wszyscy byli już gotowi. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę domu. Siedziałam z tylu wraz z Kamilem. Zrobiłam się śpiąca, więc przytuliłam się do niego i zasnęłam. Po jakimś czasie poczułam jak ktoś mnie szturcha abym się obudziła. Nie chciałam się budzić, ale ten ktoś był bardzo uparty.
- Dobra już dobra, wstaje. – otworzyłam oczy i zobaczyłam jak Kamil się uśmiecha. To właśnie on mnie dźgał palcem w żebra abym się obudziła.
- Teraz będę miała Twoje odciski palców na żebrach. – chciał mnie pocałować, lecz ja ugryzłam go lekko w nos.
- Ała ? Czemu mnie ugryzłaś ?
- No co ? Ja mam ślady Twoich palców na żebrach a Ty masz ślad moich zębów na nosie. – posłałam mu całusa, lecz on ujął moją twarz i mnie pocałował. Widać było, że jest z tego powodu zadowolony.
- A tak w ogóle to dlaczego miałam się obudzić ?
- Bo właśnie jesteśmy na miejscu. – powiedział Alex i auto się zatrzymało.
- No to ja wysiadam. – Miśka otworzyła drzwi i pomachała nam na pożegnanie. Auto znowu ruszyło i po chwili byliśmy już pod moim domem. Jakimś cudem wygramoliłam się z auta i zamknęłam za sobą drzwi. Kamil wysiadł wraz ze mną. Podeszłam jeszcze do Aleksa by dać mu całusa w policzek na pożegnanie. I poszłam otworzyć dom.
- Aaa ! O mój Boże.
- Hej, co Ci się stalo ? – Kamil podbiegł do mnie zaniepokojony i ujrzał to samo co ja. Mały koszyk. Podeszłam bliżej bo zauważyłam małą karteczkę. Było na niej napisane „ Proszę zaopiekuj się nim, najlepiej jak potrafisz”. Gdy to przeczytałam, to coś się w nim ruszyło. Od razu pomyślałam, że to może być jakieś dziecko, ale wyrzuciłam to z głowy, bo nawet jeśli to na pewno nie zmieściło by się do tak małego koszyka. Odsłoniłam kocyk, aby zobaczyć co to. I co ujrzałam ? Małego psiaka. Od razu wzięłam go na ręce.
- Łoo bozie. Jaki on kochany. – okryłam go kocykiem i otworzyłam drzwi do domu.
- Kamil, możesz wziąć ten koszyk do środka ? A ja dam małemu coś do jedzenia. – jak powiedziałam tak zrobiłam, od razu ruszyłam do kuchni i wyjęłam kawałek szynki z lodówki.
- Zatrzymasz go ? – Kamil był oparty o framugę drzwi i spoglądał na mnie.
- Oczywiście, przecież go nie porzucę tak jak poprzedni właściciele. Będzie się nazywał Nero. – poczułam jak wibruje mi telefon w kieszeni.
- Możesz go potrzymać ? Mama do mnie dzwoni. – podałam małego Kamilowi i odebrałam telefon.
- Hej mamo... Ooo, no to trudno... Nie bój się dam sobie radę.. A Mateusz jest u taty .... No to dobra, pa.
- Mojej mamie się delegacja przedłużyła. Zostanie tam cały tydzień.
- A zostawiła Ci pieniądze na przeżycie ?
 - Powiedziała, że jeszcze dzisiaj powinnam dostać je pocztą. – wzięłam Nera od Kamila i postawiłam na ziemi.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Komentujcie, proszę ;*

1 komentarz: