- Hej
dziewczyny ! – Alex przywitał się z nami w drzwiach i zaprosił do środka.
- A ty co sam
jesteś ? – spytałam ściągając buty i rzucając się na jego kanapę. To jest chyba
najwygodniejszy mebel na jakim kiedykolwiek leżałam, czy tam siedziałam xD
- No, rodzice
wyjechali na 2 tygodnie – wypiął dumnie swoją pierś i w tym momencie Miśka
objęła go od tyłu.
- Co oznacza,
że ma wolną chatę ! – krzyknęła dziewczyna, a ja zatkałam sobie uszy by nie
ogłuchnąć.
- Czyli mam
rozumieć, że dzisiaj jest impreza ? – spytałam, siadając już normalnie na
kanapie.
- Tak, ale
tylko taka dla naszej 3... – odezwała się Dominika i poszła do kuchni. – Chcesz
coś do picia, albo jedzenia ? – krzyknęła z drugiego pomieszczenia, a Alex
usiadł obok mnie włączając telewizor.
- Dajesz wodę
! – odkrzyknęłam.
- To... jak
się trzymasz ? – spytał się mnie chłopak.
- Tak jak
widać. Najlepiej to zniknęła bym gdzieś, gdzie byłabym sama...
- Aż tak źle
?
- Yhym...
Pewnie wiesz o tym, że znowu pokłóciłam się z Kamilem ? – spojrzałam na
chłopaka, kiedy dołączyła do nas Miśka i usiadła Alexowi na kolanach.
- No gadał mi
o tym – niezręcznie podrapał się po głowie.
- To chyba
już koniec... z nami – spuściłam wzrok, po czym wzięłam szklankę i upiłam łyk
wody.
- Co ? Jak to
koniec ? – oburzyła się moja przyjaciółka.
-
Normalnie... a to wszystko przez tego pieprzonego Dawida ! – w moich oczach
błyskawicznie pojawiły się łzy. Chwyciłam się za włosy i mocno za nie
pociągnęłam. Przeklinałam się w duchu, za to że jestem taka słaba.
- Ej mała,
nie płacz – Miśka objęła mnie mocno i zaczęła mnie pocieszać.
- Musze się
napić...
- Tu masz
wodę – podała mi moją szklankę, na co się zaśmiałam.
- Nie to
miałam na myśli – wyjaśniłam jej.
- No i to
rozumiem. Alex pójdziesz po ... – dziewczyna odwróciła się w stronę chłopaka,
który nagle zniknął z naszego pola widzenia. – No proszę nawet nie musze mu
mówić co ma przynieść – uśmiechnęła się szeroko i poszła po 3 szklanki. Po
krótkiej chwili oboje do mnie wrócili.
- To co,
zaczynamy pić ? – chłopak pomachał mi butelką przed twarzą, którą od razu mu
zabrałam. Rozlałam każdemu tak mniej więcej ¾ szklanki, a reszta będzie na sok
czy coś. Ze mną nie ma zmiłuj, jeśli chodzi o picie xD Po kilku godzinach nasza
impreza nieco urosła, bo Alex pod wpływem alkoholu pomyślał, że skoro tak
świetnie bawimy się we trójkę to dlaczego nie zaprosić jeszcze swoich znajomych
? Także, w jego domu było około 20 ludzi ? To znaczy tyle się naliczyłam.
- Ej soryy
koleś ... – zaśmiałam się. – nie widziałeś, gdzieś o takiej dziewczyny ? –
zniżyłam rękę do wzrostu Miśki i znowu się zaśmiałam.
- Niestety
nie, ale jeśli chcesz to mogę ci pomóc jej szukać – odwzajemnił mój ( chyba
uśmiech, albo śmiech ? ) i chwycił mnie pod ramię po ledwo co się trzymałam na
nogach i cały czas się śmiałam nie wiem z czego. Przeszukaliśmy cały dół, ale
niestety nigdzie jej nie dostrzegłam.
- Emm... może
na górach ? – wypowiedziałam te oto zdanie, na co koleś wybuchł śmiechem, a ja
razem z nim, przez co nogi mi się zaplątały i się potknęłam, ale na szczęście
ten chłopak mnie złapał.
- Chodź
zaniosę cię – szybko wziął mnie na ręce i zaniósł na górę. Objęłam jego szyję i
położyłam głowę na jego ramieniu, mocno zaciągając się jego perfumami.
- Zajebiste
perfumy, gdzie je kupiłeś ? Też musze sobie takie sprawić...
- Haha, w
takim jednym sklepie – odpowiedział otwierając pierwsze lepsze drzwi i wszedł
do środka.
- To muszę do
niego iść – chłopak postawił mnie na ziemi i oświecił światło. Rozejrzałam się
po pokoju i skapłam się, że należy on do Alexa.
- Tu jej nie
ma... – powiedziałam zasmucona, po czym opadłam na łóżko. Czemu ono jest takie
wygodne ! ? Nie mogę zasnąć. Jest dopiero... spojrzałam na zegarek, który leżał
na szafce nocnej. Jest dopiero 24. To taka wczesna godzina. Usiadłam i
skrzyżowałam nogi. Chłopak cały czas stał i gapił się na mnie. Czy on mnie
rozbiera wzrokiem ?
- Czy ty mnie
rozbierasz wzrokiem ? –gdy jestem pijana, to zawsze gadam to co myślę i tylko
prawdę. Czego naprawdę nie cierpię !
- Co ? Nie !
- w jego oczach zobaczyłam przerażenie,
z czego zaczęłam się śmiać. Boże co się ze mną dzieje ?
- Ugh... ja idę
spać, a ty jak będziesz wychodził to zamknij drzwi za sobą – pomachałam mu ręką
i przykryłam się kołdrą, odwracając się twarzą do ściany. Drzwi się zamknęły,
ale on dalej był w pokoju, a na dodatek to położył się obok mnie i zaczął
wkładać mi rękę pod bluzkę.
- Ej ! Co ty
robisz ? – szybko usiadłam wysłałam mu minę typu ( o.O ? )
- Mała,
przecież widzę, że tego chcesz ... – powiedział i chwycił mnie w pasie
przyciągając mnie tym samym do siebie. Musiałam szybko coś wymyślić.
- Zaczeka –
odepchnęłam go.
- Stawiasz się
? Lubię takie...
- Co ? Nie !
Ja tylko... To znaczy... Jeśli chcesz bym to zrobiła to idź się najpierw umyj.
Tam jest łazienka – wskazałam na białe drzwi. Dzięki Bogu, że Alex ma własną
łazienkę.
- Sugerujesz,
że śmierdzę ?
- Nie... ale
proszę cię zrób to, a zobaczysz nie pożałujesz – powiedziałam najbardziej
zmysłowo jak tylko potrafiłam i posłałam mu seksowny uśmiech.
- W takim
razie zaraz wracam. I żebyś mi nie usciekła, to .... – podszedł do drzwi i
zamknął je na klucz, który zabrał ze sobą do łazienki. No super ! Gdy tylko zniknął
za drzwiami, od razu podeszłam do komody, na której wcześniej zobaczyłam
telefon ( jak się okazało należał on do
Alexa ) i wybrałam numer do Kamila.
- Stary powaliło cię ? O tej godzinie do mnie
wydzwaniasz ? Wiesz w ogóle, która jest godzina ? Mam nadzieję, że to coś
ważnego, bo inaczej się rozłączę – usłyszałam zaspany i lekko zdenerwowany głos
chłopaka.
- Kamil ? – spytałam
cicho.
- Ola ? –
spytał zdziwiony.
- Potrzebuje
twojej pomocy... – mój głos się załamał. Zaczęłam panikować i cały czas
zaglądałam na drzwi od łazienki, czy przypadkiem ten koleś nie wychodzi.
- Co się
stało ? Gdzie jesteś ?
- Jestem zamknięta
w pokoju Alexa z jakimś obleśnym gościem. On się do mnie dobierał. Boję się go
i nie wiem co mam robić. Proszę pomóż mi – błagałam go przez telefon.
- Zaraz tam
będę... – usłyszałam po drugiej stronie słuchawki, jak drzwi się zamykają, a
potem odgłos jadących aut. Odłożyłam telefon i podeszłam do okna. Może
wyszłabym przez okno ? Otworzyłam je, ale gdy zobaczyłam jak wysoką jestem, od
razu je zamknęłam. Może schowam się do szafy ? Palnęłam się w głowę. Przecież
ten idiota nie ma szafy, tylko same komody. Gdy czekałam na Kamila,
zorientowałam się, że nie słyszę już muzyki. Ponownie otworzyłam okno i
wychyliłam się, by zobaczyć czy na dole w salonie pali się światło, ale
niestety było ciemno. Jeśli impreza się już skończyła, to znaczy, że w domu
jestem tylko ja i ten psychol. Kurde gdzie jest Alex i Miśka, gdy ich
najbardziej potrzebuje ? Nagle usłyszałam, że drzwi od łazienki się otwierają.
Ze strachu, aż podskoczyłam. No i co ja mam teraz zrobić ?
- Mam
nadzieję, że teraz będziesz grzeczna i zrobisz dla mnie wszystko po dobroci –
wygiął swoje usta w psychopatyczny uśmiech. Musiałam trafić na kogoś, kto
uciekł z domu specjalnej troski ?
- Tak poza
tym to w ogóle cię nie znam... – skrzyżowałam ręce na piersi.
- Wybacz nie
przedstawiłem się. Jestem Bartek – zrobił krok w moją stronę i wyciągnął do
mnie rękę, lecz szybko się cofnęłam. Być może i zbyt gwałtownie. Bartek zaśmiał
się z mojej reakcji i zrobił kolejny krok, sprawiając że znowu się cofnęłam,
wpadając tym samym na ścianę. Podszedł do mnie jeszcze bliżej. Odwróciłam głowę
w drugą stronę, gdy chciał mnie pocałować.
- Gramy
trudną co ? – uśmiechnął się sam do siebie i zaczął całować moją szyję.
Próbowałam go odepchnąć, lecz te dwie rączki są raczej za słabe na takiego
typa.
- Nie dotykaj
mnie – wysyczałam przez zęby. Chłopak zaśmiał mi się w szyję i wziął na ręce,
po czym rzucił na łóżko. Przyległ do mnie całym swoim ciężarem i mocno chwycił
moje ręcę, trzymając je nad moją głową, po czym zaczął całować mój dekold. Do
moich oczu zaczęły napływać łzy. Cały czas błagałam, by przestał, ale bez
skutki. Jedną wolną rękę włożył mi pod koszulkę i chciał dobrać się do stanika,
gdy ktoś zaczął walić do drzwi.
- Zajęte –
krzyknął mój oprawca.
- Pomocy ! –
krzyknęłam już cała zapłakana.
- Cicho siedź
– koleś zakrył mi usta i zjechał pocałunkami jeszcze niżej. Odsłaniając przy
tym mój stanik.
- Ola
wytrzymaj – usłyszałam zza drzwi. To był Kamil. Chwilę później drzwi się
otworzyły i do pokoju wleciał Kamil zwalając ze mnie mojego oprawcę. Zaraz za
nim wbiegł Alex i Dominika. Od razu przytuliłam się do Kamila, kiedy Alex
okładał pięściami tego gościa.
- Już jesteś
bezpieczna. Jestem przy tobie... – powiedział mi Kamil i wyniósł mnie na rękach
z pokoju.
------------------------
Moim zdaniem, to ten rozdział jest taki se xP
Ale mam nadzieję, że wam się podoba, gdyż, iż, ponieważ siedziałam nad nim bite 3 godziny !
Następny rozdział przewiduje na święta ;D
Ale jeśli ma to wypalić, to chcę mieć pod tym rozdziałem gdzieś koło 10 komentarzy ;P
Liczę na was kochani ! ;*
Wasza Carolajn ;3
Jezu, jezu, jezu ;oooo
OdpowiedzUsuńPisz szybko następny, bo umreee <3
Jezu, co to za facio pedofil? xd
Dobrze, że Kamil ją uratował. ufffff
Superr <3 Pisz szybko następny *.*
OdpowiedzUsuńMega,mega,mega *.* Czekam z niecierpliwością na następny : *
OdpowiedzUsuń