wtorek, 17 grudnia 2013

#29 opowiadanie.

- Hej dziewczyny ! – Alex przywitał się z nami w drzwiach i zaprosił do środka.
- A ty co sam jesteś ? – spytałam ściągając buty i rzucając się na jego kanapę. To jest chyba najwygodniejszy mebel na jakim kiedykolwiek leżałam, czy tam siedziałam xD
- No, rodzice wyjechali na 2 tygodnie – wypiął dumnie swoją pierś i w tym momencie Miśka objęła go od tyłu.
- Co oznacza, że ma wolną chatę ! – krzyknęła dziewczyna, a ja zatkałam sobie uszy by nie ogłuchnąć.
- Czyli mam rozumieć, że dzisiaj jest impreza ? – spytałam, siadając już normalnie na kanapie.
- Tak, ale tylko taka dla naszej 3... – odezwała się Dominika i poszła do kuchni. – Chcesz coś do picia, albo jedzenia ? – krzyknęła z drugiego pomieszczenia, a Alex usiadł obok mnie włączając telewizor.
- Dajesz wodę ! – odkrzyknęłam.
- To... jak się trzymasz ? – spytał się mnie chłopak.
- Tak jak widać. Najlepiej to zniknęła bym gdzieś, gdzie byłabym sama...
- Aż tak źle ?
- Yhym... Pewnie wiesz o tym, że znowu pokłóciłam się z Kamilem ? – spojrzałam na chłopaka, kiedy dołączyła do nas Miśka i usiadła Alexowi na kolanach.
- No gadał mi o tym – niezręcznie podrapał się po głowie.
- To chyba już koniec... z nami – spuściłam wzrok, po czym wzięłam szklankę i upiłam łyk wody.
- Co ? Jak to koniec ? – oburzyła się moja przyjaciółka.
- Normalnie... a to wszystko przez tego pieprzonego Dawida ! – w moich oczach błyskawicznie pojawiły się łzy. Chwyciłam się za włosy i mocno za nie pociągnęłam. Przeklinałam się w duchu, za to że jestem taka słaba.
- Ej mała, nie płacz – Miśka objęła mnie mocno i zaczęła mnie pocieszać.
- Musze się napić...
- Tu masz wodę – podała mi moją szklankę, na co się zaśmiałam.
- Nie to miałam na myśli – wyjaśniłam jej.
- No i to rozumiem. Alex pójdziesz po ... – dziewczyna odwróciła się w stronę chłopaka, który nagle zniknął z naszego pola widzenia. – No proszę nawet nie musze mu mówić co ma przynieść – uśmiechnęła się szeroko i poszła po 3 szklanki. Po krótkiej chwili oboje do mnie wrócili.
- To co, zaczynamy pić ? – chłopak pomachał mi butelką przed twarzą, którą od razu mu zabrałam. Rozlałam każdemu tak mniej więcej ¾ szklanki, a reszta będzie na sok czy coś. Ze mną nie ma zmiłuj, jeśli chodzi o picie xD Po kilku godzinach nasza impreza nieco urosła, bo Alex pod wpływem alkoholu pomyślał, że skoro tak świetnie bawimy się we trójkę to dlaczego nie zaprosić jeszcze swoich znajomych ? Także, w jego domu było około 20 ludzi ? To znaczy tyle się naliczyłam.
- Ej soryy koleś ... – zaśmiałam się. – nie widziałeś, gdzieś o takiej dziewczyny ? – zniżyłam rękę do wzrostu Miśki i znowu się zaśmiałam.
- Niestety nie, ale jeśli chcesz to mogę ci pomóc jej szukać – odwzajemnił mój ( chyba uśmiech, albo śmiech ? ) i chwycił mnie pod ramię po ledwo co się trzymałam na nogach i cały czas się śmiałam nie wiem z czego. Przeszukaliśmy cały dół, ale niestety nigdzie jej nie dostrzegłam.
- Emm... może na górach ? – wypowiedziałam te oto zdanie, na co koleś wybuchł śmiechem, a ja razem z nim, przez co nogi mi się zaplątały i się potknęłam, ale na szczęście ten chłopak mnie złapał.
- Chodź zaniosę cię – szybko wziął mnie na ręce i zaniósł na górę. Objęłam jego szyję i położyłam głowę na jego ramieniu, mocno zaciągając się jego perfumami.
- Zajebiste perfumy, gdzie je kupiłeś ? Też musze sobie takie sprawić...
- Haha, w takim jednym sklepie – odpowiedział otwierając pierwsze lepsze drzwi i wszedł do środka.
- To muszę do niego iść – chłopak postawił mnie na ziemi i oświecił światło. Rozejrzałam się po pokoju i skapłam się, że należy on do Alexa.
- Tu jej nie ma... – powiedziałam zasmucona, po czym opadłam na łóżko. Czemu ono jest takie wygodne ! ? Nie mogę zasnąć. Jest dopiero... spojrzałam na zegarek, który leżał na szafce nocnej. Jest dopiero 24. To taka wczesna godzina. Usiadłam i skrzyżowałam nogi. Chłopak cały czas stał i gapił się na mnie. Czy on mnie rozbiera wzrokiem ?
- Czy ty mnie rozbierasz wzrokiem ? –gdy jestem pijana, to zawsze gadam to co myślę i tylko prawdę. Czego naprawdę nie cierpię !
- Co ? Nie ! -  w jego oczach zobaczyłam przerażenie, z czego zaczęłam się śmiać. Boże co się ze mną dzieje ?
- Ugh... ja idę spać, a ty jak będziesz wychodził to zamknij drzwi za sobą – pomachałam mu ręką i przykryłam się kołdrą, odwracając się twarzą do ściany. Drzwi się zamknęły, ale on dalej był w pokoju, a na dodatek to położył się obok mnie i zaczął wkładać mi rękę pod bluzkę.
- Ej ! Co ty robisz ? – szybko usiadłam wysłałam mu minę typu ( o.O ? )
- Mała, przecież widzę, że tego chcesz ... – powiedział i chwycił mnie w pasie przyciągając mnie tym samym do siebie. Musiałam szybko coś wymyślić.
- Zaczeka – odepchnęłam go.
- Stawiasz się ? Lubię takie...
- Co ? Nie ! Ja tylko... To znaczy... Jeśli chcesz bym to zrobiła to idź się najpierw umyj. Tam jest łazienka – wskazałam na białe drzwi. Dzięki Bogu, że Alex ma własną łazienkę.
- Sugerujesz, że śmierdzę ?
- Nie... ale proszę cię zrób to, a zobaczysz nie pożałujesz – powiedziałam najbardziej zmysłowo jak tylko potrafiłam i posłałam mu seksowny uśmiech.
- W takim razie zaraz wracam. I żebyś mi nie usciekła, to .... – podszedł do drzwi i zamknął je na klucz, który zabrał ze sobą do łazienki. No super ! Gdy tylko zniknął za drzwiami, od razu podeszłam do komody, na której wcześniej zobaczyłam telefon (  jak się okazało należał on do Alexa ) i wybrałam numer do Kamila.
 - Stary powaliło cię ? O tej godzinie do mnie wydzwaniasz ? Wiesz w ogóle, która jest godzina ? Mam nadzieję, że to coś ważnego, bo inaczej się rozłączę – usłyszałam zaspany i lekko zdenerwowany głos chłopaka.
- Kamil ? – spytałam cicho.
- Ola ? – spytał zdziwiony.
- Potrzebuje twojej pomocy... – mój głos się załamał. Zaczęłam panikować i cały czas zaglądałam na drzwi od łazienki, czy przypadkiem ten koleś nie wychodzi.
- Co się stało ? Gdzie jesteś ?
- Jestem zamknięta w pokoju Alexa z jakimś obleśnym gościem. On się do mnie dobierał. Boję się go i nie wiem co mam robić. Proszę pomóż mi – błagałam go przez telefon.
- Zaraz tam będę... – usłyszałam po drugiej stronie słuchawki, jak drzwi się zamykają, a potem odgłos jadących aut. Odłożyłam telefon i podeszłam do okna. Może wyszłabym przez okno ? Otworzyłam je, ale gdy zobaczyłam jak wysoką jestem, od razu je zamknęłam. Może schowam się do szafy ? Palnęłam się w głowę. Przecież ten idiota nie ma szafy, tylko same komody. Gdy czekałam na Kamila, zorientowałam się, że nie słyszę już muzyki. Ponownie otworzyłam okno i wychyliłam się, by zobaczyć czy na dole w salonie pali się światło, ale niestety było ciemno. Jeśli impreza się już skończyła, to znaczy, że w domu jestem tylko ja i ten psychol. Kurde gdzie jest Alex i Miśka, gdy ich najbardziej potrzebuje ? Nagle usłyszałam, że drzwi od łazienki się otwierają. Ze strachu, aż podskoczyłam. No i co ja mam teraz zrobić ?
- Mam nadzieję, że teraz będziesz grzeczna i zrobisz dla mnie wszystko po dobroci – wygiął swoje usta w psychopatyczny uśmiech. Musiałam trafić na kogoś, kto uciekł z domu specjalnej troski ?
- Tak poza tym to w ogóle cię nie znam... – skrzyżowałam ręce na piersi.
- Wybacz nie przedstawiłem się. Jestem Bartek – zrobił krok w moją stronę i wyciągnął do mnie rękę, lecz szybko się cofnęłam. Być może i zbyt gwałtownie. Bartek zaśmiał się z mojej reakcji i zrobił kolejny krok, sprawiając że znowu się cofnęłam, wpadając tym samym na ścianę. Podszedł do mnie jeszcze bliżej. Odwróciłam głowę w drugą stronę, gdy chciał mnie pocałować.
- Gramy trudną co ? – uśmiechnął się sam do siebie i zaczął całować moją szyję. Próbowałam go odepchnąć, lecz te dwie rączki są raczej za słabe na takiego typa.
- Nie dotykaj mnie – wysyczałam przez zęby. Chłopak zaśmiał mi się w szyję i wziął na ręce, po czym rzucił na łóżko. Przyległ do mnie całym swoim ciężarem i mocno chwycił moje ręcę, trzymając je nad moją głową, po czym zaczął całować mój dekold. Do moich oczu zaczęły napływać łzy. Cały czas błagałam, by przestał, ale bez skutki. Jedną wolną rękę włożył mi pod koszulkę i chciał dobrać się do stanika, gdy ktoś zaczął walić do drzwi.
- Zajęte – krzyknął mój oprawca.
- Pomocy ! – krzyknęłam już cała zapłakana.
- Cicho siedź – koleś zakrył mi usta i zjechał pocałunkami jeszcze niżej. Odsłaniając przy tym mój stanik.
- Ola wytrzymaj – usłyszałam zza drzwi. To był Kamil. Chwilę później drzwi się otworzyły i do pokoju wleciał Kamil zwalając ze mnie mojego oprawcę. Zaraz za nim wbiegł Alex i Dominika. Od razu przytuliłam się do Kamila, kiedy Alex okładał pięściami tego gościa.

- Już jesteś bezpieczna. Jestem przy tobie... – powiedział mi Kamil i wyniósł mnie na rękach z pokoju.

------------------------
Moim zdaniem, to ten rozdział jest taki se xP
Ale mam nadzieję, że wam się podoba, gdyż, iż, ponieważ siedziałam nad nim bite 3 godziny ! 
Następny rozdział przewiduje na święta ;D 
Ale jeśli ma to wypalić, to chcę mieć pod tym rozdziałem gdzieś koło 10 komentarzy ;P 
Liczę na was kochani ! ;*
Wasza Carolajn ;3

3 komentarze:

  1. Jezu, jezu, jezu ;oooo
    Pisz szybko następny, bo umreee <3
    Jezu, co to za facio pedofil? xd
    Dobrze, że Kamil ją uratował. ufffff

    OdpowiedzUsuń
  2. Superr <3 Pisz szybko następny *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mega,mega,mega *.* Czekam z niecierpliwością na następny : *

    OdpowiedzUsuń