czwartek, 28 lutego 2013

#24 opowiadanie.


Obudziłam się o 5. Wyszłam z namiotu, żeby nie obudzić Kamila, który spał jak zabity. Usiadłam obok oczka wodnego, które Kamil zbudował razem z Aleksem i swoim tatą. Obok oczka stał drewniany domek. Kamil nie miał tyle siły, aby wejść do środka. Bał się. Nero latał po całym podwórku, wbiegł do oczka. Wystraszył się i wybiegł z niego jakby zobaczył ducha. Przybiegł do mnie i zaczął się wytrzepywać. Moim piskiem obudziłam Kamila.
- Co jest ? Co się stało ? – wrzeszczał Kamil wylatując z namiotu. Wymachiwał rękami tak idiotycznie, że zaczęłam się śmiać jak idiotka. Gdy Kamil mnie zobaczył też zaczął się śmiać.
- Nic, to tylko Nero ochlapał mnie wodą – uspokajałam Kamila, po czym on podszedł do mnie, chwycił mnie w pasie i pocałował.
- Ola, już nigdy mnie tak nie strasz – wyszeptał z poważną miną i strachem w oczach.
- Przepraszam – szepnęłam spuszczając głowę. Kamil podniósł ją i spojrzał mi prosto w oczy.
- Kocham Cię ! – powiedział.
- Ja Ciebie bardziej – powiedziałam i pocałowałam go – Idę dziś do galerii z Miśką i Aleksem, może chcesz iść z nami ?- zapytałam uśmiechając się
- Z chęcią pójdę z Wami – powiedział Kamil i dał mi buziaka w policzek.
Zaczęliśmy sprzątać w namiocie i powoli się zbieraliśmy do wyjścia, musieliśmy iść jeszcze do mnie, żeby zostawić Nera i musiałam się jeszcze przebrać.
O 15.30 byliśmy już na miejscu i spotkaliśmy się z Miśką i Aleksem. Ruszyliśmy w stronę różnych sklepów. W jednym z nich spostrzegłam niesamowitą sukienkę. Mimo iż nie lubiłam w nich chodzić, bardzo mi się spodobała i postanowiłam ją kupić. Weszliśmy do sklepu, a ja podeszłam do wieszaka z sukienkami, w tym też z tą i spojrzałam na cenę, po czym posmutniałam i podeszłam do reszty.
- Co się stało ? – zapytał mnie Alex.
- Nic ważnego, spodobała mi się jedna sukienka. Jest bardzo droga, ale to nic. Znajdę sobie coś innego.
- Okej, to idziemy dalej – powiedziała Miśka i pociągnęła mnie za rękę. Po 4 godzinnych zakupach, poszliśmy do Aleksa pooglądać film. Była to „Ostatnia piosenka”, film bardzo nam się spodobał. Zostałam u Miśki na noc, ponieważ jutro jest sobota.
Przez całą noc gadałyśmy. O wszystkim i o niczym. Zajadałyśmy się czipsami i popcornem. Słuchałyśmy muzyki, śpiewałyśmy „Ona tańczy dla mnie” i tańczyłyśmy „Harlem shake”. Było bardzo fajnie. Gadałyśmy o balu, który ma się odbyć w następną sobotę.  Miałam nadzieje że Kamil mnie zaprosi.
- Miśka, jak Kamil mnie zaprosi pożyczysz mi jakąś kieckę ? – zapytałam robiąc oczka szczeniaczka.
- No jasne że tak. Szpilki też ? Możesz sobie poprzymierzać dzisiaj.
Zgodziłam się i zaczęłam szperać w szafie od Domi. Zaczęłyśmy się przebierać. Wyglądałyśmy jak prawdziwe księżniczki. Wybrałam sobie kremową sukienkę wraz z szpilkami w tym samym kolorze. Potem położyłyśmy się spać, była godzina 4 więc byłyśmy bardzo śpiące.

wtorek, 26 lutego 2013

#23 opowiadanie.


Rano. Wreszcie nie spóźnię się na pierwszą lekcję ponieważ jest 7. Osiem lekcji minęło mi wolno. Na Matematyce rysowałam sobie rysunki np. SpongeBob. Nudziło mi się bardzo.
Do domu wróciłam o 16. O 16.30 przyszedł do mnie Kamil i powiedział że mam się ubrać szybko i idziemy gdzieś. Nie miałam pojęcia o co chodziło, ale Kamil był dość elegancko ubrany więc przemogłam się i ubrałam różową sukienkę, niestety nie mam tyle silnej woli aby ubrać szpilki. Pogłaskałam tylko Nera i powiedziałam żeby był grzeczny i wyszłam na zewnątrz.
- Ślicznie wyglądasz skarbie, prawdziwy aniołek – powiedział słodko całując mnie. – Chodź idziemy.
- Ale gdzie ? O co chodzi ? – pytałam zdezorientowana.
- Zobaczysz na miejscu śliczna – mówiąc to, znów mnie pocałował.
Szliśmy i szliśmy i tak się to ciągnęło aż pół godziny. Stanęliśmy przez wielkim budynkiem, naprawdę nie wiedziałam jaka to okazja. Powoli wchodziliśmy do środka.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO ! STO LAT, STO LAT NIECH ŻYJE, ŻYJE NAM !
- O Boże ! – krzyknęłam i wyszczerzyłam oczy. Zupełnie zapomniałam że mam dziś urodziny.
Wszyscy po kolei podchodzili do mnie i składali mi życzenia.
- KOCHAM WAS ! – krzyczałam przez łzy.
- Kochanie, jak moglibyśmy zapomnieć o Twoich urodzinach ? – zapytał Kamil po czym podał mi szampana.
Jutro szkoła, ale postanowiliśmy jutro do niej nie iść, za pare dni piątek, więc postanowiłam zostać w domu do końca tygodnia. Nadal zastanawiałam się co to był za chłopak z którym rozmawiał Kamil i dlaczego Miśka była z Natalią i Patrykiem. Długo nie musiałam czekać na odpowiedź. Chłopak z którym rozmawiał Kamil wszedł na scenę wnosząc wielką kartkę urodzinową z liśćmi z drzewa. Na laurce były moje zdjęcia z Kamilem i Miśką i z wieloma znajomymi. Byłam naprawdę tym wzruszona, płakałam jak idiotka mimo iż nie wypiłam jeszcze tak dużo. Po tym wydarzeniu piliśmy dużo alkoholu. Była godzina 3.30. Wszyscy byli już wykończeni i poszli do domów. Kamil i ja poszliśmy do Kamila. Cieszyłam się że spędzę z nim tę „noc”. A przynajmniej to co z niej zostało. Jak się okazało, Kamil wziął jeszcze jedną butelkę wina. I tak byłam już nieźle napita, ale postanowiłam wypić z nim jeszcze jedną butelkę. Po tym jak ją wypiliśmy rzuciliśmy się na łóżko, rozbierając się. Byłam zdecydowana, chciałam przeżyć swój pierwszy raz właśnie z nim, właśnie teraz.
Następnego ranka obudził mnie pocałunek Kamila, który przyniósł mi śniadanie. Tamta noc była idealna. Naprawdę go kochałam i chciałabym spędzić z nim resztę życia, wiem że zawsze mogę na nim polegać. Kocham go.
- Dzień Dobry, skarbie – wyszeptał i pocałował mnie.
- No hej – powiedziałam i odwzajemniłam jego pocałunek.
- Misiu, po śniadaniu idziemy do ciebie po ciepłe ubrania i Nera. Śpimy dziś w namiocie. – powiedział słodko.
- No dobrze – powiedziałam i zrobiłam gryza tosta w kształcie serca.
Po śniadaniu ubrałam się i poszliśmy spacerkiem do mnie. Przebrałam sukienkę w rurki, bluzkę i conversy. Wzięłam kurtkę, szalik i czapkę. Wzięłam także smycz i zapięłam Nera i ruszyliśmy w stronę domu Kamila. Gdy doszliśmy puściłam Nera ze smyczy i zaczęliśmy rozkładać namiot, który był ogromny. Po około 2 godzinach skończyliśmy rozkładanie i rozłożyliśmy się wygodnie w namiocie. Leżeliśmy 2 godziny, a później wyszliśmy z namiotu patrzeć na gwiazdy. Nero w tym czasie latał jak szalony po całym podwórku i gonił koty, które pochowały się na noc na placu Kamila. Gdy weszliśmy z powrotem do namiotu puściliśmy głośno muzykę, przytuliliśmy się mocno do siebie i zasnęliśmy.

poniedziałek, 25 lutego 2013

#22 opowiadanie.


Obudziłam się o godzinie 8. Znów zaspałam na pierwszą lekcję. Ku mojemu zdziwieniu Kamila już nie było. Zauważyłam małą karteczkę z napisem „Ubierz się i zejdź na śniadanie, które zrobiłem. Ja niestety musiałem już iść. Miłego dnia kochanie ;*”. Czytając list uśmiechałam się jak idiotka. Ubrałam się, ogarnęłam włosy i zeszłam na śniadanie. Kamil zrobił naleśniki z truskawkami. Mmmm… Za każdym razem kocham go bardziej i bardziej.  Gdy zjadłam wyciągnęłam z szafki puszkę z jedzeniem do Nera i nałożyłam do jego miseczki. W czasie kiedy zajadał się smakołykiem wyszłam z domu i ruszyłam w stronę szkoły. Zdziwiłam się gdy przed szkołą zauważyłam Miśkę z jakimś facetem. Na początku myślałam że to Alex, ale gdy podeszłam bliżej zobaczyłam naszego kolegę z klasy Patryka. Nie wiedziałam dlaczego Miśka z nim rozmawia, nie za bardzo za nim przepadałyśmy. Nagle zauważyłam jak Miśka pocałowała go w policzek. Zaczęli iść w stronę wielkiej łąki, nie wiem dlaczego, ale coś mnie ciągnęło żebym poszła za nimi. Na łące było wielkie drzewo, to przy którym siedzieliśmy w dzień naszego spotkania z Kamilem. Przy drzewie stała dziewczyna, po bliższym spojrzeniu zauważyłam że to dziewczyna z młodszej klasy, Natalia. Patryk podszedł do dziewczyny i zaczął ją całować. Miśka stała coś w stylu jakby na czatach, czy nikt nie idzie. Natalia i Patryk weszli na drzewo. Nie chciałam tam więcej stać, więc wróciłam do szkoły. Postanowiłam że dowiem się wszystkiego później od Miśki. Lekcje minęły mi niespodziewanie szybko. Gdy wracałam do domu, w parku spostrzegłam Kamila z jakimś chłopakiem. I Miśka i Kamil, kto jeszcze będzie coś przede mną ukrywał?
- Hej Kamil – zawołałam i pomachałam chłopakowi, on jak poparzony pożegnał się z chłopakiem i podbiegł do mnie.
- Hej skarbie – powiedział i pocałował mnie namiętnie.
- Co to za chłopak z którym rozmawiałeś ? – zapytałam
- To mój kolega ze szkoły, spotkałem go w drodze do ciebie – powiedział i wziął mnie na ręce, całując jak opętany. Poszliśmy do mnie i rozmawialiśmy o wszystkim. Gdy Kamil poszedł zadzwoniłam do Miśki.
- Hej Domi, po co byłaś dziś z Natalią i Patrykiem ? – zapytałam robiąc dziwną minę, dobrze że nikt mnie nie widział.
- Jakto, ja byłam cały dzień w domu. Musiałaś mnie z kimś pomylić – powiedziała zakłopotanym głosem.
- Okej, niech ci będzie, nie będę cię dręczyć przez telefon. Papa – powiedziałam.
- Pa, do jutra – powiedziała Miśka i cmoknęła do telefonu po czym rozłączyła się.
Poszłam do Nera, pobawiłam się z nim chwilkę i dałam mu jeść. Później poszłam i spakowałam się do szkoły. Przebrałam się w piżamkę i położyłam się do łóżka, zawołałam Nera.
- Nero, mam nadzieję że ty nigdy nie będziesz mnie okłamywał i nigdy mnie nie opuścisz – pocałowałam go w nos i zasnęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo proszę o komentarze, jutro zjawi się kolejna część opowiadania, więc czekajcie. ;3

piątek, 22 lutego 2013

#21 opowiadanie.


Następny dzień. Poniedziałek. Trzeba iść do szkoły, lecz nogi jakoś dziwnie odmawiają mi posłuszeństwa.  Po jakiś 30 minutach leżenia w łóżku, w końcu się z niego wygrzebałam. Było już późno więc na pierwszą lekcje i tak bym już nie zdążyła. Poszłam do łazienki się ogarnąć, a potem do kuchni coś zjeść. Wyszłam z domu koło 9. Prawdopodobnie na drugą lekcje też się spóźnię, ale jakoś się tym nie przejmuje. W szkole lekcję mijały mi strasznie powoli. W końcu po 8 godzinnych katuszach, wyszłam ze szkoły. Kamil już na mnie czekał.
- Hej skarbie – pocałował mnie. – Co będziemy dzisiaj robić ?
- A no nie wiem, myślałam że ty coś wymyślisz. – spojrzałam mu w oczy i uśmiechnęłam się.
- Widać myślimy podobnie. – pokazał mi język, wtedy ja chciałam mu go ugryźć ale nie wyszło mi i oboje zaczęliśmy się śmiać. W końcu wymyśliliśmy, że pójdziemy do kawiarni na kawę i ciastko, a potem do mnie do domu i weźmiemy Nera na spacer. Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Po spacerze Kamil został jeszcze u mnie trochę, gdyż moja jakże kochana mama zostawiła mi kartkę, że będzie późno w domu.  Pewnie poszła do tego kochasia, który ją podwiózł. Niedobrze mi się robiło na samą myśl, że oni się całują i w ogóle. Leżałam na łóżku przytulona do mojego chłopaka. On natomiast miział mnie po plecach. Gdy tak myślałam o moich rodzicach strasznie zrobiło mi się żal mojego małego brata, który jeszcze nie wie co się dzieje. On nawet nie jest świadom tego, że rodzice się rozwodzą. Gdy tak o tym myślałam z oka poleciała mi łza. Chciałam ja szybko wytrzeć żeby Kamil nie zauważył, lecz nie udało mi się.
- Hej bejbe, co się dzieje ? – spytał się zmartwiony.
- Nic, po prostu…. Tak myślałam o moich rodzicach i o Mateuszku. Że oni się rozwiodą i Mateusz będzie musiał zamieszkać z jednym z nich i nie będzie wiedzieć czemu nie możemy mieszkać razem. Ja za kilka lak i tak chce się wyprowadzić, ale on …. Nie pozwolę, żeby zamieszkał z matką. Nigdy. Wiem jak mnie traktowała i z nim było by tak samo. Zostawiała by go samego w domu na kilka dni, bez wytłumaczenia.
- Nie bój się, Twój ojciec nie pozwoli aby sąd przyznał jej prawa rodzicielskie. Zresztą Ty będziesz mogła powiedzieć jak was traktowała i jak się zachowuje w stosunku do was.
- Pewnie masz racje. – przytuliłam się do niego mocno i pocałowałam go. – W ogóle to która godzina ?
- Jest już 22.10, no nieźle się zasiedziałem. – wstał z łóżka i przeciągnął się.
- A Ty gdzie idziesz ?
- No jak to gdzie ? Do domu nie ? Twoja mama pewnie zaraz będzie, a zresztą jutro jest szkoła.
- To zostań u mnie na noc. Nie puszcze Cię teraz do domu, gdy jest tak późno.
- Skoro nalegasz. – zaśmiał się i z powrotem wskoczył mi do łóżka i zaczął mnie całować. Zasnęliśmy dopiero o 1 w nocy,  bo przez ten czas rozmawialiśmy o przyszłości. Jak będziemy mieszkać, że będziemy codziennie zasypiać i budzić się razem, aż do śmierci.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Trochę krótkie, ale niestety nie miałam czasu żeby pisać kolejne części. Byłam u Waybooloo, więc wybaczcie nam tą kilkudniową przerwę ;P Bardzo proszę o komentarze, wasza Caroline ;*

poniedziałek, 18 lutego 2013

#20 opowiadanie.


Rano obudził mnie warkot samochodu. Wstałam po cichu z łóżka i podeszłam do okna. Zauważyłam tam moją mamę całującą się z jakimś facetem. Czy ona zdradza tatę ? Jak ona może tak robić, tata jest na misji w Afganistanie, ciężko pracuje a ona co ? Z przemyśleń wyrwał mnie głośny dźwięk, dźwięk odjeżdżającego samochodu. Wtedy uświadomiłam sobie, że w salonie leżą jeszcze butelki po wczorajszym winie, szybko obudziłam Kamila żeby po nie pobiegł, ponieważ ja byłam w samej bieliźnie i musiałam się ubrać. Kamil myknął z salonu akurat jak drzwi wejściowe otwierały się. Wparował do mojego pokoju jak poparzony i chował butelki pod łóżko. Usiadł obok mnie i zaczął oglądać ze mną telewizję.
- Gdzie Nero ? – zapytałam przerażona.
- Pewnie jest na dole – powiedział Kamil słysząc przeraźliwy krzyk mojej mamy.  
Zbiegając na dół usłyszeliśmy jak coś się przewraca.
- Ola, co to ma być. Co to jest ? – zapytała mnie mama patrząc na mnie jakby chciała mnie zabić.
- Mamo, to jest Nero. Ktoś podrzucił nam go pod drzwi, nie miałam serca oddawać go na pastwę losu, więc wzięłam go do siebie – wytłumaczyłam mamie.
- Dobrze, niech zostanie. Ale ma mi nie przeszkadzać, przypilnuj go – powiedziała mama – idę się położyć,  strasznie boli mnie głowa.
Ciekawe po czym ją tak boli ? Po upojnej nocy z tym frajerem rujnującym naszą rodzinę ? – pomyślałam.
- Dobrze mamo ! My pójdziemy na spacer – powiedziałam i sztucznie uśmiechnęłam się.
- Dobrze, tylko nie wracaj zbyt późno.
Po tych słowach poszłam wyłączyć telewizor i wziąć smycz od Nera. Zeszłam na dół, ubrałam kurtkę, Kamil był już z małym na dworze. Wzięłam jeszcze telefon i portfel i wyszłam do chłopaków.
Najpierw ruszyliśmy w stronę polany z drzewem na środku, tam gdzie byliśmy podczas moich wagarów. Siedzieliśmy tam ponad 3 godziny. Gdy zgłodnieliśmy poszliśmy do KFC. Zjedliśmy po B-smarcie i poszliśmy kupić coś do Nera. Byliśmy w sklepie i kupiliśmy mu parę kiełbasek. Poszliśmy na rynek, posiedzieć przy fontannie. Później pomaszerowaliśmy na lody. O godzinie 20.00 postanowiliśmy wracać, zaprosiłam Kamila na chwilkę do mnie. Jutro już musieliśmy iść do szkoły więc nie mógł już u mnie spać. Po 2 godzinach wygłupiania się i całowania Kamil wyszedł z mojego domu i ruszył w stronę swojego. Ja zostałam z Nerem. Pozwoliłam mu spać ze mną, nie chciałam być sama. Cieszyłam się, że wreszcie mam kogoś kto zawsze mnie wysłucha i nie wyśmieje.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo proszę o komentarze, to dla mnie bardzo ważne. 

sobota, 16 lutego 2013

#19 opowiadanie.


Następnego ranka obudziłam się sama w łóżku. Było grubo po 10. Wstałam więc i zeszłam do kuchni, skąd dobiegał przepiękny zapach.
- Hej piękny – podeszłam do Kamila i dałam mu całusa na dzień dobry. – Co tu tak pięknie pachnie ?
- No wiesz wstałem dziś wcześnie, więc pomyślałem, że zrobię Ci śniadanie do łóżka, ale że już wstałaś to mój plan nie wypali. – uśmiechnął się tylko do mnie i znów wrócił wzrokiem do posiłku. – A na śniadanie będą gofry.
- O nie, to zaczekaj ja lecę jeszcze trochę pospać. – podskoczyłam z radości, dałam mu buziaka w policzek i wróciłam do łóżka. Przykrywając się kołdrą usłyszałam cichy skowyt. To był...... . Wzięłam go do siebie i udałam, że dalej śpię. Po chwili do pokoju wszedł mój chłopak z tacą, na której miał dla mnie śniadanie.
- Wstawaj śpiochu, śniadanie już czeka. – otworzyłam oczy a on pocałował mnie w czoło.
- Ooo, niespodziewałam się. – uśmiechnęłam i zaczęłam konsumować posiłek. Po śniadaniu, udałam się z Kamilem i Nerem na spacer.
- Tak sobie pomyślałam, że może zaprosimy na noc Aleksa i Miśke ?
- Świetny pomysł.
- Wiesz tak na pożegnanie „wolnej chaty”. – zaśmiałam się.
- Co tylko chcesz moja mała. – uśmiechnąl mnie, objąl i pocalował w głowe. Gdy tak robił to zawsze oznaczało, że coś chce.
- Dobra kochaniutki, gadaj mi tu czego chcesz ? – zatrzymałam się u spojrzałam na niego.
- A tam od razu chce.... No ale skoro pytasz. To chciałbym przynieść na Twoją imprezę alkohol. – zrobił minę małego szczeniaczka, a w dodatku wziął Nera na ręce i przyłożył mi do twarzy po czym ten zaczął mnie lizać po nosie.
- Oj Nero, gdyby nie ty, to bym się nie zgodziła. Twój pan nieźle to sobie przemyślał.  – po spacerze wróciliśmy do domu. Była już 13 więc wzięłam się za robienie obiadu. Poszperałam w szafkach i postanowiłam, że zrobię zapiekankę. W tym czasie Kamil zadzwonił do Aleksa, aby przyszli do nas na noc.
- Oluś, Alex powiedział, że Miśka ma zakaz wyjścia z domu, po ostatnim wypadzie nad jezioro.
- Oj, to nie mogą przyjść ?
- Nie.
- Kurde, szkoda. No ale cóż będzie więcej dla nas. A teraz siadaj do stołu bo obiad zaraz będzie. – rozkładałam właśnie talerze na stół, gdy zaczął pikać piekarnik na znak, że zapiekanka jest już gotowa. Wyciągnęłam ją i podałam na talerze. Po obiedzie włączyliśmy film „ Kocha, lubi, szanuje”. Chyba zasnęłam, bo nawet nie wiem kiedy ale film się skończył.
- Która jest godzina ? – spytałam się Kamila.
- Yyy... 19 a co ?
- Hah, mam świetny pomysł. – zerwałam się z kanapy i poleciałam szybko do piwnicy. Mój ojciec ma tam swój schowek z winami i innymi tego typu trunkami. Gdyby moja mam o tym wiedziała, już dawno by tego nie było. Jak to dobrze, że ona tutaj w ogóle nie schodzi. Wzięłam trzy butelki wina i wróciłam na górę.
- Patrz co mam. – pokazałam je Kamilowi, a on tylko zrobił minę jakby zobaczył ducha.
- No wiesz Ty co. Skąd to masz ?
- A to moja tajemnica. – pokazałam mu język i położyłam butelki na ławie. Wzięłam jeszcze tylko dwa kieliszki z szafki i usiadłam koło Kamila. Chłopak otworzył jedną butelkę i zaczęliśmy pić. Potem były tańce, zabawy w ganianego i inne tego typu głupoty. W końcu wypiliśmy wszystkie butelki, była chyba 3 w nocy. Alkohol właśnie robił swoje. Usiadłam na Kamilu i zaczęłam go całować. On sam nie był gorszy, całował mnie po szyi, dekoldzie, ramionach. W końcu wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju, nie przestając mnie całować. Emocje wzięły górę, zaczęłam ściągać z niego ubrania. On również poszedł w moje ślady po ściągnął mi koszulkę i spodnie. Całowaliśmy się nadal, jego dłonie wędrowały po moim ciele. Naglę się otrząsnęłam. Nie mogę tego zrobić. Nie jestem jeszcze gotowa.
- Kamil ? – potrząsnęłam nim lekko, żeby przestał. Lecz to nie zadziałało.
- Kamil ! – tym razem krzyknęłam.
- Coś się stało ? – spojrzał mi w oczy pełen troski.
- Ja... ja nie jestem jeszcze gotowa. Nie gniewaj się na mnie, ale wolałabym poczekać jeszcze trochę czasu. Przepraszam ... – chciałam jeszcze coś powiedzieć ale Kamil mnie pocałował.
- Hej skarbie, nie musisz mnie za nic przepraszać. Naprawdę. – pocałował mnie znowu i położył się obok mnie. Wszyscy mówią, że seks jest super i jeśli robisz to z ukochaną osobą to wyznajesz jej, jak bardzo ją kochasz. A co ja o tym myślę ? Ja mam to po prostu gdzieś. Seks nie jest najważniejszy. Najważniejsze to budzić się z kimś. Spać przytulonym do ukochanego. Przytulanie jest ważne. Świadomość, że jeżeli przyjdą potwory, ktoś z tobą jest. Budzisz się rano, z ciepłym ciałem, czujesz oddech kochanej osoby na swoim ramieniu. To jest to przytulanie. Leżeliśmy teraz przytuleni do siebie. Fajnie mieć kogoś, z kim nawet cisza nie jest krępująca. Właśnie za to go kocham. Za to, że szanuje moje decyzje, i że nigdy mnie nie skrzywdzi ani nie zostawi.
- Słońce, jesteś przy mnie szczęśliwa ? – zadał nagle to pytanie. Nie wiem co odpowiedzieć. Jak leżę obok niego, to tak. A poza tym, poza leżeniem obok niego, to nie wiem. W końcu mu odpowiadam.
- W tej chwili jak najbardziej. – pocałowałam go jeszcze raz, po czym zasnęłam.

 Proszę was kochani komentujcie ;*

#18 opowiadanie.


Gdy położyłam Nera na ziemi zaczął się ślizgać jak na lodowisku. Było już dosyć późno, więc zaczęliśmy przygotowywać się do spania, była niedziela. Postanowiłam że przez następny tydzień nie będę chodzić do szkoły i będę się opiekować Nerem. Kamil powiedział, że będzie do mnie codziennie rano do mnie przychodził i też zrezygnuje z tygodnia szkoły, więc zaproponowałam mu żeby został u mnie na ten tydzień. Mieliśmy w planie przygotować łóżko dla małego, gdy ja szukałam jakiejś kołderki Kamil szukał pudełka . Była godzina 22.00, mały spał już w swoim „łóżku”. Postanowiliśmy z Kamilem, że też się już położymy.
Gdy obudziłam się rano była 9.00. Zauważyłam, że Kamila i Nera nie ma, więc poszłam ich poszukać. Gdy zeszłam na dół, do salonu zobaczyłam piękny widok. Śpiącego Kamila na plecach, Nero spał mu na brzuchu poruszając się to w dół, to w górę. Podeszłam do nich i zaczęłam ich budzić.
- Pobudka śpioszki, trzeba wstawać – powiedziałam szeptem uśmiechając się.
- Już, chwilka – wyszeptał Kamil i powoli wstawał. Gdy już usiadł i trzymał Nera na kolanach pocałował mnie.
- Dlaczego śpicie tutaj ? – zapytałam zaciekawiona.
- Nero w nocy, zaczął wyć. Nie chciałem żeby cię obudził, więc zabrałem go na chwilkę na dwór i wziąłem na kanapę. Nie chciałem żeby został sam, więc położyłem się z nim – powiedział Kamil patrząc na przeciągającego się Nera.
- Słodziak z ciebie – wyszeptałam i pocałowałam Kamila – a teraz możesz przejść się do sklepu i kupić jakąś karmę do Nera, a ja przygotuje naleśniki.
- Okej, tylko się przebiorę – mówiąc to popędził do mojego pokoju.
Ja wzięłam się za przygotowanie naleśników. Kamil zleciał z góry jak poparzony i popędził do sklepu. Gdy naleśniki były już gotowe, czekając na Kamila wzięłam dwie miseczki. Do jednej nalałam wody, a do drugiej nasypie jedzenie, które przyniesie Kamil. Gdy mój ukochany nareszcie wrócił, ja już zajadałam się naleśnikami, byłam tak głodna że nie mogłam już wytrzymać. Więc Kamil podszedł do drugiej miseczki i napełnił ją karmą. Wyrzucił puszkę do kosza i podszedł do stołu, wziął jednego naleśnika.
- Po śniadaniu weźmiemy go do weterynarza, żeby dowiedzieć się czegoś o nim – powiedział zdecydowanym tonem Kamil.
- Dobrze, już się robi – powiedziałam, śmiejąc się. Wzięłam talerze i umyłam je – jestem już gotowa.
- Chyba zapomniałaś o czymś – powiedział Kamil, uśmiechając się idiotycznie.
- Ale o czym ? – zrobiłam zdziwioną minę.
- O tym, że jesteś w piżamie.
- O boże. Faktycznie, już lecę się przebrać – krzyknęłam biegnąc w stronę mojego pokoju. Po 10 minutach wróciłam na dół i oznajmiłam, że teraz już wszystko mam i możemy iść. Założyłam torbę na ramie, zamknęłam drzwi na klucz i ruszyliśmy w stronę weterynarza.
Po 30 minutach dotarliśmy na miejsce i weszliśmy do środka.
- Dzień Dobry – powiedziałam.
- Dzień Dobry, proszę tutaj – krzyknął lekarz. Weszliśmy do jego gabinetu. Było w nim pełno różnych sprzętów do leczenia zwierząt.
- Chcielibyśmy się dowiedzieć coś o tym piesku. Wczoraj ktoś podrzucił go pod mój dom. Chcę się nim zaopiekować. Nie wiem nawet jaka to rasa – powiedziałam miłym głosem panu doktorowi podając Nera. Weterynarz dokładnie go przebadał.
- Piesek to Owczarek Kaukaski, ma około 2 miesiące – powiedział podając mi go – Jeżeli chce go pani zatrzymać, będę musiał zaszczepić go na różne choroby i założyć książeczkę zdrowia.
-Dobrze, proszę.
Weterynarz kazał mi położyć pieska na wielkim metalowym stole. Wtedy zabrał strzykawkę i zaszczepił go. Wziął książeczkę i napisał jak się nazywa, kiedy się urodził i napisał, że piesek został zaszczepiony. Był tam także mały sklepik, więc kupiłam Nerowi obroże, smycz, miseczki i karmę dla juniorów. A, no i zabawki, pełno zabawek. Za wszystko razem ze szczepieniem wyszło mnie 150 zł.
Wróciliśmy do domu, przez cały tydzień zajmowaliśmy się tylko Nerem. Chodziliśmy z nim na spacery, bawiliśmy się z nim i uczyliśmy go sztuczek. Był to naprawdę wyjątkowy szczeniak. W piątek położyliśmy się wcześnie, ale Nero chciał iść na spacer więc zabraliśmy go na chwilkę, po powrocie wszyscy położyliśmy się spać.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo proszę o komentarze, to bardzo ważne.